Ignaciuk: ograniczmy „zone in ombra”

To dobrze, że temat został poruszony na szczeblu parlamentarnym – mówi doktor Andrzej Ignaciuk, odnosząc się do marcowego posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia, poświęconego medycynie estetycznej. Prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging (PTMEiAA) jest zdania, że jasne zasady będą służyły zarówno pacjentom, jak i lekarzom, czy kosmetologom

Cieszę się, że kwestia regulacji prawnych w medycynie estetycznej została postawiona podczas obrad gremium, które może decydować o rozwiązaniu tego problemu – mówi w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl doktor Andrzej Ignaciuk, prezes PTMEiAA. – Jako towarzystwo lekarskie od wielu lat postulujemy wprowadzenie rozwiązań, polegających na doprecyzowaniu prawa tak, aby jasne było kto ma zajmować się medycyną estetyczną, kto nie powinien tego robić i na jakich warunkach – dodaje.

Przypomnijmy, że 5 marca w Senacie półtorej godziny trwała dyskusja podczas Komisji Zdrowia, dotycząca punktu obrad: „Informacja na temat bezpieczeństwa i zagrożeń wynikających z procedur dermatologii i medycyny estetycznej”. Jak informowaliśmy w portalu rynekestetyczny.pl, uczestnicy posiedzenia doszli do wniosku, że brak nadzoru nad kosmetyczkami, kosmetologami oraz innymi osobami bez wykształcenia medycznego, które podejmują się wykonywania zabiegów medycznych zwiększa ryzyko powikłań.

W komisji uczestniczyli m. in. konsultanci krajowi w dziedzinie chirurgii plastycznej oraz w dziedzinie dermatologii a także wiceprezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych. Według senator Bogusławy Orzechowskiej (PiS), problem mogłoby rozwiązać np. uchwalenie ustawy o zawodzie kosmetologa, bo wówczas możliwe byłoby udowodnienie przekroczenia uprawnień. Posiedzenie zakończyło się postulatem przewodniczącego senatora Waldemara Kraska (PiS), by zebrani przesłali propozycje zmian legislacyjnych.

Czytaj też. Komisja Zdrowia: medycyna estetyczna dla lekarzy

Propozycje rozwiązań

Jak tłumaczy w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl doktor Andrzej Ignaciuk, PTMEiAA od lat mówi o tym, że medycyna estetyczna powinna być praktykowana przez lekarzy, ponieważ jest dziedziną medyczną, polegającą na ingerencji w ludzki organizm. Towarzystwo realizuje m. in. działania edukacyjne oraz popularyzacyjne, skierowane do pacjentów, takie jak publikacje materiałów informacyjnych w ogólnopolskich mediach. – Medycyna estetyczna to nie tylko „botoks” i wypełniacze – zwraca uwagę ekspert.

Jesteśmy największym i najstarszym towarzystwem medycznym zajmującym się tą tematyką. Zrzeszamy ponad 1500 lekarzy zajmujących się zabiegami estetycznymi. Przykro mi, że nie zostaliśmy powiadomieni o tym spotkaniu w Senacie, ale zakładam, że to było przeoczenie – mówi doktor Andrzej Ignaciuk.

Dodaje, że towarzystwo współpracowało w przygotowywaniu propozycji zmian prawa zarówno z renomowaną kancelarią prawną, jak i z Naczelną Izbą Lekarską. – Mamy propozycje, co więcej opieramy się w tych proponowanych rozwiązaniach na doświadczeniach innych krajów, które już wcześniej zajmowały się tym problemem – mówi nam prezes PTMEiAA.

Jak informowaliśmy w portalu rynekestetyczny.pl znany konstytucjonalista prof. Marek Chmaj już w grudniu 2016 r. zwracał uwagę, że w obowiązującej ustawie o działalności leczniczej zabiegi medycyny estetycznej nie są w jasny sposób ujęte. Jego zdaniem jest to luka prawna a jej rezultatem jest brak wyłączności wykonywania zabiegów medycyny estetycznej przez lekarzy. Według niego w pierwszej kolejności należy wprowadzić do ustawy definicję medycyny estetycznej, jako świadczenia zdrowotnego, wykonywanego tylko przez wykwalifikowanego lekarza.

Ministerstwo Zdrowia powinno znać sprawę

W wyniku działań PTMEiAA Naczelna Rada Lekarska (NRL) w grudniu 2016 r.  zwróciła się do ministra zdrowia ze specjalnym apelem o podjęcie prac legislacyjnych, mających na celu uregulowanie zasad udzielania świadczeń z zakresu medycyny estetycznej. Według NRL osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje to lekarze i lekarze dentyści. Rada przekonywała ministra, że wzrost zainteresowania zabiegami medycyny estetycznej oraz brak odpowiednich regulacji prawnych skutkuje zwiększającą się liczbą osób pokrzywdzonych z powodu nieumiejętnego udzielania takich świadczeń.

