Ministerstwo Zdrowia o kosmetyczkach i zabiegach estetycznych

Diagnozowanie i leczenie zmian skórnych oraz wykonywanie zabiegów medycznych, w tym m.in. podawanie kwasu hialuronowego, pozostaje w zakresie kompetencji lekarza – brzmi oficjalne stanowisko Ministerstwa Zdrowia, które w rozmowie z „Rynkiem estetycznym” potwierdził rzecznik resortu Krzysztof Bąk.

Poseł Maciej Orzechowski drogą oficjalną zadał Ministerstwu Zdrowia pytania, m. in. dotyczące kontroli gabinetów kosmetycznych oraz zakresu kompetencji kosmetologów i kosmetyczek. Już w 2012 r. zwracał uwagę resortu na to, że w Polsce rozwinął się rynek kursów dla kosmetyczek, nad którym nie ma żadnej kontroli. Powołując się na doniesienia medialne informował, że na prowizorycznych szkoleniach przyszłe „kosmetyczki” uczą się m.in. podawać „botoks”, kwas hialuronowy i inne substancje wstrzykiwane głęboko w skórę a nawet stosować silne lasery.

Ministerstwo jeszcze w 2012 r. udzieliło wyjaśnień w tych kwestiach a teraz potwierdza aktualność swojego stanowiska. – Informacje zawarte w odpowiedzi na interpelację Pana Posła Macieja Orzechowskiego z 2012 r., w sprawie m.in. kompetencji kosmetologów i „kosmetyczek” są w dalszym ciągu aktualne – zapewnia w rozmowie z „Rynkiem estetycznym” Krzysztof Bąk, rzecznik resortu zdrowia. Dodaje, że wprawdzie w przepisach prawnych zaszły pewne zmiany, jednakże nie mają one zasadniczego wpływu stanowisko ministerialne.

Kosmetyczka nie wszystko może

Jak wyjaśnia nam Krzysztof Bąk zmiany, które zaszły w prawie od 2012 r. dotyczą 
przepisów, regulujących kwestie związane z kształceniem “kosmetyczek” w szkołach policealnych. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 września 2010 r. w sprawie podstaw programowych kształcenia m. in. w zawodzie technik usług kosmetycznych zostało zastąpione rozporządzeniem z dnia 23 grudnia 2011 r. w sprawie klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego (Dz. U. z 2012 r. poz. 7), co związane jest z przeprowadzoną przez MEN reformą szkolnictwa zawodowego.

Rzecznik MZ dodaje, że zgodnie z aktualnie obowiązującym rozporządzeniem, absolwent szkoły policaelnej kształcącej w zawodzie technik usług kosmetycznych powinien być przygotowany przede wszystkim do przeprowadzania diagnozy kosmetycznej, wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych i upiększających, udzielania porad kosmetycznych, organizowania i prowadzenia gabinetu kosmetycznego.

W kontekście pytania o wykonywanie iniekcji z wypełniaczy tkankowych, czy toksyny botulinowej przez kosmetyczki, ministerstwo przypomina, że wykonywanie zawodu technika usług kosmetycznych w żadnym razie nie obejmuje działań związanych z udzielaniem świadczeń opieki zdrowotnej. Zgodnie z podstawą programową kształcenia kosmetyczek, celem nauki jest przygotowanie absolwentki do pracy w gabinetach kosmetycznych, gabinetach odnowy biologicznej oraz firmach kosmetycznych. Z pewnością nie do pracy w jednostkach opieki zdrowotnej, czy tym podobnych, ani nie do udzielania świadczeń zdrowotnych.

Kosmetolog to wyższe studia

Ministerstwo Zdrowia przypomniało, że kwalifikacje potrzebne do wykonywania zawodu kosmetologa, są wyższe, niż kosmetyczki. Zdobywa się je w toku kształcenia na studiach wyższych pierwszego i drugiego stopnia. Kształcenie odbywa się w oparciu o standardy określone w załączniku do rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego z dnia 12 lipca 2007 r.

Zgodnie z rozporządzeniem absolwent studiów wyższych pierwszego stopnia na kierunku kosmetologia powinien posiadać umiejętności posługiwania się wiedzą ogólną z zakresu nauk o zdrowiu oraz wiedzą szczegółową z zakresu kosmetologii. Ponadto powinien umieć m.in.: planować rodzaj zabiegu kosmetycznego i stosować kosmetyki zgodnie z rozpoznaniem, wykonywać zabiegi kosmetyczne, pielęgnacyjne i upiększające, z uwzględnieniem wskazań i przeciwwskazań, a także prawidłowo odczytywać skład kosmetyku i ustalać jego zastosowania.

