Szkoły medycyny estetycznej

W zgodnej opinii ekspertów ogromna liczba kursów i szkoleń dostępna na rynku może stanowić najwyżej uzupełnienie wiedzy lekarza na temat medycyny estetycznej. W przeciwnym razie osoby, wykonujące zabiegi mogą być zagrożeniem a nie pomocą dla pacjentów. W Polsce działają co najmniej trzy renomowane szkoły medycyny estetycznej

Najstarszą w naszym kraju placówką kształcącą w tym kierunku jest Podyplomowa Szkoła Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego (PSME PTL).  Powstała w 2002 r. z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging (które wówczas było jeszcze Sekcją Medycyny Estetycznej PTL). Od tamtej pory działa nieprzerwanie i może się pochwalić ponad 400 absolwentami, z których wielu wybiło się w swojej dziedzinie.

Kolejną znaną stołeczną uczelnią jest Międzynarodowe Centrum Medycyny Anti-Aging, prowadzone przez Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych (SLDE). Szkoła ta działa już siódmy rok.

Solidnym kierunkiem „medycyna estetyczna” może się pochwalić Centrum Kształcenia Podyplomowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego,  które właśnie prowadzi piątą edycję takich studiów.

Każda z tych trzech renomowanych placówek przyjmie tylko lekarzy z prawem do wykonywania zawodu, jednak poza tym mają różne zasady rekrutacji i różnią się programowo. Zapytaliśmy o szczegóły przedstawiciela każdej ze szkół.

Trwa nabór – można się zgłaszać

O Podyplomowej Szkole Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego rozmawiamy z doktorem Andrzejem Ignaciukiem, prezesem PTMEiAA. – Nasza szkoła w ciągu kilkunastu lat istnienia miała ogromny wpływ na to, co się działo w medycynie estetycznej w Polsce. Przede wszystkim podniosła poziom tej dyscypliny w naszym kraju i zdopingowała inne gremia do stworzenia własnych uczelni – mówi nam lekarz. W szkole jest 50 miejsc na roku i około 2 kandydatów na miejsce. Tak się składa, że nabór do PSME PTL właśnie trwa.

Obecnie trwa nabór także do Międzynarodowego Centrum Medycyny Anti-Aging, działającego przy Stowarzyszeniu Lekarzy Dermatologów Estetycznych (SLDE). Można się zapisywać do września b.r. a zajęcia zaczynają się w październiku. Obecnie na roku kształci się około 40 osób, jednak szkoła jest przygotowana na przyjęcie większej liczby studentów. – W naszym świecie prym wiedzie konkurencja, która w sferze medycznej może doprowadzić do niebezpiecznych i nieodpowiedzialnych zachowań – tłumaczy dr Kinga Nicer, dermatolog, wiceprezes SLDE i przekonuje, że dla dobra pacjentów lekarze powinni się dzielić swoją wiedzą. – My promujemy współpracę – zapewnia.

Centrum Kształcenia Podyplomowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego informuje, że studia na kierunku medycyna estetyczna przeznaczone są dla lekarzy wszystkich specjalności, którzy zamierzają prowadzić praktykę w tej dziedzinie. Jest około 50 miejsc na roku. Dr n. med. Irena Walecka, dermatolog, wykładowca, kierownik Kliniki Dermatologii CSK MSW w Warszawie przypomina, że w Polsce nie ma czegoś takiego jak specjalizacja z zakresu medycyny estetycznej. Nie ma też oficjalnie zatwierdzonej umiejętności z zakresu medycyny estetycznej. W związku z tym uczelnia może przyznać jedynie dyplom, potwierdzający ukończenie studiów. – Taki dokument  wydawany przez Warszawski Uniwersytet Medyczny jest honorowany w Europie. Stoi za nim autorytet publicznej uczelni, powszechnie znanej i szanowanej. To jest dyplom akademicki – podkreśla…. (…)

Okładka magazynu „Rynek estetyczny” numer 3/VI-IX/2016

Okładka magazynu „Rynek estetyczny” numer 3/VI-IX/2016

Chcesz wiedzieć więcej? Cały artykuł i wiele innych ciekawych materiałów nt. medycyny estetycznej do przeczytania w numerze „Rynku estetycznego”.

Zapraszamy do PRENUMERATY

lub do EMPIKu

7 Responses to Szkoły medycyny estetycznej

  1. Słuchaczka pisze:

    W całej rozciągłości zgadzam się z dr Walecką. Tylko szkoła przy UNiwersytecie Warszawskim jest tą, której dyplom jest prawdziwy, bo wydawany przez prawdziwą uczelnię z tradycjami. Pozostałe szkółki niedzielne wydają pseudodyplomy, którymi można sobie jedynie udekorować ścianę…

  2. kosmetolog pisze:

    W Polsce nie istnieje prawnie termin „medycyna estetyczna”. Ujędrnianie skóry to nie leczenie, wrastające paznokcie to problem medyczny…….. Medycyna i estetyka to dwa różne terminy. Jedno zajmuje się leczeniem a drugie upiększaniem.
    Każda branża może powołać stowarzyszenie, otworzyć sobie szkołę i rekrutować według uznania. Po co te szopki i hipokryzja?
    Nie wprowadzajcie ludzi w błąd i nie straszcie ich. To nie ładnie tak manipulować…..

