Kto może wykonywać zabiegi medycyny estetycznej?

5 października w stołecznym hotelu Hilton rusza XII Międzynarodowy Kongres Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, podczas którego będą poruszane m. in. tematy związane z podziałem zadań i kompetencji lekarzy różnych specjalności. Trwają prace nad kodeksem dobrych praktyk w estetyce. Pojawiają się głosy o potrzebie wprowadzenia egzaminów z zakresu medycyny estetyczej, ze względu na rosnącą liczbę powikłań wśród pacjentów.

Dr Andrzej Ignaciuk – prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging (PTMEiAA), które wraz z Podyplomową Szkołą Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego (PSME) organizuje Kongres – w wywiadzie dla portalu rynekestetyczny.pl ogłosił, że po raz pierwszy PTMEiAA, Polskie Towarzystwo Chirurgii Plastycznej Rekonstrukcyjnej i Estetycznej oraz Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych (SLDE) wspólnie porozumiały się w sprawie rozpoczęcia prac nad czymś, co można roboczo nazwać – kodeksem dobrych praktyk lekarskich w estetyce.

Czytaj wywiad: Dr Andrzej Ignaciuk: Powstaje kodeks dobrych praktyk lekarskich w estetyce

Jak tłumaczył nam dr Ignaciuk sprawa dotyczy zarówno chirurgii plastycznej, medycy estetycznej, czy dermatologii. – Chcielibyśmy opracować wskazania, zalecenia, standardy dla lekarzy różnych specjalności, którzy zajmują się estetyką – dodaje.

Jest to odpowiedź na niepokojące obserwacje lekarzy, z których wynika, że wiele niepowołanych osób zaczyna wykonywać zabiegi medycyny estetycznej. Środowiska lekarskie zwracają uwagę na to, że za iniekcje oraz zabiegi z wykorzystaniem zaawansowanego sprzętu biorą się np. kosmetyczki.

W odpowiedzi pada zarzut, że lekarze chcą zamknąć dostęp do rynku estetycznego, dbając głównie o swój interes ekonomiczny. Jednak zarówno SLDE, jak i PTMEiAA wskazują na wzrost liczby pacjentów z powikłaniami po zabiegach estetycznych, którzy trafiają do gabinetów lekarskich.

– Jest coraz więcej niepożądanych zdarzeń związanych z brakiem umiejętności osób zajmujących się estetyką, także lekarzy – zauważa dr Wojciech Marusza, który m. in. współpracuje naukowo z Zakładem Mikrobiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w zakresie powikłań po kwasie hialuronowym. Według niego wcześniej występowały głównie powikłania np.  bakteryjne, biofilmy. – Obecnie coraz więcej pojawia się powikłań związanych z niewłaściwym podaniem preparatu, z niewłaściwym oszacowaniem jego ilości – stwierdza.

Egzaminy z medycyny estetycznej?

Jak zauważa dr Marusza obowiązuje obecnie nowa ustawa o zawodzie lekarza, która zakłada możliwość operowania takim pojęciem jak „umiejętności lekarskie”. Jego zdaniem najprostszą  formą uregulowania rynku medycyny estetycznej byłoby po prostu wprowadzenie egzaminu z nabycia umiejętności lekarskich w tej dziedzinie.

– Osoby, które zdałyby taki egzamin z nabycia umiejętności, mogłyby wykonywać swój zawód w ramach medycyny estetycznej. Osoby, którym nie uda się zdać takiego egzaminu nie powinny się tą dziedziną zajmować – mówi w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl dr Wojciech Marusza.

Według niego medycyna estetyczna to jest rzeczywiście pewna umiejętność lekarska, taka jak np. wykonywanie USG.

– Albo się to potrafi zrobić, albo nie – stwierdza. Dr Marusza wyraża nadzieję, że w przyszłości ta dziedzina stanie się specjalizacją, jednak pierwszy krok, to – jego zdaniem – zdefiniowanie jej jako umiejętności lekarskiej.

– Nasze zabiegi są w stanie w sposób delikatny, ale widoczny poprawić wygląd np. twarzy pacjenta. Niestety są w stanie ten wygląd także pogorszyć – tłumaczy Marusza. Dodaje, że jeżeli ktoś  nie posiada wiedzy w dziedzinie anatomii, także w dziedzinie psychologii, to nie powinien tego robić.

– Nawet jeżeli ktoś posiada wiedzę, ale nie ma zdolności manualnych, również nie powinien wykonywać zabiegów estetycznych, bo będzie szkodził – stwierdza dr Marusza.

Dr Andrzej Ignaciuk sceptycznie odnosi się do możliwości wprowadzenia egzaminów dla lekarzy, którzy mieliby się zajmować medycyną estetyczną. Jak mówi w wywiadzie dla portalu rynekestyczny.pl byłoby niezwykle trudno powiedzieć np. chirurgowi, że ma się czegoś douczyć, żeby wejść w obszar estetyki, czy dermatologa skłonić do tego, żeby jakieś kwestie dodatkowo zgłębił. Prezes PTMEiAA obawia się, że egzaminowanie spotka się z ogromnym oporem środowiska lekarskiego.

– Wyobraźmy sobie, jak do zakazu wykonywania iniekcji z toksyny botulinowej bez egzaminu podszedłby np. uznany chirurg plastyk – argumentuje. Dodaje, że także z punktu widzenia formalnego jest to bardzo trudna do przeprowadzenie sprawa.

Są już certyfikaty

W zeszłym roku PTMEiAA wyszło z inicjatywą wydawania certyfikatów lekarzom zajmującym się estetyką. Pod koniec września ub. r. podczas XI Kongresu PTMEiAA certyfikaty odebrało 96 lekarzy.
Projekt ten miał się przyczynić do poprawy sytuacji na rynku usług medycyny estetycznej i pomóc pacjentom w wyborze kompetentnego specjalisty.