Ministerstwo podkreśliło jednocześnie, że kosmetolog powinien ściśle współpracować z lekarzem dermatologiem w zakresie pielęgnacji skóry zmienionej chorobowo.

Kompetencje absolwenta wyższych studiów kosmetologicznych drugiego stopnia zgodnie z wykładnią ministerialną są rozszerzone m. in. o ocenę jakości surowców i preparatów kosmetycznych oraz współdziałanie w procesie rejestracji kosmetyków. Absolwent studiów drugiego stopnia powinien być przygotowany też do współpracy z firmami, produkującymi preparaty kosmetyczne (pielęgnacyjne i profesjonalne), współpracy z lekarzem w zakresie zleconych zabiegów, kierowania zespołami kosmetologów oraz nadzorowania przebiegu stosowania kosmetyków i technik kosmetycznych.

Nawet wykształcony kosmetolog nie leczy

Jak dowiadujemy się z oficjalnego stanowiska Ministerstwa Zdrowia pomimo realizacji w trakcie kształcenia kosmetologa, czy nawet kosmetyczki pewnych treści z zakresu nauk medycznych, zarówno kosmetolog, jak i technik usług kosmetycznych nie są przygotowani do udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, nie mogą wchodzić w kompetencje lekarzy… (…)

Okładka Rynek estetyczny IX-XII 2014

Okładka Rynek estetyczny IX-XII 2014

 

Chcesz wiedzieć więcej. Cały artykuł dotyczący stanowiska Ministerstwa Zdrowia  i wiele innych ciekawych materiałów do przeczytania w najnowszym numerze „Rynku estetycznego” .

Zapraszamy do PRENUMERATY

lub do EMPIKu

 

40 Responses to Ministerstwo Zdrowia o kosmetyczkach i zabiegach estetycznych

  1. Kosmetolog pisze:

    Odgrzany kotlet w postaci interpelacji lekarza prowadzącego własną praktykę!
    Mili Państwo, jeżeli wymienione w artykule, jak i we wcześniejszych publikacjach na państwa portalu, zabiegi są świadczeniami medycznymi to dlaczego osoby je świadczące reklamują te usługi. Przecież na chwilę obecną polskie prawo zabrania reklamowania świadczeń zdrowotnych!

  2. Karolina pisze:

    Konczylam studia magisterskie na Uniwersytecie medycznym i mielismy na 4 oraz 5 roku zajecia takie jak „Hirurgia plastyczna”, „medycyna estetyczna” itd. Oczywiscie byla to teoria, ale z praktyki bylo wykonywanie injekcji srodskórnych.Specjalizacja ta powstala na ogromna odpowiedz rynku estetycznego.Dopiero po czasie, dermatolodzy i lekarze innych specjalizacji zrobilisie chciwi i łasi na duże pieniądze z tego żródła dochodu i zaczęło sie „spychanie” zawodu Kosmetologa do poziomu nawet kosmetyczki. Zabiegi estetyczne to nie jest leczenie, kwas hialuronowy czy botox podaje sie w zdrową skóre i dlatego powstał kierunek Kosmetologia , aby kształcic osoby właśnie do takich zabiegów. Dermatolodzy znudzeni leczeniem gnijącej skóry zaczęli więc batalię o przejęcie władzy. Wiadomo, zawód Kosmetologa to jeszcze „młody” kierunek, więc absolwenci nie mają takich „pleców” wśród innych specjalizacji.Absolwenci to głównie osoby młode, które sa więc zagrożeniem , ale z drugiej strony nie maja poparcia u specjalizacji, które sa od lat. Poza tym dochodzi ta chciwośc i zazdrośc,że można mieć niezłe profity z takich estetycznych zabiegów. Noi koło się zatacza…

    • Małgorzata pisze:

      Aż dziw, że ma Pani skończone studia magisterskie i nadal Pani nie wie jaka jest pisownia słowa chirurgia. Wstyd…

      • kosmetolog pisze:

        A może stać Państwa na coś więcej? Może jakaś wypowiedź konkretna odnośnie tego dlaczego lekarze wchodzą w kompetencje kosmetologów? Czepianie się błędów ortograficznych i sieci to groteska. A jak ktoś jest dyslektykiem? Czy wśród lekarzy takich osób nie ma?

      • Wojtek pisze:

        Studia nie mają nic wspólnego z poprawnością pisowni. Ja nie znam tabliczki mnożenia, ale nie przeszkadzało mi to dostać się na wydział matematyki i studiować tam z sukcesem.