    • lekarz medycyny estetycznej pisze:

      A Szanowna/y Pani/Pan Kosmetolog co zrobi jeżeli pacjent (przepraszam w przypadku kosmetologa jest to klient) „zachowa” się nietaktownie i dostanie wstrząsu np. po wypełniaczu czy preparacie do mezoterapii z lignokainą? Posiada w salonie kosmetycznym zestaw przeciwstrząsowy i wie jak go użyć czy wezwie pogotowie i odprawi modły żeby delikwent nie odmóżdżył się zanim przyjedzie. Tak, tak wiem, najpierw zbieramy wywiad, ale co jeżeli ktoś nie wie na co jest uczulony, albo ma tak wielkie „parcie” na urodę, że zwyczajnie się nie przyzna, bo poprzednio miał tylko miał mało uciążliwą wysypkę i myśli, że jakoś to będzie? Podpisana zgoda na zabieg? Owszem może do sądu, nie wiem na ile się przyda nie jestem prawnikiem. A wyrzuty sumienia, że okaleczyło się lub zabiło zdrowego człowieka? Może to właśnie jest różnica między lekarzem a kosmetologiem, dlatego gratuluję odwagi kosmetologom i ich klientom, a pacjentów zapraszam do lekarzy. Pozdrawiam

  3. kosmetolog pisze:

    Kosmetolog zrobi dokładnie to samo co każdy inny lekarz w takiej sytuacji. Wiadomo jakie są procedury, prawda?
    Kto dokładnie pozyskuje wiedzę i jest odpowiedzialny, zdaje sobie sprawę z ewentualnego ryzyka.
    A skoro ryzyko takie duże, to dlaczego tak wielu lekarzy, nie mający często nawet pojęcia jak przebiegają nerwy i mięśnie twarzy, decyduje się zarabiać (bardzo dobrą kasę) w tak ryzykowny sposób? Czy takie osoby stanowią ostoję bezpieczeństwa dla klienta?
    Wiem co piszę bo wielokrotnie byłam na szkoleniach i szkoliłam lekarzy, którzy wiedzy kosmetologicznej nie mieli najlepszej ale wiedzę co do tego ile można zarobić – na bardzo dobrym poziomie.
    Oczywiście człowiek człowiekowi nie równy i wszystkiego można się dobrze nauczyć, dbając przy tym o dobro klienta ( nie pacjenta).
    Jestem jak najbardziej za tym, aby zarówno lekarze i kosmetolodzy mieli najlepsze możliwości podnoszenia swoich kwalifikacji, co na pewno przełoży się na bezpieczeństwo klienta i zmniejszenie liczby powikłań.
    W walce się przegrywa a we współpracy wygrywa:)
    Zachęcam do refleksji, nie każdy lekarz chce odmładzać ludzi i nie każdy kosmetolog tego chce ale te osoby, które to czują, lubią i fascynują się tym tematem, powinni mieć możliwość najlepszej formy edukacji, zważywszy, że same z siebie ponoszą duże nakłady finansowe aby stać się profesjonalistami!!!
    Jak nazwać zatem lekarzy, którzy po kilku godzinnym szkoleniu stają się ekspertami od „medycyny estetycznej”? Czy to nie hipokryzja?

    • Mateusz pisze:

      Co do hipokryzji to ma Pani rację ale prawo jest jedno tylko lekarz i to w dodatku dermatolog i chirurg plastyk mają prawo do wykonywania komercyjny zabiegów bo takie są w medycynie estetycznej z przerwaniem warstwy skory .Dotyczy to również lekarzy innych specjalności bo każda ma swój zakres i jest to przekroczenie swoich uprawnień. Reasumując mało kto ma wiedze w tej materii.Ale gwarantuję Pani ,że każdego kosmetologa można zamkną a lekarzowi innej specjalizacji narobić kłopotów.

    • doktorka pisze:

      Kosmetolodzy zawsze mieli bol du.. o zabiegi wykonywane przez lekarzy. Mam nadzieje, ze niedlugo zostanie uregulowane prawnie, ze wylacznie lekarze beda wykonywali tego typu zabiegi. Idac Pani tokiem myslenia dotyczacego kursow to fryzjerke, kosmetyczke, ekspedientke w sklepie tez mozna nauczyc „na malpe” wykonywac wkuc itp., ale chyba nie dazymy do patologii. Kazdy niech wykonuje czynnosci zwiazane z jego zawodem. Kosmetolodzy w planie studiow nie maja iniekcji, a koniecznie chca je robic, bo reszta „pielegnacji” okazuje sie byc malo skuteczna i staja sie przez to mniej oplacalne. Jezeli jako kosmetolog szkolila Pani lekarzy to im wspolczuje, gdyz nigdy na taki kurs bym nie poszla. Osoba mnie uczaca musi byc lekarzem i byc dla mnie autorytetem, od ktorego bede chciala sie uczyc. Tu nie ma czary mary jesli chce sie dzialac w tej branzy, jesli nie ma sie solidnej wiedzy i umiejetnosci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Sposoby na wypadanie włosów

Włosy są swego rodzaju atrybutem kobiecości, dlatego kiedy robi się ich mniej każda pani będzie czuła się zaniepokojona – uważa dr n. med. Joanna Czuwara,...

Zamknij