Podczas tegorocznego XII Międzynarodowego Kongresu Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, zaczynającego się 5 października w Warszawie omawiana i analizowana będzie m. in. kwestia certyfikowania lekarzy.

Czytaj też: XII Kongres PTMEiAA ruszy w październiku

Zgodnie z planami PTMEiAA certyfikat miał być wydawany na dwa lata lata, czyli dokumenty z 2011 r. zachowywałyby ważność do roku 2013. Z informacji uzyskanych od dr Andrzeja Ignaciuka wynika, że w skład niezależnej rady eksperckiej, która decydowała o przyznaniu certyfikatu w zeszłym roku wchodzili m.in.: Prof. dr hab. Jerzy Woy-Wojciechowski – prezes Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, prof. dr hab. Wiktor Szostak – dietetyk, prof. dr hab. Zbigniew Rybak – chirurg flebolog, prof. dr hab. Romuald Olszański – dermatolog, prof. dr hab. Piotr Wójcicki – chirurg plastyk.

Certyfikat PTMEiAA może uzyskać każdy posiadający prawo wykonywania zawodu lekarz, zajmujący się medycyną estetyczną, który dodatkowo w okresie 2 lat przed aplikacją uczestniczył w odpowiedniej ilości szkoleń i kongresów, wykonuje minimum siedem zabiegów (np. wypełniacze, botox, peelingi średniogłębokie, wolumertyczne kształtowanie twarzy, zabiegi kształtujące ciało, laserowe zamykanie naczyń krwionośnych, IPL, skleroterapia, odmładzanie laserowe) a oferowane usługi są uznane za skuteczne i bezpieczne.

By otrzymać certyfikat trzeba także być założycielem, wykładowcą, absolwentem lub słuchaczem Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej, działającej przy PTMEiAA, bądź być członkiem Towarzystwa. – Lekarze legitymujący się certyfikatami będą między innymi zobowiązani do dokumentowania stałego podnoszenia swoich kwalifikacji i działalności naukowej, m.in. poprzez uczestnictwo w kongresach i konferencjach krajowych, organizowanych przez PTMEiAA oraz zagranicznych, w tym przygotowywanych przez Union Internationale de Medicine Esthetique, udział w szkoleniach krajowych i zagranicznych, publikacje w pismach medycznych – wyliczał dr Andrzej Ignaciuk.

Część środowiska zwracała uwagę na ograniczony zasięg certyfikacji lekarzy prowadzonej przez PTMEiAA. Nie obejmą one całego rynku, m. in. ze względu na wymóg ukończenia szkoły, funkcjonującej przy PTMEiAA lub przynależności do Towarzystwa.

Według dr Andrzeja Sankowskiego, który kieruje znaną stołeczną kliniką chirurgii plastycznej, sama idea certyfikacji jest dobra. Jak zauważa konkurencja w chirurgii plastycznej i medycynie estetycznej jest w naszym kraju coraz większa i nierzadko nieuczciwa.

– Nowe placówki, powstające z dnia na dzień, często są prowadzone przez ludzi niezwiązanych z medycyną, którzy próbują zainwestować pieniądze w chirurgię plastyczną, gdyż uważają, że to pewny zysk – tłumaczył nam dr Sankowski.

Obawia się jednak, że polskie certyfikaty wydawane lekarzom będą miały niewielkie znaczenie dla rynku i wprost mówi czemu: – To bardzo dobry pomysł, pod warunkiem, że certyfikaty przyznawać będzie ktoś, kto nie przyzna ich kolegom, czy znajomym – stwierdza.

Kodeks dobrych praktyk – czemu nie?

Jednak propozycja PTMEiAA opracowania na początek podstawowych zasad prawidłowego postępowania w dziedzinie medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej (jak mówi dr. Ignaciuk – kodeksu dobrych praktyk w estetyce) spotyka się raczej z dobrym przyjęciem wielu różnych lekarzy.

Pozytywnie o takiej idei wypowiadał się w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl m in. dr n. med. Piotr Osuch, szef kliniki chirurgii plastycznej Szpitala Medicover w Warszawie, czy dr n. med. Maria Noszczyk, dermatolog, członek założyciel Polskiego Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych.

– Na pewno byłoby to potrzebne, ale jest to zadanie bardzo trudne – mówiła dr Noszczyk. Tłumaczyła, że w branży medycyny estetycznej działają różne środowiska i ciężko jest wypracować jakiś konsensus.

– Poza tym nie ma prawnych ram, które określałyby jasno co może robić kosmetyczka, co może robić lekarz, jaką maszyną, kto może się posługiwać – dodała.

Według niej w Polsce nie ma regulacji, które ograniczałyby wykorzystanie różnego rodzaju urządzeń. Jej zdaniem dla pacjenta wyznacznikiem może być to, czy osoba wykonująca zabiegi jest lekarzem, polecanym w którymś ze stowarzyszeń. – Jeżeli lekarz jest znany w środowisku, to siłą rzeczy nie może sobie pozwolić na nietrzymanie standardów – uważa Maria Noszczyk.

Podkreśla, że najgorsza sytuacja to taka, kiedy zabiegi estetyczne wykonują niepowołane osoby. Dodaje, że jest wiele osób na rynku, które potrafią zrobić zabieg, natomiast poważny problem pojawia się wtedy, gdy dochodzi do powikłań.

Ministerstwo Zdrowia ma większe problemy

Przypomnijmy, że Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych w lutym tego roku apelowało do ministra zdrowia o stworzenie uregulowań, które pozwoliłyby na zwiększenie bezpieczeństwa pacjentów, korzystających z usług gabinetów dermatologii i medycyny estetycznej. SLDE zebrało około 1 tys. podpisów lekarzy pod listem do Bartosza Arłukowicza. Pismo zawierało m. in. ekspertyzę prawną z propozycją uregulowań.