    • Dermatolog pisze:

      Pani Karolino! Chyba niezbyt dokładnie studiowała Pani swój kierunek, bo”chirurgia ” nie pisze się przez „h”.

      • Karolina pisze:

        Zamiast na ortografii skupiałam się na swoim kierunku , dlatego wybrałam Akademię Medyczna a nie wydział polonistyki na uniwersytecie

        • emnowa@tlen.p pisze:

          Chryste, co za poziom tej dyskusji! Chyba to czyste zwierciadło poziomu dzisiejszych lekarzy i kosmetologów, zajmujących się skórą. Ale gdzie podział się właściciel/lka tej skóry? Wyszedł/szła szukać innej specjalności, by sobie pomóc? Nie miała innego wyjścia…

          • aga pisze:

            Proszę przestudiować słownik języka polskiego. Az wstyd, że człowiek legitymujący się maturą wali takie byki. A co dopiero z wyższym wykształceniem. Pani powinna gęsi pasać a nie pracować z ludźmi.

        • Ela pisze:

          jeśli studiujesz 5 lat na chirurgii albo masz dużo zajęć chirurgii na kierunku kosmetologia to już samo to że często widzisz nazwę przedmiotu/kierunku mogłoby spowodować że wzrokowo zapamiętasz pisownię, nawet jak jesteś dysortogriafikiem

      • Ania pisze:

        Dziwne,ale odpowiedzi lekarzy są wymijające Czepnęli się ortografii,choć temat rozmowy jest inny..

  3. kosmetolog D. pisze:

    ponieważ pecunia non olet 🙂 a dobro pacjentów, tak często podnoszone przez lekarzy w wypowiedziach to tylko zasłona dymna dla zarabiania KASY!!!!
    Myslę, że gdyby zabronić reklamowania usług medycznych, cała medycyna estetyczna natychmiast przestała by byc medycyną :-))))

  4. KOSMETOLOG pisze:

    Bywałam na wielu szkoleniach z „medycyny estetycznej”, której tak na marginesie nie ma w wykazie medycznym. Taka dziedzina nie istnieje. Jest to nazwa samozwańcza przez lekarzy. Skoro ja kwasem hialuronowym lub złuszczaniem skóry nie leczę klientów to równie dobrze można by posługiwać się terminem „KOSMETOLOGIA ESTETYCZNA”. Skoro lekarz upiększa skórę pacjenta, poprawiając jej walory estetyczne to dlaczego nie używa terminu „klient” tylko pacjent? Przecież nie leczy. A może leczy ale duszę…..?
    Osobiście uważam, że lekarze dostrzegli możliwość zarabiania dobrej kasy i o to tyle hałasu.
    Przecież „rynek estetyczny” (uważam, że ta forma jest najodpowiedniejsza) to mega możliwości do zarabiania pieniędzy. Współpracujmy ze sobą, po co walczyć i odsłaniać kulisy tej branży klientom?
    Jestem jedną z pierwszych w Polsce kosmetyczek wykonującą głębokie złuszczenia skóry i pamiętam czasy gdy lekarze nie byli w ogóle zainteresowani tymi zabiegami. Pamiętam jak lekceważono moje spostrzeżenia odnośnie kwasu migdałowego, że ma właściwości przeciwtrądzikowe. Po 3 latach potwierdziły to badania.
    Na szkoleniach większość lekarzy nie ma pojęcia o budowie skóry ale mimo to nikt im nie stawia barier do zarabiania kasy a kosmetologom z pasją już tak.
    Tak się składa, że na zabiegi z zakresu estetycznego, w tym na kwas hialuronowy w większości przychodzą do mnie lekarze:)

  5. Magister kosmetologii pisze:

    Szanowni Państwo, po pierwsze w przeciwieństwie do studiów na kierunku lekarskim, w toku studiów licencjackich kosmetologia prowadzony jest przedmiot Medycyna estetyczna, zarówno w postaci wykładów jak i ćwiczeń, podczas których studenci uczeni są zabiegów Medycyny estetycznej takich jak podawanie toksyny botulinowej, usieciowanego kwasu hialuronowego do implantacji śródskórnej oraz mezoterapii igłowej i peelingów chemicznych. Kierunek studiów ten powastał w celu kształcenia specjalistów pielęgnacji skóry zdrowej i wspomagania leczenia skóry zmienionej chorobowo oraz w celu upiększania jej. Generalnie zabiegi Medycyny estetycznej nie są zarejestrowane jako świadczenia zdrowotne, ponieważ zmarszczki, które są głównym celem zabiegów nie są zarejestrowane jako choroba. Zabiegi te wykonywane są w celach estetycznych/kosmetycznych a nie zdrowotnych. Co jest paradoksalne? Lekarze odsyłają pacjentów do gabinetów kosmetycznych w celu usunięcia odcisków i modzeli. A odciski i modzele są chorobą skóry zarejestrowaną: ICD-10 L84. To tylko jeden z paradoksów, który dobrze prezentuje stosunek środowiska lekarskiego do leczenia i upiększania. Czy chodzi o leczenie zmarszczek czy dobre źródło dochodu?

