– Czasem najlepszy zabieg to ten, którego nie wykonamy – mówi dr n. med. Julita Zaczyńska-Janeczko, doświadczona dermatolog, właścicielka “Klinika Janeczko” w Krakowie. Lato nie jest odpowiednim momentem na każdą procedurę. Medycyna estetyczna oferuje jednak też takie, które przy odpowiedniej kwalifikacji i przestrzeganiu zaleceń można wykonywać w słonecznym sezonie.
Pacjent zwykle przychodzi do gabinetu z pytaniem: „co mogę zrobić?”. Lekarz powinien jednak zadać sobie odwrotne pytanie: „czego w tym momencie nie powinno się robić?”. To szczególnie ważne latem, gdy słońce, wysokie temperatury, wyjazdy, basen, czy plaża mogą utrudniać prawidłowe gojenie skóry po części procedur.
– Medycyna estetyczna to nie jest dziedzina w której chodzi o to, żeby za wszelką cenę wykonać zabieg. Czasem najlepszą decyzją lekarską jest odmowa albo przesunięcie terapii na inny moment – mówi dr n. med. Julita Zaczyńska-Janeczko, dermatolog, właścicielka “Klinika Janeczko” w Krakowie.
Zwłaszcza wtedy, gdy skóra ma skłonność do przebarwień, jest objęta stanem zapalnym albo wymaga późniejszej, rygorystycznej ochrony.

Medycyna estetyczna: nie wszystko jest ryzykowne
Nie każdy zabieg medycyny estetycznej jest przeciwwskazany latem. Problem zaczyna się wtedy, gdy pacjent potraktuje okres przedurlopowy jak idealny moment na intensywne działanie, nie biorąc pod uwagę, że po takich terapiach skóra wymaga czasu, ochrony i regeneracji.
– Największą ostrożność należy zachować przy zabiegach wywołujących silny stan zapalny, naruszających ciągłość skóry, powodujących krwawienie, wybroczyny, siniaki albo wymagających bardzo konsekwentnej ochrony pozabiegowej – wyjaśnia dr n. med. Julita Zaczyńska-Janeczko.
Jak wskazuje doktor do o tej grupy należą m.in. mocniejsze zabiegi laserowe, zwłaszcza lasery frakcyjne, w tym laser CO2, część procedur mikronakłuwania, a także zabiegi wykonywane w obrębie naczyń, takie jak skleroterapia czy laserowe zamykanie naczynek. W ich przypadku znaczenie ma nie tylko sama technologia, ale przede wszystkim stan skóry i ryzyko powikłań.
Najczęstsze letnie zagrożenia
Jednym z najczęstszych letnich zagrożeń są przebarwienia. – Jeśli pacjentka już wyjściowo ma przebarwienia, trzeba być bardzo ostrożnym. Skóra po zabiegu jest zawsze bardziej wrażliwa, w związku z czym słońce może sprowokować kolejne problemy – przestrzega dermatolog z Karkowa.
Powodem do odroczenia zabiegu mogą być także aktywne stany zapalne skóry, takie jak trądzik pospolity, trądzik różowaty, zmiany ropne czy opryszczka. – Jeżeli nakłujemy aktywną zmianę ropną, możemy rozszerzyć problem na większy obszar skóry. Nie jest to więc kwestia estetyki, tylko bezpieczeństwa – mówi nam dr Julita Zaczyńska-Janeczko.
Szczególnej rozwagi wymagają pacjenci z chorobami przewlekłymi skóry, m.in. łuszczycą i atopowym zapaleniem skóry. – U pacjentów z łuszczycą nie chodzi tylko o to, czy zmiany znajdują się akurat w miejscu poddawanym zabiegowi. Dodatkowy uraz, stan zapalny czy stres dla skóry mogą sprowokować wysiew zmian w innym miejscu – tłumaczy lekarka. Podobnie jest w przypadku skóry atopowej, dlatego silne kwasy, nakłuwanie czy procedury mocno naruszające barierę naskórkową wymagają bardzo ostrożnej kwalifikacji.
Medycyna estetyczna: nie chodzi o zakazy
W przypadku zabiegów laserowych bardzo łatwo o uproszczenia. Jedni mówią, że laserów latem nie wykonuje się w ogóle. Inni przekonują, że nowoczesne technologie można stosować bez względu na porę roku. – Nie da się jednoznacznie i z pełną odpowiedzialnością powiedzieć: każdy laser latem jest zakazany albo każdy jest bezpieczny. Trzeba wiedzieć, na jakiej skórze pracujemy, jaki problem leczymy i czy pacjent rozumie, jak ma postępować po zabiegu – mówi dermatolog z Krakowa.
Według lek. Sandry Dachowskiej z Poznania, która niedawno ukończyła wydział lekarski Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu z wyróżnieniem i nagrodą rektora, szczególną ostrożność należy zachować latem np. w przypadku peelingów średnich i głębokich, czy laserów frakcyjnych.
Dodaje, że po zabiegach uszkadzających naskórek skóra silniej reaguje na UV, co zwiększa ryzyko przebarwień. Zaznacza jednocześnie, że większa ostrożność to nie przeciwwskazanie.

Na swoim profilu na Instagramie wyjaśnia, że niektóre zabiegi wymagają indywidualnej kwalifikacji i odpowiedniego postępowania pozabiegowego. Lekarz powinien wziąć pod uwagę czynniki takie jak: rodzaj procedury, stan skóry, fototyp, planowana ekspozycja na UV. – O bezpieczeństwie terapii w największym stopniu decydują odpowiednia kwalifikacja pacjenta, właściwie zaplanowane leczenie oraz przestrzeganie zaleceń pozabiegowych – podsumowuje lek. Sandra Dachowska.
Nie wystarczy “posmarować się filtrem”
Wielu pacjentów zakłada, że jeśli po zabiegu zastosują krem z filtrem, problem zostanie rozwiązany. – Jeśli skóra jest świeżo podrażniona, krwawiąca albo uszkodzona, nie chodzi tylko o SPF. Najpierw trzeba zadbać o jej zabezpieczenie i gojenie. Dopiero później, przy wyjściu na zewnątrz, konieczna jest bardzo rygorystyczna fotoprotekcja – wyjaśnia dr n. med. Julita Zaczyńska-Janeczko.
Doświadczona dermatolog dodaje, że po zabiegu znaczenie ma również to, czego pacjent nie powinien robić: nakładać makijażu, zaklejać skóry przypadkowymi plastrami, stosować kosmetyków bez konsultacji, opalać się czy korzystać z basenu zbyt szybko po procedurze. Wciąż wielu pacjentów uważa, że medycyna estetyczna może być traktowana, jako sposób na szybką poprawkę przed wyjazdem. Tymczasem spora część terapii wymaga czasu, przygotowania skóry i właściwego okresu gojenia.
– Jeżeli ktoś przychodzi do mojego gabinetu tuż przed urlopem i chce wykonać zabieg, po którym powinien unikać słońca, wody, makijażu i intensywnej aktywności, zawsze uczciwie mówię, że nie jest to dobry moment – podsumowuje dr Julita Zaczyńska-Janeczko. Jej zdaniem lato można wykorzystać na konsultację, ocenę stanu skóry, wyciszenie stanów zapalnych, odbudowę bariery naskórkowej i zaplanowanie terapii na jesień.
Źródło: Rynek estetyczny / Klinika Janeczko, lek. Sandra Dachowska