Barbara Walkiewicz-Cyrańska, prezes SLDE, w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl tłumaczyła, że pojawia się coraz więcej gabinetów, w których zabiegi wykonywane są przez osoby nieposiadające wykształcenia medycznego. Według niej może to stwarzać potencjalne niebezpieczeństwo dla pacjentów. Jej zdaniem potrzebne są uregulowania prawne, które uporządkowałyby rynek medycyny estetycznej, na którym – w jej opinii – panuje obecnie „wolna amerykanka”.

Czytaj też: SLDE do ministra zdrowia: medycyna estetyczna potrzebuje uregulowań

Jak tłumaczy w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl Ewa Naperty z SLDE apel Stowarzyszenia został dostarczony do resortu zdrowia, jednak odpowiedź ze strony urzędników ministerstwa była wymijająca. Zdaniem Ewy Naperty sprawa nie została uznana za istotną, bo minister ma obecnie wiele innych problemów na głowie. Według niej pozytywny skutek mógłby ewentualnie odnieść apel ze strony pacjentów gabinetów estetycznych.

Jak informuje Ewa Naperty SLDE podejmuje czasami próby zgłaszania do prokuratury doniesień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w przypadkach, gdy do lekarzy trafiają pacjenci z powikłaniami po zabiegach wykonanych przez nieuprawnione osoby. Jednak na ogół prokuratura nie zajmuje się takimi zdarzeniami ponieważ – jak tłumaczy Naperty – Stowarzyszenie nie może być stroną w takich sprawach.

33 Responses to Kto może wykonywać zabiegi medycyny estetycznej?

  1. lek.spec. napisał(a):

    jeżli preparat podawany w celach estetycznych nie jest produktem leczniczym to może to zrobić pielęgniarka albo kosmetolog z ukończoną szkołą pielęgniarską.
    Lekarz powinien mieć wyłączność tylko w takim przypadku gdy ordynowany preparat jest lekiem /produktem leczniczym/.

    • Kosmetolog napisał(a):

      Święta prawda! Tak właśnie jest.

      • Lekarz napisał(a):

        Czy kosmetolog może wykonywać botox?

        Tak.

        Botox może wykonywać kosmetolog.
        Obecna sytuacja prawna na to zezwala i tak niestety zostanie.
        Osobiście znam dobrego kosmetologa bardziej doświadczonego ode mnie w przeprowadzaniu botoxu.

    • lola napisał(a):

      Dlaczego tylko lekarze mają prawo do medycyny estetycznej, dlaczego pielęgniarki nie mogą zdobyć takich samych uprawnień w tej dziedzinie. Bardzo dziwne, czyżby lekarzom było jeszcze za mało kasy. Uwazam że pielęgniarki powinny mień również możliwość kształcenia się w tej dziedzinie. Wykonywanie injekcji dożylnych, domięśniowych podskórnych itd. to praca pielęgniarki a nie lekarza, ale cóż jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, pozdrawiam zachłannych lekarzy…..

  2. kosmetolog napisał(a):

    oczywiscie, chodzi lekarzom tylko i wylącznie o kasę. kosmetolog jest odpowiednio przygotowany aby przeprowadzac te zabiegi, nie kosmetyczka – kosmetolog!Nie powiodl sie plan, aby zrobic z nich drogowskazy , ktore kierują klientów do lekarza aby napędzac im kasę do kieszeni. to oburzające moi drodzy

    • Joanna Nowak napisał(a):

      Oczywiście,chodzi lekarzom i kosmetologom tylko i wyłącznie o kasę.Kosmetyczka po odpowiednim szkoleniu z certyfikatem jest przygotowana aby przeprowadzić te zabiegi,posiada wiedze teoretyczna i praktyczną.Nie powiódł się plan, aby zrobić z nich drogowskazy, które kieruja klientów do kosmetologów i lekarzy aby napędzać im kase do kieszeni.To oburzające moi drodzy!

      • GOŚĆ napisał(a):

        Skarbie wy możecie piłować paznokcie i wklepywać kremy oczywiście te które zleci lekarz. No cóż trzeba było się uczyć i zostać lekarzem. Nie macie podstawowej wiedzy medycznej, a szyldy o nazwie kliniki kosmetyczne i gabinety kosmetyczne prowadzone przez wiejskie często dziewuchy po zawodówce albo LO zdanym na -3 bo tata też po zawodówce ma warsztat stolarski lub mechaniczny i pieniądze, nie mają nic wspólnego z profesjonalnymi klinikami i gabinetami kosmetologów lekarzy.

        • Ola napisał(a):