    • kosmetolog pisze:

      Właśnie o to chodzi, że lekarze uszu nie przekłują, pedicure leczniczego nie wykonają, a to też powoduje przerwanie ciągłości tkanki. i co wtedy ? Ale lekarz takich zabiegów nie zrobi ! brudna robota dla kosmetologa! Mam prośbę: niech lekarze zaczną leczyć ludzi a upiększanie zostawią osobom, które w tym kierunku się kształciły. Dla mnie powinny zostać tylko wyższe szkoły kosmetologii i wszelkie kursy tylko może zrobić kosmetolog a nie każdy. Może warto się na tym skupić, że opinię wystawiają nam niedouczone po tygodniowych kursach osoby, które myślą że są kosmetologiem i wszystko mogą.Nie mylcie pojęcia: kosmetolog a osoba kończąca tylko kurs kosmetyczny.

  6. lekarz pisze:

    Toksyna botulinowa jest lekiem. O braku podstawowej wiedzy piszących komentarze świadczy fakt,że o tym nie wspominają. Nie wiedzą również co robić z powikłaniami po zabiegach. I tyle w temacie

    • Wojtek pisze:

      W takim razie proszę wystosować apel do kolegów i koleżanek po fachu, aby:
      1. nie wypisywali recept osobom nieupoważnionym
      2. nie prowadzili szkoleń z ostrzykiwania dla osób nieupoważnionych.
      Ale oczywiście „pecunia non olet”.

      • Daniel pisze:

        Panie Wojtku. Taki oficjalny apel Naczelnej Rady Lekarskiej o to, aby nie było szkoleń dla osób nieuprawnionych jak najbardziej miał miejsce. Nawet na tym portalu jest relacja. Zadałem sobie trud, żeby sprawdzić:
        „W oficjalnym stanowisku, pod którym podpisy złożyli dr Konstanty Radziwiłł, sekretarz NRL oraz wiceprezes NRL dr Agnieszka Ruchała-Tyszler, Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej apeluje do lekarzy i lekarzy dentystów o nieprowadzenie szkoleń w zakresie medycyny estetycznej dla osób nieuprawnionych.”
        To jest w artykule pt.: „Naczelna Rada Lekarska ws. zabiegów estetycznych”

    • kay pisze:

      A co robią lekarze z powikłaniami? Nic, ewentualnie odsyłają do innego lekarza. A najczęściej twierdzą, że to nie ma nic wspólnego z wykonanym zabiegiem. Oczywiście przed wykonaniem zabiegu przysięgają, że jest to procedura całkowicie bezpieczna. Kłamią, jak się okazuje. Proszę spojrzeć na fora pacjentek z oszpeconymi twarzami, po zabiegach wykonanych przez lekarzy .bezpiecznymi” preparatami czy maszynami (np. radiofrekwencja mikroigłowa).

      Więcej, kosmetyczki są dużo ostrożniejsze w swoich działaniach, a lekarze zachowują się jakby wszystkie rozumy zjedli.

    • Ania pisze:

      A ja znam lekarzy,którzy podają toksynę botulinową po krótkim przeszkoleniu i robią to nieumiejętnie..efekt? niedomykajace lub opadające powieki kiedy wstrzyknie się nie w ten mięsień…

  7. mgr.kosmetologii pisze:

    Czy studiuje się pięć lat po to aby zarządzać zespołem kosmetologów i odczytywać skład kosmetyków? Jeśli tak to faktycznie lepiej zrobić kurs kosmetyczny . Proszę zwrócić uwagę na samą nazwę jak : stomato – logia , kosmeto-logia .widać , że są to wyraźne nauki o zdrowiu .a gdyby role odwrócić i zastanowić się dlaczego lekarze wchodzą w nasze kompetencje ? Lekarz powinien przecież LECZYĆ ,a nie upiększać . Medycyna estetyczna jest wyraźnie medycyną poprawiającą wizerunek człowieka . Kwas hialuronowy, czy substancje aktywne wprowadzane w skórę mają na celu poprawę wyglądu skóry . Co onnego jest z botoxem . Botox jest lekiem wydawanym na receptę , więc również uważam , że nie powinny go stosować nawet kosmetolodzy . Jeśli chodzi o lasery to czy usuwanie owłosienia dla upiększania to też leczenie ? No raczej nie . Więc jeśli laser CO 2 to już oczywiście tylko lekarze , bo używany w celu leczenia . Ministerstwo powinno przede wszystkim wziąć pod uwagę co jest leczeniem a co upiększaniem . Co jest lekiem a co substancją upiększającą . Czy lekarze będą też kolczykować , wykonywać tatuaże i makijaże permamentne ? Trochę to wszystko jest śmieszne , że aż tak boją się konkurencji ze strony kosmetologów .

  8. Obserwator pisze:

    Ciekawa dyskusja, aczkolwiek przybiera taką sama postać jak zwykle. Lekarze jak widzę z kosmetologów chcą zrobić przygłupów wytykając idiotyczne rzeczy. Szkolenia są dostępne, więc dlaczego z nich nie korzystać? A jeśli jakiś lekarz już coś robi, to też chyba nie chodzi o to, aby mu odbierać „chleb”. Bo przecież może też świetnie się sprawdzać w tych sprawach. Wszystko ma swoje granice, nawet takie dyskusje często je przekraczają. I nie chodzi mi tu o kompetencje każdej ze stron, ale o kulturę osobistą, która wiele mówi o człowieku. Rozsądek przede wszystkim moi drodzy. Pozdrawiam wszystkich 🙂

  9. dermatolog pisze:

    Ani toxyna botulinowa ani też implanty z kwasu hialuronowego nie są tylko i wyłącznie „upiekszaniem”. Po zastosowaniu kwasu hialuronowego możemy mieć do czynienia z powstawaniem ziarniniakow, zwloknien, a nawet martwicy skory.Skoro tak łatwo upiększyć, to może kosmetyczki zaczną robić zabiegi chirurgii plastycznej. Przecież to tez nie leczenie…

    • kosmetolog pisze:

      „Implanty z kwasu hialuronowego” to już teraz tak będą lekarze nazywać zwykłe wypełniacze? Co pan zrobi jeśli wystąpią u pana klienta powikłania, o których pan piszę?
      Ja panu powiem co ja zrobię – zamówię wizytę mojemu klientowi u lekarza specjalisty. Powikłania zarówno mi jak i panu mogą zdarzyć się zawsze, zakładając, że wykonujemy zabieg zgodnie ze wskazaniami i przeciwskazaniami.
      Co zrobi lekarz dermatolog, sam wykona zabieg chirurgiczny w celu usunięcia ziarniniaków? Zrobi dokładnie to samo co ja – odeśle do specjalisty….. z tą różnicą, że jemu takie powikłanie ujdzie na sucho bo to przecież lekarz, choćby nie miał nawet ani jednego kursu z zakresu ostrzykiwania.

      • Pacjent/Klient pisze:

        Jako klient medycyny estetycznej postanowiłem odnieść się do Pani postu.
        1. Najlepszą formą reklamy nie jest konflikt jak Pani uważa tylko budowane latami zaufanie pacjentów.
        2. W każdym społeczeństwie lekarz to osoba z ogromnym autorytetem i myślę że całkiem słusznie. Użycie słowa „wciąż ” w Pani poście odbieram jako zwykłą złośliwość/ zazdrość.
        3. W każdym gabinecie dermatologicznym przed zabiegiem udziela się bezpłatnych porad i bezpłatnych kontroli i nie wydaje mi się prawdziwe że kosmetolog się w coś bardziej zagłębia.Jego wiedza medyczna nt innych dolegliwości pacjenta jest po prostu mizerna.
        4. Potem w Pani poście jest seria pomówień i oczernień bardzo źle świadcząca tak naprawdę o Pani. Nie potrafi Pani powiedzić nic pozytywnego , cały czas tylko opis „ja genialna ratuje innych przed złymi lekarzami ….” ciut jednak żałosne.
        5. Skoro to lekarze od lat wykonywali takie zabiegi a kosmetolodzy dopiero wchodzą na ten rynek to WY powinniście szukać kompromisu i to raczej wy jesteście zachłanni. Coś w styu jak udawać lekarza kończąc proste studia i nie biorąc odpowiedzialności.
        Ps. nie istnieją ubezpieczenia dla osób wykonujących zabiegi z zakresu medycyny estetycznej jeśli nie jest się lekarzem. Część kosmetyczek/ kosmetologów kupuje te ubezpieczenia ale w wykluczeniach wyraźnie pisze że może to robić tylko lekarz, więc to taka mała ściema, a dla pacjenta dużo większe ryzyko. A rynek ubezpieczeń akurat znam doskonale.
        Ps2. sprawdziłam w googlach jak to jest w europie i na świecie. W zeszłym roku organy unii europejskiej przyjęły dyrektywę która będzie wprowadzana w UE na mocy której TYLKO lekarz będzie mógł podawać botox i wypełniacze. Skoro cały cywilizowany świat idzie w tym kierunku to chyba jednak coś w tym jest że u lekarza bezpieczniej i lepiej.
        Pozdrawiam