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia wpłynęła do sekretariatu NRL 1 lutego 2017 r. Resort posłużył się argumentacją znaną czytelnikom „Rynku estetycznego”. Dzięki dociekliwości naszych dziennikarzy, nasi czytelnicy znali poglądy resortu na kluczowe dla branży kwestie już w październiku 2016 r. Odnosząc się do kwestii kwalifikacji osób, uprawnionych do wykonywania zabiegów, polegających na wstrzykiwaniu kwasu hialuronowego, czy toksyny botulinowej MZ informowało NRL, że zabiegi tego rodzaju powinny być wykonywane przez lekarzy, jako przedstawicieli grupy zawodowej legitymującej się specjalistycznym zakresem wiedzy teoretycznej i praktycznej.

Kluczowe wówczas wydawało się zdanie dokumentu ministerialnego, które brzmiało: „Mając na uwadze konieczność dokonania międzyresortowych uzgodnień, a także dokonania analizy prawnej w omawianym zakresie, uprzejmie informuję, że zostaną podjęte stosowne działania”. W piśmie zaproszono NRL do rozmów z ministrem zdrowia, ministrem edukacji oraz ministrem gospodarki, dotyczących zakresu uprawnień kosmetologa i technika usług kosmetycznych. Jednak nie mamy informacji, aby takie konsultacje się odbywały.

Jak przekazuje w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl doktor Andrzej Ignaciuk, w najbliższym czasie PTMEiAA za pośrednictwem NRL ponownie prześle do Ministerstwa Zdrowia, skonsultowane z samorządem lekarskim, propozycje zmian w prawie.

Zone in ombra

Marcowe posiedzenie senackiej Komisji Zdrowia może świadczyć o tym, że sprawa polskich regulacji w medycynie estetycznej jednak nie utknęła w martwym punkcie. Podczas obrad pojawiła się m. in. propozycja przygotowania ustawy o zawodzie kosmetologa, chociażby po to, żeby jasno określić jego uprawnienia, obowiązki i odpowiedzialność. Wydaje się, że do takiej rozmowy trzeba też zaprosić środowiska kosmetologiczne.

Jestem za tym, żeby prowadzić poważną rozmowę z różnymi środowiskami. Im mniej będzie takich „zone in ombra”, okolic w cieniu, jak to się mówi po włosku, tym będzie lepiej dla wszystkich – mówi doktor Andrzej Ignaciuk. Jak podkreśla z pewnością nie będzie zgody na to, żeby np. kosmetolodzy, czy inne osoby bez wykształcenia lekarskiego zajmowali się medycyną. – Ale przecież możemy wypracować pewne granice i zasady współpracy – uważa prezes PTMEiAA.

Jego zdaniem będą one służyć i lekarzom, i pacjentom, i kosmetologom. – Będą wreszcie wiedzieli, co mogą robić legalnie, lekarze będą wiedzieli, kiedy będą mogli skorzystać z pomocy kosmetologów a pacjenci będą wiedzieli z kim mają do czynienia w gabinetach – tłumaczy doktor Ignaciuk. – Ustanowienie jasnych zasad jest konieczne – stwierdza.

Przypomina jednocześnie, że medycyna estetyczna nie jest specjalizacją lekarską, ani nie jest częścią żadnej z obecnie istniejących specjalizacji. – Dzieje się tak ponieważ jest to dziedzina bardzo szeroka. W jej ramach znajduje się specjalistyczna wiedza z różnych obszarów medycyny od chirurgii, poprzez internę, dermatologię, po takie sfery jak dietetyka, czy psychologia – tłumaczy prezes PTMEiAA. Według niego zbyt wiele specjalności ma swój wkład w medycynę estetyczną, aby możliwe było jej zamknięcie w ramach jednej.

Zresztą nigdzie na świecie nie uczy się medycyny estetycznej w sposób pełny na żadnej ze specjalizacji – zauważa doktor Ignaciuk. Dodaje, że istnieją szkoły, zajmujące się kształceniem w dziedzinie medycyny estetycznej o uznanej na świecie i potwierdzonej wynikami renomie. Podkreśla, że ich absolwentów nie można nazwać specjalistami w dziedzinie medycyny estetycznej, ale lekarzy, którzy je kończą można uznać za przygotowanych do wykonywania tego zawodu.