          …ale Ty jestes zakompleksiony/a. No prawdziwe biedactwo :;) Wiesz , najwiecej szczekają najmniejsze pieski. Ktoś Cię skrzywdził kiedyś, wychował w poczuciu , ze nie jestes nic wart/a i stąd tyle jadu w tobie. Ludzie którzy mają w życiu wszystko pieniądze , status nic nikomu nie potrzebują udowadniać i nie udowadniają. Z życia wzięte… A twoja zawziętość wynikająca z zazdrości i poziom poniżej zera nic nie zmieni:). Znam lekarzy, którzy zdawali na medycynę po 2, 3 razy lub takich co ledwo zaliczali rok za rokiem i to ci najwiecej gadają, bo żyli w upokorzeniu przez tyle lat i teraz maja potrzebę dowalenia komuś tzn odreagowania. Heh z tego sie nie wyrasta, to sie zakorzenia na zawsze….Często wyrywali sie z biedy i teraz odreagowują. To, ze czyiś rodzice maja pieniądze to nie powinno cię aż bolec, a boli widzę bardzo bo ludzie nie maja pieniędzy tylko dlatego , bo sa mechanikami….. a działają w innych branżach gdzie zarabiają pieniądze o których ci sie nie śniło, a które tak bardzo chciałbyś/abyś mieć . Aby mieć pieniądze trzeba mieć głowę na karku, i to jak, a nie zajmować sie pisaniem jak ty. Myśle, ze jeśli nawet tacy rodzice pomagają swoim dzieciom wystartować z wysokiego poziomu , to na pewno sa takie dzieci z takich rodziców dumni, ze czegoś w życiu sie dorobili, maja jakiś status, wykształcenie i kimś są, a nie ludźmi którzy życie niestety przewegetowali. Rozumie , ze pewnie w tobie tyle goryczy bo nie miał kto pomóż….No nie współczuje akurat takim osobom jak tu widzę po wypowiedzi. Nie zazdrość bo niektórzy mieli od razu gabinety ful wyposażone i piękne, a ty np musiałeś/as na to tyrać długie lata. Pozazdrości im możesz rodziców z głowa na karku obolały człowieku z zazdrości. Rodzice Ci nie pomogli? …. bo…? Widocznie sa niezaradni…byc moze dobrzy, ale moze tacy jak pisałeś/as powyżej ? Brak wykształcenia, pieniędzy…Na koniec powiem, ze kosmetolodzy to ludzie często bardzo dobrze wykształceni, mający wiele kierunków studiów, władający wieloma językami i do tego z doskonała umiejętnością zarządzania biznesem, z kultura osobista przerastająca cię do potęgi n- tej i zarabiające kilkakrotnie więcej od niektórych lekarzy medycyny estetycznej. Nie ukrywam sa tez kosmetyczki, które nadają sie tylko do masek i nic więcej , z kultura osobista na bakier, bez wykształcenia , niestety…, ale sa tez lekarze, którzy nigdy nie powinni nimi zostać, a stało sie to przez przypadek, nie nadają sie na ambitne specjalizacje jak np chirurg lub w ogóle ich nie maja…. Natomiast nie czarujmy sie , wszyscy maja parcie na medycynę estetyczna bo z tego sa wielkie pieniądze.
          Ironia jest , ze lekarze toczą tak zawzięta batalie z kosmetologami bo przecież lekarz jest po to by leczyć, ale po co pracować w szpitalu gdzie zarobi sie pare tysięcy, czy konsultować w gabinecie prywatnym za złotych pare, skoro w medycynie estetycznej za 1 h można tyle zarobić… Potem tacy lekarze nie przyjmują juz pacjentów na konsultacje, na prawdziwe leczenie bo im sie to nie kalkuluje:) po czasie gdy zajmują sie medycyna estetyczna i nie maja kontaktu z pacjentami z zakresu swojej specjalizacji wyskakują z tematu i zostaje tylko upiekszanie igla ,Czysty biznes. Tu wiadomo o co toczy sie batalia. Zaznaczam, ze nie jestem za tym, aby kosmetolodzy wykonywali np zabiegi botoxu, bo jak kazdy wie ,jest to preparat zarejestrowany jako lek.

          Ponadto ja sie pytam od kiedy zmarszczki sa choroba, bo nagminnie lekarze mówią, ze leczą zmarszczki. 😀 Taki chwyt marketingowo-propagandowy, tak by pasował do słowa lekarz:)), natomiast sa to czysto zabiegi upiększające, nie majce absolutnie NIC wspólnego z leczeniem. Ja sie pytam, po co sie uczyć na lekarza skoro w finale ktos zajmuje sie tylko obstrzykiwaniem
          jak pielęgniarka, stosunkowo prostym. Wiedzy ze studiów nie wykorzystuje sie w znaczącej części, bo studia medyczne nie uczą tzw medycyny estetycznej. Owszem w dużej mierze przydaje sie tu znajomość anatomii zwłaszcza „twarzy”ale to jest wiedza, która można nabyć w dość krótkim czasie i na tyle co jest potrzebna zna ja kosmetolog czy pielęgniarka. To czy jest ktos w tym dobry decyduje doświadczenie, szkolenia, umiejetność przyswajania tego rodzaju wiedzy, poczucie estetyki czego nie ma na żadnych studiach, z tym sie rodzimy. Niestety sa przypadki spartaczenia przez lekarzy i przez kosmetologów.
          Nie sądzisz, ze szkoda twojej energii , która tu zostawiasz,moze warto ja spożytkować na jakaś strategie marketingowa na przykład, a nie próbować ublizac komukolwiek. Życz wszystkim dobrze, a będziesz zdrowszy/a a i ten twój interes pójdzie dobrze i nie trzeba będzie sie aż tak bardzo bać o klientów … Szczęścia kosmetologom i lekarzom!
          Niech Wasze interesy kwitną i nie pozabijajcie sie o te zabiegi i klientów, bo kazdy znajdzie swojego odbiorcę 😉

          • wiki napisał(a):

            Pani „Ola” chyba z wykształceniem jest na bakier bo nie umie poprawnie się wysławiać i poprawne pisać po polsku. Nie mówi się i nie pisze się …komuś pomóż…. ha ha ha ha ha ha tylko komuś pomóc !!!! I nie …ja rozumie tylko …ja rozumiĘ !!!!. Żenada żenada żenada i z kim tu rozmawiać? jak to nawet nie jest partner do rozmowy.

          • Emily napisał(a):

            Wiki poprawiasz źle. Nie „rozumię” tylko „rozumiem”

  3. Małgosia napisał(a):

    A jak Państwo skomentujecie ten fakt? Zwykła położna po szkole sredniej albo i nie doskonale odbiera pród.Wykwalifikowany lekarz położożnik ? Akurat tutaj jest zbędny.