        • Kosmetolog pisze:

          Jako klient/pacjent ma Pan bardzo dobre rozeznanie branży 🙂
          Kto dłużej wykonuje zabiegi z tzw. estetyki tu bym się trochę posprzeczał, bo zanim pojawiły się różne botoxy, zabiegi były wykonywane. Pamiętam czasy jak dermatolodzy brali się za mikrodermabrazję 🙂

        • kosmetolog pisze:

          Szanowny kliencie/pacjencie,
          odwraca pan kota ogonem. Widać,że komentarze bolą. Gdzie szukać tych lekarzy co tak bezinteresownie zmarszczki panu wygładzą? Oczywiście jeśli pan skorzysta z usługi to konsultacja będzie darmowa. Oczywiście czasami lekarze wchodzący na rynek estetyczny pozyskują klientów darmowymi konsultacjami ale prywatne konsultacje „medyczne” zawsze są płatne. Nie uwzględniam tu wizyt z funduszu i prywatnych świadczeń abonamentowych.
          W dobie tak rozwiniętej gospodarki nie konkuruje się dziś już produktem ale całą otoczką dookoła czyli obsługą, wartościami dodanymi, umiejętnością nawiązywania relacji.
          Lekarz to też człowiek, ma swoje zasługi ale zbyt wiele niedopatrzeń tego środowiska, złe diagnozy itp uchodzą lekarzom na sucho. W śród kosmetyczek też są osoby, które nie powinny wybierać tego zawodu. Zatem widzi pan, że nie kieruje mną zawiść. Z faktami się nie dyskutuje.
          Nie ma tu mowy o pomówieniach. Stwierdzam fakty.
          Skoro środowisko kosmetologiczne zostało zaatakowane przez lekarzy, my się bronimy. Ciekawe jest też to, że ci lekarze, których tak na poważnie wchłonął rynek estetyczny, świetnie współpracują z kosmetologami. Dlaczego? Bo nadają na tej samej fali!
          Zaś ci lekarze, którzy upatrzyli sobie szybkie źródło dochodu plują w nas swoim jadem i mają na dodatek bardzo szerokie plecy.
          Stwierdzę jeszcze jeden fakt – nie docenia pan kosmetologów i tym samym przecenia pan lekarzy.
          Każdy zawód zasługuje na szacunek.
          Co do ubezpieczeń, klient zawsze ma możliwość powództwa z KC zarówno lekarza jak i kosmetologa.
          Poza tym powstaje przeciwko lekarzom i kosmetologom spora grupa prawników, która też dopatrzyła się że można nieźle na tym rynku zarobić z tytułu powikłań. Zatem pacjenci nie są pozostawieni sami sobie i tak bezbronni. U nas klientów się nie czaruje i nie opowiada im bajek. Nigdy nie zniżyłam się do tak niskiego poziomu aby w oczach klienta oczerniać środowisko lekarskie. To nie jest etyczne. Przedstawiam fakty a klient ma prawo sam podjąć decyzję.
          Jestem za tym aby klient na podstawie doświadczeń własnych podejmował decyzje co do tego, w czyich rękach chce się upiększać bo kolejnym faktem jest, że leczyć będzie się u lekarza.

    • kosmetolog pisze:

      Zastanawiam się kto wykona lepiej ten zabieg. lekarz siedzący 15 lat za biurkiem i wypisujący receptę czy kosmetolog pracujący 15 lat przy łóżku. Na studiach jest bardzo obszerny materiał z dermatologii, anatomii, fizjologii itd także z szacunkiem do innych, proszę zacznijcie leczyć ludzi bo coraz więcej zgonów a upiększanie zostawcie osobom, które są specjalistami od tego i kształcą się właśnie w tym kierunku. wszelkie wskazania, przeciwwskazania, zalecenia i techniki wykonania = tego właśnie uczą na studiach z uwzględnieniem chorób i powikłań !!

