Czy można usunąć zdrową pierś?

U kobiet, które są nosicielkami mutacji genów BRCA1 i BRCA2 ryzyko zachorowania na raka piersi osiąga nawet 90 proc. Jednak profilaktyczna mastektomia wciąż wzbudza kontrowersje oraz, co nie jest bez znaczenia, w Polsce nie jest refundowana. Jakie są efekty estetyczne takich operacji? Kto powinie się im poddać? Jaka jest skala ryzyka zaniechania zabiegu? Czy można usunąć zdrową pierś by zastąpić ją implantem?

Prof. Tadeusz Pieńkowski podczas konferencji "Chirurgia Rekonstrukcyjna i Estetyczna Piersi", Lublin, 27 czerwca Fot. Rynek estetyczny

Prof Tadeusz Pieńkowski podczas konferencji “Chirurgia Rekonstrukcyjna i Estetyczna Piersi”, Lublin, 27 czerwca Fot. Rynek estetyczny

Z prof. Tadeuszem Pieńkowskim kierownikiem Kliniki Onkologii i Chirurgii Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku portal rynekestetyczny.pl rozmawiał podczas konferencji “Chirurgia Rekonstrukcyjna i Estetyczna Piersi”, która odbyła się pod koniec czerwca w Lublinie. Profesor zwraca uwagę, że rekomendacje naukowych towarzystw światowych, czy podręczniki, które zajmują się tą dziedziną wliczają profilaktyczną mastektomię do metod możliwych do zastosowania w określonej grupie chorych. Jednocześnie wskazuje, że w Polsce nie refunduje się zabiegów usunięcia i rekonstrukcji piersi.

O konieczności profilaktycznej mastektomii decyduje onkolog, jednak z punktu widzenia chirurga plastyka, kiedy są wskazania, to taka operacja plastyczna jest jak najbardziej uzasadniona – mówi w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl chirurg plastyczny dr hab. n. med. Jerzy Jankau.

Estetycznie korzystniejsze

Jak tłumaczy nam dr Jankau chodzi chociażby o to, że rezultat profilaktycznego zabiegu rekonstrukcji piersi jest na ogół o wiele lepszy, niż w przypadku rekonstrukcji po mastektomii wykonanej w wyniku leczenia onkologicznego.

Zresztą badania światowe pokazują, że jeżeli są wskazania do takiej terapii, wynikające z wysokiego ryzyka zachorowania na raka piersi, to wyniki profilaktycznych operacji są dużo lepsze, niż tych wymuszonych po leczeniu onkologicznym – zwraca uwagę dr Jerzy Jankau.

Jego zdaniem zabieg rekonstrukcji piersi po profilaktycznej mastektomii jest o wiele łatwiejszy z punktu widzenia chirurga plastyka . – Dużo łatwiej jest zaplanować taką operację, jest mniej powikłań – mówi. Jak dodaje, nie bez znaczenia jest fakt, że na ogół do takich operacji kwalifikowane są pacjentki stosunkowo młode w wieku 30-40 lat. – Lepsze jest gojenie po zabiegu – zauważa.

Według dr Jerzego Jankaua czas bezwzględnej rekonwalescencji po takim profilaktycznym zabiegu usunięcia i rekonstrukcji piersi to kwestia około 7 dni. – Oczywiście pełne dojście do siebie to dużo dłuższy okres – zastrzega. Jak informuje najczęściej w takich rekonstrukcjach piersi stosuje się implanty . – Czasami stosuje się tkanki własne pacjentki – dodaje chirurg plastyczny.

Czy można usunąć zdrową pierś?

Jak tłumaczy nam prof. Tadeusz Pieńkowski medycyna od zarania stara się walczyć z biologicznym determinizmem, stara się wydłużać ludzkie życie, kiedy jest ono zagrożone, stara się łagodzić dolegliwości, stara się odroczyć śmierć. – Robimy to wykonując różnego rodzaju zabiegi, podając leki i mimo, że są coraz doskonalsze technologie, doskonalimy umiejętności to pozostaje podstawowy dylemat: na ile można pacjentowi zaszkodzić, kiedy chce się mu pomóc – mówi prof. Pieńkowski.

Nasz rozmówca podkreśla, że każde działanie medyczne, chirurgiczne, czy farmakologiczne niesie za sobą ryzyko różnego rodzaju powikłań, czy skutków niezgodnych z intencją i zagrażających choremu. Przypomina, że podstawową zasadą jest takie zaplanowanie działań medycznych, żeby efekt ostateczny terapii był korzystniejszy.

Chodzi o to, żeby ktoś żył dłużej, żył lepiej nawet za cenę pewnego ryzyka, związanego z wystąpieniem działań niepożądanych, które czasami są nierozłącznie związane ze stosowaną metodą leczenia – podkreśla profesor i dodaje, że amputacja kończyny u osoby, która ma stopę zmiażdżoną w wyniku wypadku jest konieczna, żeby ta osoba mogła przeżyć, ale przecież niekoniecznie dla niej dobra.