    • Joanna Nowak napisał(a):

      Pani Małgosiu ma pani 100% racji!

      • Paulina napisał(a):

        do chwili gdy pępowina nie owinie się wokół szyi….
        Sama chodzę do lekarza od kiedy mi się zrobiły guzki pod skórą bo kosmetolog podała preparat pod skórę, który nie był do tego przeznaczony choć kosmetolog była przekonana, że jest wszystko dobrze. Pani dr szybko zadziałała sterydami a później leczona byłam jeszcze długo antybiotykiem. Oczywiście, że i wśród lekarzy są partacze ale zakres wiadomości o mechanizmach jakie rządzą naszym ciałem jest chyba większy na studiach lekarskich.
        Poza tym, z tego co wiem to kosmetolodzy po prostu wykonują procedury zabiegowe, często nie wiedząc do końca co robią. A kto te procedury tworzy? Kto miał wiedzę na tyle szeroką by bardzo toksyczny jad kiełbasiany podać do mięśnia i wygładzić zmarszczki (botox)? I kto położył jakiś mocny kwas na twarz by skóra wytworzyła ładniejszy naskórek? Kosmetyczki czy lekarze?

  4. agnieszka napisał(a):

    Zgadzam sie, u nas lekarze wciaz czuja sie Bogami I chca pewnych rzeczy na wylacznosc bo to im daje kase.Dla ciekawosci w Wielkiej Brytanii pielegniarka po odpowiedniej specjalizacji ma prawo wypisywania recept, polozna prowadzi ciąze bez lekarza jesli przebiega ona prawidlowo, odbiera samodzielnie porody.Poza tym po specjalizacji rowniez moga zajmowac sie wstrzykiwaniem botoxu czy kwasu hialuronowego.Robi sie wciaz nagonke na kosmetyczki, kosmetologow ze wykonuja powyzsze zabiegi a to dzialka lekarzy.Guzik prawda bo w krajach uni europejskiej zabiegi te wykonuje wykwalifikowany I przeszkolony personel I jest to niekoniecznie lekarz I jakos nikt nie robi z tego powodu afery.Lekarze az tacy swieci nie sa, znam specjalistow z medycyny zabiegowej/plastycznej czy dentystow co nieprzestrzegaja podstawowych zasad aseptyki I epidemiologii, bo uwazaja ze ich z rangi zawodu temat niedotyczy ale lepiej krytykowac inne grupy zawodowe co stwarzaja konkurencje

  5. MSB napisał(a):

    Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej, działającej przy PTMEiAA-świetny biznes lek.med Ignaciuka – to jest dopiero przestepstwo tytułowanie się tytułem którego sie nie posiada .
    W Polsce tytuł dr jest zarezerwowany tylko dla osób posiadających doktorat .
    Wiekszosc lekarzy pisze sobie przed nazwiskiem dr , co wg polskiego prawa jest przestępstwem
    Lek.med .jest tytułem równorzędnym do tytułu mgr.
    A kto kończy szkólke lek.med Ignaciuka – byli przedstawiciele medyczniz ogromna przerwa w wykonywaniu zawodu , a czesto nawet nigdy go nie wykonywali , którzy nie mają szans na powrót do normalnej medycyna bo nikt ich nie przyjmie na specjalizacje lekarską ,lekarze którym w jakis spoób powinęła się noga .
    A wreszcie poziom prowadzonych zajęc w tej szkółce – żenada , zero zasad
    Prawda jest taka , że zaden szanujący sie lekarz z specjalizacja lub bez , a nawet pielęgniarka nie ma potrzeby ukończenia takiej szkólki , bo wiedza tam przekazywana jest często powieleniem wiedzy ze studiów , a jeśli chodzi o nowości w estetyki to łatwo i prosto doszkolic się na kursach organizowanych przez firmy produkujące kosmetyki dla medycyny estetycznej .
    Lekarze neich się zajmuja leczeniem ludzi , a poprawa wyglądu estetycznego niech sie zajmuja kosmetyczki , a pielęgnacja medyczną pielegniarki
    A Ministerstwo ma racje , ze ignoruje całe to Towarzystwo i powinno je odesłac do cechu rzemiosł .

  6. ania napisał(a):

    gdzie moge zgłosic fakt o tym,ze łamana jest ustawa przez kosmetologa,ktory wykonuje zabiegi za pomoca iniekcji z kwasem hialuronowym

  7. kasia napisał(a):

    Wydaje mi się, że Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych zbiera takie zgłoszenia.

  8. Annn napisał(a):

    Do ania i kasia:
    Nie ma regulacji prawnych dotyczących zakazów czy nakazów dla kosmetologów. Stowarzyszenia ma każda grupa zawodowa i tak naprawdę można sobie zgłaszać a oni nie mają podstaw prawnych żeby gdziekolwiek indziej to zgłaszać,. I niby jako co? jako przestępstwo?
    Uświadomcie sobie jedno: lekarz to taki sam człowiek jak każdy inny – kosmetolog, prawnik, inżynier, psycholog, etc. Taki lekarz też był kiedys studentem, tak samo jak studenci innych kierunków nie zdawał egzaminów, mial poprawki, nie zaliczał roku, mógł mieć same tróje… a teraz patrzy się na lekarza jak na Boga, który może decydować o ludzkim zdrowiu, życiu i wyglądzie.