    • Ania pisze:

      Myslę ze do ty lekarz,posiadający wiedzę o skutkach ubocznych,nie będzie się parał tym zajęciem Jest tyle chorób.Tylu pacjentów…Jest to nieetyczne i świadczy o chciwości lekarzy Dobry specjalista ma tylu pacjentów w zakresie leczenia chorób,ze nie musi bawić się w ,,poprawianie urody” A ta wojna z kosmetologami? żenada…pacjenci powinni bojkotowaćte zabiegi One oszpecają! Po stokroć wolę widok zadbanej starszej kobiety niż dmuchanej,nieszczęśliwej,odzpeconej przez pseudolekarzy istoty..

  10. Kosmetolog pisze:

    jestem za tym aby KOSMETYCZKI faktycznie nie wykonywały tego typu zabiegów. Wiele lat uczyłam w policealnych szkołach kosmetycznych i niestety pozostawiają one wiele do życzenia. Ale Kosmetolog zostaje się po ukończeniu studiów wyższych, kosmetologia jest nauką medyczną. Kosmetologia to nauka o pielęgnacji zdrowia i urody od strony medycznej. Dlatego uważam, że to kosmetolog powinien wykonywać wyżej wymienione zabiegi a lekarz powinien zająć się leczeniem chorych… wtedy i kolejki w oczekiwaniu na wizytę do takiego lekarza zmniejszyłyby się. Lekarze odkryli jednak, że z zabiegów z zakresu kosmetologii/ medycyny estetycznej są całkiem spore pieniądze stąd wojna o wykluczenie kosmetologów z ich uprawnień. Kochani lekarze zajmijcie się leczeniem chorych, a nie upiększaniem zdrowych. W tym celu nie powstał Wasz zawód. Wy macie wyższe cele… ratownie życia i zdrowia ludzi CHORYCH… WASZYCH PACJENTÓW.

  11. kosmetyka pisze:

    A może warto zapoznać się z całą odpowiedzią na te interpelację pana posła, który chyba jest firmy, która jest konkurencją dla kosmetyczek?

    http://tiny.pl/qvvzr

    Po przeanalizowaniu całej treści mam trochę inne odczucia niż autor artykułu.
    Kolejna manipulacja faktami i półprawdy- tak jak w przypadku poparcia stanowiska PTMEiAA przez Naczelną Radę Lekarską.

  12. kosmetyka pisze:

    Jeżeli te zabiegi są leczeniem to dlaczego nikt nie ściga lekarzy? Przecież w obowiązuje zakaz reklamowani usług medycznych? Czy te usługi są świadczeniem zdrowotnym czy nie. Zdecydujmy się w końcu czy przestrzegamy prawa czy też naginamy je lub łamiemy, gdy jest to dla nas korzystne.

    • kosmetolog pisze:

      Cała ta nagonka na kosmetologów ma głównie służyć „szeroko pojętej reklamie”. Lekarze lepiej się nie zareklamują.
      To my posłużyliśmy im do rozreklamowania „medycyny estetycznej”. Najlepszą formą reklamy jest „konflikt”.
      W naszym społeczeństwie „LEKARZ” to wciąż ktoś kto ma bardzo wysoki autorytet.
      Klient mając do wyboru lekarza lub kosmetologa, wiadomo że wybierze lekarza.
      Dlaczego zatem coraz więcej klientów zaczęło wybierać gabinety kosmetyczne?
      Powodów jest kilka. Kosmetolog poświęca więcej czasu klientowi, zagłębi się w szczegóły, udzieli nieodpłatnej porady, klient otrzymuje więcej za taką samą cenę lub niższą.
      I to jest kość niezgody pomiędzy dwoma środowiskami.
      Zabiegi u lekarzy kosztują dużo drożej. Ale sami lekarze do tego doprowadzają. Kosmetolodzy muszą mięć jakąś kartę przetargową aby zachęcić do pierwszej wizyty klienta. Potem, tak jak w moim przypadku, moi klienci mając porównanie nie chodzą już do lekarzy po mimo, że stawki mam porównywalne do tych, które inkasują lekarze za szybką wizytę. Żeby była jasność – tam gdzie potrzebny jest lekarz, klient jest odsyłany do specjalisty.
      W naszym salonie nawet przed zwykłym zabiegiem klient wypełnia medyczną kartę klienta. O naszych klientach i ich zdrowiu często wiemy więcej niż lekarz zapyta na wizycie.
      Takie podejście sprawia, że ja osobiście wyprowadziłam wiele osób z trądziku, które wcześniej leczyły się u różnych lekarz i to bezskutecznie.
      Pytanie dlaczego mi się udało a nie lekarzom. Przecież nikogo nie leczyłam, nie podawałam lekarstw?
      Złuszczanie kwasami – szlak mnie trafiał jak widziałam klienta po zabiegu u lekarza po złuszczaniu, który nie został nawet poinformowany o pielęgnacji skóry, za to miał wręczony kremik za który lekarz dostawał profity.
      Ludzie tak nie można.
      Yellow peel – lekarz nakłada pierwszą warstwę i puszcza z żółtą buzią „pacjenta” do domu ze wskazaniami co do dalszej ilości nakładania warstw. U nas klient jest w salonie od pierwszej do ostatniej warstwy. Udostępnia mu się miejsce np na czytanie w między czasie książki, częstuje kawą/herbatą, zapoznaje z ofertą ale to co najważniejsze klient w przypadku dużego podrażnienia jest pod opieką specjalisty a nie jest pozostawiony sam sobie.
      Nasz klient zawsze ma możliwość kontaktu z nami a z lekarzem niekoniecznie.
      Dlatego w naszym salonie mamy głównie klientów z polecenia i brak jest miejsc na nowych.

