„Mini”, czyli estetyka w motoryzacji

O samochodach Mini można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że są do pomylenia z jakąkolwiek inną marką. Choć Mini, które proponuje nam od 2001 r. koncern BMW są całkiem maxi – szczególnie modele Countryman i Clubman, które testowała redakcja „Rynku estetycznego” – to ich styl jest nawiązaniem do zgrabnego autka, które pojawiło się na angielskich drogach w 1959 r.

Kultową, brytyjską markę Mini w 1994 r. przejęło BMW, po to by w 2001 r. wskrzesić legendarny samochód, do wyjątkowego stylu dodając motoryzacyjną technologię premium. Dość powiedzieć, że w 2017 r. na całym świecie sprzedało się 371 881 pojazdów tej marki.

Tymczasem kiedy w sierpniu 1959 r. pierwsze oryginalne Mini zeszło z taśmy montażowej w Birmingham, nikt z ludzi zaangażowanych w jego produkcję nie mógł sobie nawet wyobrazić, że koncepcja rewolucyjnego autka zapracuje na jeden z największych sukcesów w historii motoryzacji – i to trwający już prawie 6 dekad. 59 lat temu publiczności zaprezentowano dwa modele, które różniły się tylko kształtem grilla, kołpakami kół i kolorami nadwozia: Morrisa Mini Minor i Austina Seven.

Projekt Aleca Issigonisa był tyleż prosty, co genialny: mnóstwo przestrzeni w kabinie przy minimalnych rozmiarach zewnętrznych, cztery miejsca, doskonałe własności jezdne, niskie zużycie paliwa i rozsądna cena. Ta kombinacja miała wpływ na wszystko, co nastąpiło potem, aż po XXI wiek.

Z idei, na której oparto pierwotny pomysł, skorzystano także po wskrzeszeniu marki i wprowadzeniu na rynek Mini w roku 2001. Znakomita konstrukcja zdobyła popularność w wielu najróżniejszych formach i zajęła stałe miejsce w świecie motoryzacji. Od tamtej pory Mini połączyło klasyczne cechy wczesnych generacji z wymogami stawianymi przed nowoczesnym samochodem. Bardzo niewiele koncepcji konstrukcyjnych i handlowych przetrwało tak długi czas lub zdobyło taką popularność – i żadna z nich nie została zastosowana wobec tak szerokiej obfitości wersji, jak to miało miejsce z Mini.

Hybrydowy Countryman

Redakcja „Rynku estetycznego” testowała MINI Cooper SE All 4 Countryman na trasie z Warszawy do Łodzi, na podrzędnych szosach województwa łódzkiego a także na leśnych drogach. Pierwsze pozytywne zaskoczenie to dynamika jazdy na długiej trasie. Auto w płynny sposób korzystało z mocy benzynowego silnika lub napędu elektrycznego.

Do szybszej jazdy autostradą i do energicznego przyspieszania załączał się silnik benzynowy MINI TwinPower Turbo. Podczas hamowania generator odzyskuje energię i ładuje akumulator. Rezultatem tego są świetne osiągi przy niskim zużyciu paliwa bez ograniczeń funkcjonalności i wszechstronności – zarówno w pojedynkę w mieście, jak i z pasażerami na dłuższych trasach. Z Warszawy do Łodzi przejechaliśmy ze średnim zużyciem paliwa na poziomie 3l/100 km. Potem bateria się wyczerpała i brakowało czasu oraz chęci, żeby znaleźć ładowanie.

Samochód świetnie spisywał się na wąskich, krętych drogach. Ma wygodną, automatyczną skrzynię biegów, rodem z BMW. Poza tym wyjątkowo przyjazny użytkownikowi układ wnętrza. W połączeniu z napędem na cztery koła, daje to dużą frajdę z jazdy. Przy czym warto dodać że ze słowem „mini” auto łączy styl, ale z pewnością nie rozmiar. Countryman to raczej dynamicznym SUV, z przyzwoitą ilością miejsca w bagażniku, o nieszablonowym wyglądzie.

Clubman na tle jachtów

O ile Mini Countryman to SUV, model Clubman teoretycznie można by nazwać autem kombi, ale tylko teoretycznie. Bardzo charakterystyczne dwuskrzydłowym drzwi bagażnika nadają mu niepowtarzalny urok. Dodajmy, że MINI Cooper S ALL4 Clubman, który mieliśmy przyjemność testować, ma charakterystykę bliższą gokartowi, niż kombi. Przyspieszenie od 0-100 km/h na poziomie 7 s. pozwala swobodnie czuć się na drodze, nie wspominając już o prędkości maksymalnej – 225 km/h.

Podobnie jak w modelu Countryman trudno się przyczepić do ergonomii kabiny. Kierowca ma wszystko pod ręką od nawigacji, poprzez radio, multimedia, czy obsługę telefonu. Bardzo wygodne są fotele. Można też trochę spakować. Bagażnik ma 360 l, ale po złożeniu foteli tylnych pojemność rośnie do 1250 l.

Auto, które testowaliśmy na trasie do Olsztyna, w mieście i w okolicy, dobrze wpisywało się w mazurskie klimaty. Nieźle wyglądało na tle kortu tenisowego, położonego nad jeziorem a jeszcze lepiej stojąc przed przystanią, w której zacumowano jachty.

Mini to auta dla ludzi lubiących wygodę, zwracających uwagę na estetykę oraz liczących na nutkę oryginalności, zamiast sztywnej elegancji, odrobinę fantazji, zamiast niemieckiego porządku.

Finansowanie dla lekarzy

Jak dowiedział się „Rynek estetyczny”, lekarze mogą liczyć na specjalne warunki zakupu samochodów marki BMW i Mini.  – Są one przedstawiane indywidualnie, ponieważ zawsze dopasowujemy naszą propozycję do konkretnych potrzeb – informowała Katarzyna Gospodarek z BMW Group Polska.

Polecała finansowanie BMW Comfort Lease. Jak przekonywała korzyści z takiej formy zakupu to m. in. niższe miesięczne raty w porównaniu do tradycyjnego leasingu lub kredytu.

Klient spłaca tylko tę część wartości samochodu, która zużywa się w trakcie umowy – zaznaczyła. Dodała, że można swobodnie zakończyć umowę z możliwością przejęcia samochodu na własność, wyboru nowego lub zwrotu. Zapewniała, że gwarantowana jest pełna obsługa w salonie i szybki odbiór auta a formalności rejestracyjne występują wyłącznie po stronie finansującego i dealera.

Klient podpisuje jedynie dokumenty i wyjeżdża z salonu – informowała. Można też liczyć na łatwe procedury przyznania finansowania.

Źródło: rynekestetyczny.pl/BMW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Efekt Jolie: profilaktyczna mastektomia

Świat usłyszał o profilaktycznej mastektomii kilka lat temu, za sprawą publicznego wyznania Angeliny Jolie. Chirurdzy widzą, że na zabieg decyduje się od tej pory więcej...

Zamknij