  9. aga napisał(a):

    W moim gabinecie zatrudniam kosmetyczki i kosmetologów,a jednak zabiegi z botoksu i kwasu wykonuje wykwalifikowany lekarz dermatolog.Wiem jedno,że jakby coś się wydarzyło to pacjentka natychmiast jest pod okiem specjalisty,który potrafi zareagować.A co zrobi kosmetyczka?Zadzwoni po pogotowie?Dwa,prawdopodobieństwo nieudanego zabiegu wykonywanego przez lekarza jest bardzo małe,bo jest on bardzo doświadczony w tej dziedzinie i szkoli się długo,a nie na jednodniowych kursach.Z całym szacunkiem dla kosmetyczek uważam,że nie powinny wykonywać w/w zastrzyków,gdyż ich wiedza medyczna w tej dziedzinie jest niestety znikoma.A żeby zostać doktorem nauk medycznych lub nawet wykwalifikowanym lekarzem potrzeba dużej wiedzy i doświadczenia!!Preparaty medyczne powinny być podawane tylko przez lekarza i koniec kropka.Żaden szanujący się salon urody nie pozwoli na to kosmetyczce,ale to już Państwa sumienie.

    • nie kosmetolog napisał(a):

      proszę spytać się swojego wykwalifikowanego dermatologa jakie leki podaje się we wstrząsie anafilaktycznym i jak obsługuje się ambu…. (o ile są dostępne w klinice „bjtui”) taki dermatolog zadzwoni po pogotowie i tyle.
      Jeśli kosmetolog przeszkoli się na takim samym kursie jak lekarz z zakresu wprowadzania wypełniaczy czy botoxu to pytam się jaka jest różnica?
      Wiedza lekarza z zakresu obsługi igły jest hmm niewielka. O zasadach aseptyki nie wspomnę (bo przecież gronkowce boja się białego kitla „doktora”).

      • Agnieszka napisał(a):

        Moim zdaniem i w kręgu lekarzy i kosmetologów są partacze i fachowcy.

        Mowa o zagrożeniach płynących z przerwania ciągłości skóry i związanych z tym powikłaniach to śmiech na sali. Tak jak napisał ktoś powyżej: zasady higieny i aseptyki to nie jest wiedza tajemna, którą trzeba zdobywać latami. Do przerwania ciągłości skóry często dochodzi podczas zabiegów pedicure czy manicure, gdzie w dodatku najczęściej stosowane są instrumenty wielorazowego użytku poddawane sterylizacji (oby).

        Wielokrotnie i od wielu lat korzystam z dobrodziejstw medycyny estetycznej. Dotychczas tylko w gabinetach lekarskich. Niestety efekty czasem były średnie a w kilku przypadkach opłakane. W jednym przypadku po wstrzyknięciu wypełniacza w okolicach ust następnego dnia obudziłam się z połową twarzy w kolorze mocnej czerwieni i gorączką. Pani doktor, która dokonała iniekcji stwierdziła, że pewnie dotykałam twarzy rękoma (w podtekście: moja wina). Niestety była sobota, czyli dzień w którym Pani doktor nie pracuje. Po długich namowach zgodziła się jednak przyjąć mnie w swoim gabinecie. Wypisała jakąś maść w antybiotyku. Po kilku strasznych dniach, gdy nie było poprawy udałam się do zaprzyjażnionej pani dermatolog, która absolutnie kazała odstawić tę maść i przepisała mi coś innego. Oczywiście zapłaciłam za tę wizytę.
        Pytam zatem: jaka korzyść z tego, że zabieg wykonywałam u lekarza? Zerowa.

        Inne drobne powikłania: opadające przez 6 miesięcy brwi po botox’ie, dziurki po laserze frakcyjnym widoczne z bliska po 3 latach od zabiegu oraz ostatnio usta wypełnione w klinice Juwena w Katowicach tak, że płakałam przez tydzień.
        Wszystko rękami lekarzy.

        Daleka jestem od opinii, że zabiegi powinny być wykonywane przez pierwszą lepszą kosmetyczkę czy nawet kosmetologa.

        Uważam że konieczna jest wiedza (chociaż może 6 lat studiów medycznych to przesada) z zakresu higieny, zagrożeń, reakcji organizmu, składu i działania preparatów, oceny skóry itp.

        Lekarz (pomijając zasady higieny) też może być totalnym laikiem w większości z tych zakresów gdy odbył np. jednodniowe szkolenie.

        Moja opinia: profesjonalne studia podyplomowe na państwowych uczelniach (bez konieczności posiadania dyplomu lekarza medycyny) zakończone wielostopniowym (w tym praktycznym ) egzaminem państwowym. Tak jak w przypadku egzaminów na doradcę inwestycyjnego 🙂 i przy podobnej zdawalności 🙂

        Wtedy wilk byłby syty (szeroki dostęp do wykonywania zawodu nie tylko przez lekarzy) i pacjent zabezpieczony, że człowiek, któremu płaci grubą kasę wie co robi.

        A.

  10. Aktualny stan prawa i obowiązujące przepisy dotyczące wykonywania zabiegów estetycznych są uregulowane prawnie wystarczy zajrzeć do ustawy. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Stanowisko Towarzystwa i jego interpretacja przepisów i rozporządzeń nie tworzy nowej sytuacji prawnej. Jest stanowiskiem, a nie przepisem prawnym.

    Stowarzyszenie to grupa osób (np. grupa przyjaciół), którzy mają wspólne zainteresowania (np. interesują się botoxem) lub mają wspólny cel (wyeliminować uprawnioną konkurencję do wykonywania botoxu). Innymi słowy: stowarzyszenie może założyć każdy obywatel i takich stowarzyszeń jest mnogo na rynku lekarskim/kosmetycznym.

    Nieetycznym jest wprowadzanie rynku kosmetycznego w błąd, pod kryptonimem stowarzyszenia lekarskiego.