      Zatem jak najlepiej może zareklamować się lekarz, nie naruszając prawa?
      Bezczelnie oczerniając środowisko kosmetologiczne.
      Wzywam wszystkich kosmetologów kompetentnych i kochających swój zawód.
      Nie pozwólmy lekarzom spychać się na margines. Nie jesteśmy od nich gorsi. Mamy często większą wiedzę i umiejętności z zakresu upiększania i poprawiania wizerunku. Jednocząc się wspólnie możemy skuteczniej walczyć o swoje prawa. Nie przepychajmy się na forach, zacznijmy działać tak jak robią to lekarze ale w sposób nie naginający faktów.
      Wypracujmy kompromis pomiędzy naszymi środowiskami.
      Kompromis jest w tedy, gdy obie strony rezygnują z części interesów na rzecz drugiej strony, w celu wypracowania wspólnego porozumienia. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko. A tak zachowuje się właśnie środowisko lekarskie.

      W USA klientów mają ci co robią coś dobrze. Środowiska nie walczą ze sobą. Jeśli źle coś zrobisz odpowiesz przed sądem. I po sprawie….

      • Kosmetyczka pisze:

        „Kompromis jest w tedy, gdy obie strony rezygnują z części interesów na rzecz drugiej strony, w celu wypracowania wspólnego porozumienia. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko. A tak zachowuje się właśnie środowisko lekarskie.”
        Brawo!!!

      • kay pisze:

        Gabinety medycyny estetycznej powinny otwierać pielęgniarki. Kto jak kto, ale one najlepiej robią wszelkiego rodzaju zastrzyki.

        Ciekawe, że lekarze w szpitalach jakoś się nie palą do wykonywania zastrzyków – bo za to marnie się płaci i jest to prosta rzecz, niegodna wiedzy lekarza. Co innego w gabinecie prywatnym. Jeśli za zastrzyk płaci się kilkaset złotych, to wtedy staje się on sztuką możliwą do wykonania tylko przez lekarza.

  13. KosmetologJa pisze:

    A kto NAM Kosmetologom prowadził szkolenia jak nie Lekarze! Fajna kasa za szkolenia? 🙂

  14. Piotr pisze:

    Fajna kasa, bo na głupocie się zarabia. Kasa jest dla lekarza a kosmetolog i tak nie ma prawa tego robić. Nikt nikomu nie zabrania się uczyć ale tak czy siak, kosmetolog to nie zawód medyczny i prawo jest to jasne. Kasa wyrzucona w błoto.
    Sorry, ale jak chce sie leczyć starośc to trzeba iśc na medycynę i mieć uprawnienia a nie po kosmetologii brać się za ocene zdrowia…bo przeciez człowiek nie składa się tylko ze skóry (no chyba, ze tylko dla kosmetologa).

  15. Dorota kosmetolog pisze:

    panie Piotrze, ale starość i zmarszczki to nie choroba i żaden kosmetolog tego nie leczy ani nie stara się tego robić. My spłycamy, wypełniamy zmarszczki ale zmarszczki to nie choroba tylko defekt skórny, więc a co chodzi lekarzom?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Uroginekolodzy sceptycznie o laserach

W chwili obecnej nie ma podstaw, aby uznać metodę laserową za metodę leczniczą w przypadkach nietrzymania moczu i obniżenia narządów miednicy mniejszej - czytamy w...

Zamknij