Przypomina, że w przypadku różnych ciężkich chorób dąży się do zminimalizowania ryzyka zachorowania. – W przypadku raka piersi zidentyfikowane grupy kobiet, z racji nosicielstwa mutacji pewnych genów, mają bardzo wysokie ryzyko zachorowania rzędu nawet 90 proc. – informuje nasz rozmówca i tłumaczy, że zachorowanie na taką ciężką chorobę niesie za sobą ryzyko śmierci, ponadto ryzyko konieczności poddania się długotrwałemu leczeniu, które jest bardzo wyczerpujące.

Aby tego uniknąć można wykonać operację, polegającą na usunięciu piersi z rekonstrukcją. Jest to metoda, która zmniejsza ryzyko zachorowania niemal do zera, wydłuża życie kobiet za cenę ich okaleczenia, które się minimalizuje zabiegiem rekonstrukcyjnym – przekonuje prof. Tadeusz Pieńkowski.

Prawo do korzyści zdrowotnych i psychicznych

Prof. Tadeusz Pieńkowski zwraca uwagę, że korzyści, wynikające z takich terapii są dobrze opisane naukowo i znane, dobrze opisane i określone jest też ryzyko takich zabiegów. Dodaje, że zabiegi takie bardzo często cieszą się akceptacją kobiet, które są nosicielkami mutacji genów BRCA1 BRCA2.

Te kobiety bardzo często są obciążone historią rodzinną. Często na raka umarła ich babcia, matka i czują, że teraz są następne w kolejce. Żyją w piekle zagrożenia zachorowaniem na chorobę, na którą umarły ich bliscy – opowiada nam profesor Pieńkowski. Podkreśla jednocześnie, że nie są to zabiegi w żadnym znaczeniu obowiązkowe.

Część kobiet po prostu się na takie operacje nie decyduje, jednak wszystkie powinny mieć do tego prawo – mówi nam profesor Pieńkowski. Podkreśla jednocześnie, że taka operacja to zabieg ratujący życie. Jego zdaniem fakt, że w Polsce takie zabiegi nie są refundowane przez NFZ jest złą sytuacją, która powinna być zmieniona. – Tymczasem są nawet opinie, że ich wykonanie może narazić lekarza na odpowiedzialność karną, co moim zdaniem jest absurdalne – stwierdza nam nasz rozmówca.

Prof. Lucjusz Jakubowski, b. konsultant krajowy ds. genetyki opowiadał dziennikarzom Dziennika Gazety Prawnej, że padła propozycja, żeby za zabiegi profilaktycznej mastektomii i rekonstrukcji piersi płacił Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach zwykłych świadczeń, jednak NFZ się tego nie podjął.

Prawo do zabiegu profilaktycznej mastektomii istnieje więc tylko na papierze, nie istnieje bowiem konkretna procedura, która by określała, jak ma wyglądać płatność za taką operację. Niektórzy chirurdzy robią takie zabiegi, naginając fakty. Diagnozują, że wykryto u pacjentki zmiany nowotworowe, wykonują mastektomię, a potem rozliczają w ramach leczenia onkologicznego. To jednak Fundusz tępi, nazywając oszustwem.

Są badania nie ma leczenia

Prof. Tadeusz Pieńkowski w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl zwraca uwagę, że są w Polsce dostępne badania, dzięki którym można ustalić, czy kobieta należy do grupy wysokiego ryzyka, czy jest nosicielką mutacji genu BRCA1 lub BRCA2. – W naszym kraju jest sieć poradni genetycznych, które wykonują darmową dla pacjenta diagnostykę. Wskazania do takich badań zależą od liczby osób w rodzinie, które chorowały na raka piersi lub raka jajnika. Im więcej takich osób, tym pilniej trzeba wykonać takie badanie – informuje prof. Pieńkowski. Dodaje, że wskazaniem może też być historia zachorowań kobiety.

Takie badania genetyczne są w Polsce dostępne w ramach refundacji NFZ. Można je także wykonać prywatnie, a ich cena spada, bo technologie są coraz lepsze – mówi nam kierownik kliniki onkologii i chirurgii Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku i zauważa, że mamy do czynienia z paradoksem.

Polega on na powszechnym dostępie do diagnostyki, do wykonania testu, za którym nie idzie skuteczna metoda profilaktyki – stwierdza. Dodaje, że Polki są w bardzo złej sytuacji w porównaniu z ich koleżankami z Europy Zachodniej.

Jak informuje prof. Pieńkowski około 5 proc. zachorowań na raka piersi następuje u nosicielek mutacji genów BRCA1 i BRCA2. Jeżeli na raka piersi choruje około 17 tys. kobiet to pacjentek z niekorzystną mutacją jest około 850 rocznie. – Problem jednak w tym, że mutacja genów jest dziedziczna i dotyczy także członków rodzin kobiet, które już zachorowały. Myślę, że problem w skali kraju może dotyczyć wielu tysięcy kobiet – mówi nam prof. Tadeusz Pieńkowski.

Źródło: www.rynekestetyczny.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Od Anti-Aging do Happy Aging

Zdaniem Arthura Byry medycyna estetyczna zmierza w kierunku naturalnych efektów oraz holistycznego podejścia do pacjenta. Ponadto dbanie o formę staje się już wręcz stylem życia,...

Zamknij