    • Waldemar Jankowiak napisał(a):

      Jako współautor tego stanowiska zajrzałem do ustawy. Zresztą z uwagą i mam nadzieję, że ze zrozumieniem przeczytałem ich więcej. I coś mi się wydaje, że czytam inaczej, niż osoba komentująca powyżej. Proponuję skupić się na fragmentach artykułów występujących po przecinku. Problemy z czytaniem po przecinku mają również osoby, które twierdzą, że podawanie toksyny botulinowej i materiału medycznego zgodnie z wymogami Prawa farmaceutycznego nie jest świadczeniem zdrowotnym. Byłaby to może prywatna sprawa czytającego, ale w momencie kiedy przez taką interpretację namawia osoby, którym wystawia nieuprawnione certyfikaty do łamania prawa to sprawa prywatną już nie jest.
      Kolejnym problemem jest wprowadzenie w błąd kosmetologów przez osoby i podmioty zarabiające na ich kształceniu, również reprezentujące Uniwersytety medyczne, że będą kimś więcej, niż być mogą. Standardy kształcenia w zawodzie są określone przez ministerstwo i obiecywanie większych kompetencji na miarę skądinąd słusznych ambicji, jest co najmniej robieniem krzywdy tym osobom. Rozbudzone ambicje i nieuczciwi szczególnie domorośli szkoleniowcy doprowadzają wiele osób do zupełnie niezamierzonego kontaktu z wymiarem sprawiedliwości.

      • Agnieszka napisał(a):

        Czy pan doktor zdaje sobie sprawę z tego jak niejednoznaczne są przepisy prawne regulujące wykonywanie wielu zabiegów z zakresu medycyny estetycznej :-)?

        Kontakt z wymiarem sprawiedliwości to jeszcze nie wyrok :-). Swoją drogą ciekawa jestem rozstrzygnięć w tych sprawach.

  11. Lekarz zrobił mi krzywdę napisał(a):

    A mi lekarz źle przeprowadził botox!
    I co z tego że to lekarz jak wyglądam jak Mickey Rourke? Doświadczenia nie zrobisz żadnymi studiami, certyfikatami tylko doświadczeniem! Nawet nie zaznaczał linii zmarszczek!

  12. nika napisał(a):

    Co sadzicie Państwo o wykonywaniu zabiegow laserowych w ginekologii przez polozna, oczywiscie po odpwiednim przeszkoleniu z laseroterapii?

  13. Pacjentka Maruszy napisał(a):

    Dr Marusza – Samozwańczy ekspert, który najlepiej odnajduje siebie w roli Boga med.estetycznej. Nikt go lepiej nie wychwali niż on sam siebie. Historie o tym jak inni partaczą a on musi poprawiać, jak klientki tłumnie z całej Polski do niego przybywają (co dziwne, bo na wizytę nie musiałam czekać miesiącami) a nawet o żonie, którą zrobił tak, że dopiero teraz wygląda. Najchętniej to wstrzyknąłby każdej z nas wszystko i wszędzie – badając tylko ile jesteśmy w stanie u niego zostawić pieniędzy. Zapytał mnie, gdzie pracuję, mając na myśli pewnie, ile można będzie ze mnie wyciągnąć. Klientki (u niego zdecydowanie nie jesteśmy pacjentkami a klientkami) traktuje rutynowo – co sam mi powiedział, kiedy kolejny raz szłam do niego na poprawkę poprawki, usłyszałam „wiem lepiej od pani jak powinno być, bo jest pani dla mnie rutyną, którą wykonuję kilkanaście razy dziennie” – ostatecznie poszłam do inny lekarz zrobił mi poprawkę. Wierzę, że są osoby zadowolone – ale na pewno Marusza nie jest specjalistą, który potrafi „wyciągnąć” cały potencjał piękna z żadnej ze swoich Klientek bo patrzy on na nas jak na świnki skarbonki z których należy jedynie wyciągać walutę – i to jest jego misją. Za takie pieniądze naprawdę warto wybrać innego specjalistę, tym bardziej, że w Warszawie jest wśród kogo wybierać.

  14. Biogenica napisał(a):

    Tanie usta? Czy napewno? Warto przeczytać skąd się wzięła moda na wielkie i tanie usta?

    biogenica.pl/news,pl,254,Tanie-usta-.html

    Warto przeczytać, aby podjąć dobrą decyzję i nie mieć problemów o których pisze Pani powyżej.

  15. kosmetolog z warszawy napisał(a):

    warto sie zastanowic, jestem kosmetologiem poki co nie wykonuje zabiegow z botoxem,,, ale juz dawno powinna byc ustawa, np botox na zmarszki ,,,czola,, powinien byc dopuszczony dla kosmetolog, zas leczenie bruksizmu itp dla lekarza,
    owszem leczenie…lekarz, poprawa wygladu kosmetolog, ale wosk henna kosmetyczka,
    ludzie,,,ile nauki jest na studiach mgr kosmetologia to nikt o tym nie pomysli,,,
    kosmetyczka jest po 2 letniej szkole,
    w takim razie kto ma wykonywac makijaz permanetny o to jest teraz pytanie,,,,
    raz na zawsze zrobic ustawe taka aby wszyscy mogli zarabiac,
    ale otwieranie salonow klinik dla osob z wyzszym wyksztalceniem kosmetologicznym,

  16. Adam napisał(a):

    Robiłem zabieg na blizny laserem frakcyjnym – u lekarza za 1600 złotych. Mimo pytań, nie uzyskałem dokładnej odpowiedzi jak laser się nazywa ani kto jest producentem. Pan doktor kręcił, mówił, że to Fraxel ale nazwa na obudowie była inna. Potem trafiłem do Katowic do Pani, która nie jest lekarzem. Zabieg kosztował 600 złotych. Nazwa lasera (Mixto) i jego wygląd zgadzały się z tym co ta Pani podała. Znalazłem informacje w internecie, że to jeden z najlepszych laserów frakcyjnych na rynku. Zresztą potwierdzają to efekty po zabiegu, które oceniam znacznie lepiej niż po zabiegu u lekarza (mogło to wynikać też z tego, że był to już drugi zabieg). Lepiej też się goiło. Gdybym wiedział wcześniej, że mogę ten sam zabieg zrobić taniej o tysiąc u nie-lekarza bez wahania już za pierwszym razem wybrałbym nie-lekarza. Oczywiście każdy niech decyduje za siebie. Ale chcę mieć wybór, a nie konieczność chodzenia do lekarza za dużo wyższą cenę.