Źródło: rynekestetyczny.pl

6 Responses to Ignaciuk: ograniczmy „zone in ombra”

  1. Kalamazoo napisał(a):

    Jest konieczne poruszenie kwestii, jakiej specjalności lekarze powinni wykonywać zabiegi medycyny estetycznej. Powinno się zawęzić do dermatolgów i chirurgów na przykład. Lekarze innych specjalności nie powinni robić zabiegów na skórze, ponieważ nie znają dobrze skóry i nie mają z nią wystarczającego doświadczenia.

    • Piotr Niedziałkowsku napisał(a):

      Na jakiej podstawie twierdzi Kalamazoo, ze inni lekarze nie znaja dobrze skory?

      • Kosmetolog napisał(a):

        Ponieważ na studiach lekarskich Państwo maja średnio 30 godzin wykładów z dermatologii a kosmetolodzy na studiach Ok 300 godzin . Oczywiście nie wspominając o innych przedmiotach gdzie nabywają kolejne umiejętności diagnozowania i analizowania problemów skórnych . Odpowiedz nasuwa się sama .

        • Violetta napisał(a):

          To,że jest dermatologia na studiach w mniejszym wymiarze niż interna,chirurgia czy pediatria nie ma żadnego znaczenia.Skóra nie jest jakoś szczególnie skomplikowanym organem i każdy lekarz sobie poradzi,bo po to ma inteligencję i wpojony obowiązek samokształcenia,aby swobodnie poruszać się w tym temacie.Żaden,ale to żaden problem.Przecież my lekarze nie bazujemy tylko na wiedzy ze studiów(to by dopiero było) ale cały czas się uczymy !!! Tego nie rozumie kosmetolog niestety .Każdy lekarz ma prawo zajmować się dziedziną jakæ chce tylko musi nabyć odpowiednie umiejętności.Kosmetolodzy – często ,szczególnie ci po uniwersytetach medycznych mają jakiś problem ze sobą,szkoda,że nie poszli na medycynė albo może stomę.

  2. Konrad napisał(a):

    Lekarzy kształci sie po to by leczyli chorych…..
    Medycyna estetyczna nie jest medycyna gdyz moga korzyystac z niej wylacznie zdrowi ludzie Stany chorobowe sa bezwzglednym przeciwwskazaniem do jej stosowania .
    Poprawianie niedoskonalosci natury zdrowego czlowieka nie nazywamy leczeniem …
    Korzystanie z metod i technik stosowanych w medycynie leczniczej w tym celu przez odpowiednio wyszkoloną grupè zawodową , rowniez nie mozna nazywac leczeniem .
    Wieloletnie dążenie lekarzy do stosowania zasady wyłączności poprzez zastraszanie klientów jest niedozwolonà prawnie praktyką monopolistyczną , ustawa anty trust , oraz dzialaniem marketingowo korporacyjnym , wylacznie biznesowym , nie zas w obronie zdrowia .
    Najwiecej bledow w tym zakresie powoduja wlasnie statystycznie lekarze .
    W/g ich koncepcji tylko lekarze powinni byc tatuażystami , zakladac na calym swiecie kolczyki , robić permanetne makijaże oraz sprzedawać wody lecznicze bo najlepiej sie na tym znajà……!
    Odchodzac od podstawowej misji leczenia praktykuja sporadycznie ten ogolnoswiatowy biznes a zatem nie moga porownywac sie z tymi ktorzy robia to na co dzien .
    Gdyby lekarzom chodzilo o dobro i zdrowie wlaczyli by sie w proces konsultacji oraz kwalifikacji klientów na poszczegolne zabiegi , czego nie chca robić , jesli to nie oni maja jakis zabieg z tzw. Medycyny estetycznej wykonywać

    • Violetta napisał(a):

      Medycyna estetyczna to nie jest zabawa w ładny wygląd,a człowiek nie jest zabawką!!!!!
      To wiedza szeroka tylko i tylko zrozumiała dla ludzi po studiach lekarskich.Nic i nikt tego nie zmieni ,że to my lekarze jesteśmy uprawnieni do ingerencji w ludzkie ciało.Nie kosmetologo kosmetyczki,fisjoterapeuci,fryzjerzy i babcie ze straganu……
      Trzeba było być na tyle dobrym i mieć ten przywilej studiowania tak wspaniałej nauki jak medycyna.,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dodać skórze kolagenu

Dużo się mówi o technologiach, które dostarczając do skóry w różnych formach energię, mają pobudzać ją do produkcji kolagenu, kluczowego składnika, wpływającego na jej elastyczność....

Zamknij