  17. Ewa napisał(a):

    Widzę, że dyskusja oscyluje w obrębie konkfiktów uprawnień na linii lekarz- kosmetolog/ kosmetyczka. Ale pomięty jest aspekt innego wykwalifikowanego personelu medycznego jakim są pielęgniarki, położne i ratownicy medyczni.
    Tutaj zarzut o nieznajomości anatomii raczej odpada ponieważ na Uniwersytetach i Akademiach Medycznych mają dwa semestry anatomii i uczą się na tych samych preparatach i z tych samych podręczników co przyszli lekarze. Znajomość zasad aseptyki i antyseptyki również jest u nich bardzo wysoka, a jeśli chodzi o umiejętności iniekcji są one na dużo wyższym poziomie niż u lekarzy !!!!!! Przynajmniej takich dopiero zaczynających swoją kariarę. Studentki pielęgniarstwa i położnictwa w przeciwienstwie do studentów medycyny mają specjalistyczne przedmioty poświęcone tylko i wyłącznie iniekcjom ! Studenci medycyny uczą się takich rzeczy na pacjentach dopiero po studiach.
    Pielęgniarki i położne, ratownicy medyczny wiedzą jak postępować we wstrząsie, mają też uprawniania do podawania niektórych leków ratujących życie oraz innych preparatów leczniczych i leków.
    Także jak argument przeciwko wykonywaniu zabiegów medycyny estetycznej przez inny personel medyczny mają lekarze???? Bo nieznajomość anatomii, zasad aseptyki, postępowania we wstrząsie, wykonywania iniekcji i prawa do podawania preparatów leczniczych w tym przypadku odpada.
    W USA, Wielkiej Brytanii i Australii oraz w innych krajach pielęgniarki wykonują zabiegi medycyny estetycznej legalnie i nie mają więcej powikłań niż lekarze.

    O ile podzielam zdanie, że kosmetyczki nie są odpowiednio wykształcone do wykonywania takich procedur to ograniczanie uprawnień dla pielęgniarek i innego personelu medycznego to dla mnie ewidentnie próba zablokowania „dostępu do koryta”.Zwykła pazerność i chciwość lekarzy…

  18. Zainteresowany napisał(a):

    Jestem ratownikiem medycznym i pielęgniarzem. Strasznie jestem ciekaw co ze stanowiskiem wykonywania botoxu etc przez zawody, które posiadam (oczywiście dodatkowo po kursach kierunkowych). Pracowałem w pogotowaniu, a w pielegniarstwie pracuję czynnie zawodowo i to nie jest miejsce, w którym zmieniam plasterki. Proszę o rozsądną pomoc/wskazówki.

    Pozdrawiam,
    Michał.

  19. Filip napisał(a):

    Całość ciężko skomentować – będąc w tej branży (medycznej i estetycznej) – znam to od środka. Zgadzam się nad wprowadzeniem jakiś dodatkowych szkoleń którymi czy to lekarz czy pielęgniarka czy też kosmetolog mógł by wykazać jako potwierdzenie – że został dobrze wyszkolony. Ale cała reszta – chodzi tylko o kasę – przepraszam, ale nieliczni lekarze wypowiadają się zgodnie z rzeczywistością a Ci którzy są zachłanni na pieniądze – wszystko dla siebie – a siedząc w tym rynku każdy wie że 90% przypadków niepożądanych wystąpiła przy zabiegach wykonywanych przez lekarzy a 5% to osoby totalnie bez wiedzy – z tymi trzeba walczyć. I jak lekarze chcą to zmienić – zakladając stowarzyszenia, mówiąc nieprawdę i ustalając że dobry lekarz medycyny estetycznej to ten który zapisał sie do stowarzyszenia i skończył ich kurs – dramat. Przepraszam, ale to że ktoś jest lekarzem chirurgiem nie oznacza że będzie dobry w estetyce , a dermatolog również może nawet przez całą swoją karierę zawodową do czasu założenia medycyny estetycznej nie przeprowadził żadnej iniekcji – o czym rozmawiamy , czy może mówimy o lekarzach rodzinnych i ginekologach – którzy zostają nagle spec. med estetycznej – mogą być dobrymi lekarzami ale nie gwarantuje to , że będą wykonywać dobrze zabiegi medycyny estetycznej, biorąc już pod uwagę pielęgniarki ( które zarabiają o wiele mniej od lekarzy, mogą sobie dorobić dzięki temu) a przede wszystkim to one wykonują iniekcję podają leki etc, kosmetolodzy to grupa która siedzi w tej dziedzinie od kupy lat – dlatego nie widzę żadnej przesłanki do tego żeby zarezerwować do dla lekarzy – którzy jak wiemy często poza swoją specjalizacją mają delikatnie mówiąc wiedzę ogólną – dlatego tak szkolić , tak wydawać zgody co tylko – ale zdrowe zasady a nie tylko lekarz. A najzdrowsze było by – żeby gabinet mógł się tytułować gabinetem/kliniką medycyny estetycznej musi być „na dyżurze” lekarz, pielęgniarka i kosmetolog – było by to pogodzenie grup i pełne dobro dla pacjenta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wirus do walki z trądzikiem?

Wirus, który występuje w ludzkiej skórze, zdaniem naukowców, może zwalczać trądzik - poinformowało czasopismo American Society for Microbiology "mBio".

Zamknij