– Nasza współczesna dieta charakteryzuje się na ogół niedoborem błonnika. Nie jesteśmy w stanie spożywać tak dużej ilości warzyw i owoców, zwłaszcza świeżych, żeby dostarczyć błonnik w przepisowej ilości 20-30 gramów na dobę – mówi prof. Wojciech Marlicz w rozmowie z Rynkiem estetycznym.
– Karmiąc się błonnikiem bakterie w naszym układzie pokarmowym mogą produkować krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które pełnią wiele ważnych funkcji – mówi nam prof. Wojciech Marlicz. – Od odżywiania komórek nabłonka w jelicie, po wpływ na układ immunologiczny – dodaje.
Co więcej działają pozytywnie na barierę jelitową, która wpływa m. in. na prawidłową komunikację między jelitami – układem nerwowym obwodowym a mózgiem – centralnym układem nerwowym. – Błonnik jest nam niezbędny do życia – podsumowuje profesor.
Galaktooligosacharydy
Źródłem błonnika są głównie warzywa i owoce. – Jest to błonnik pochodzenia roślinnego, czyli fruktooligosacharydy – wyjaśnia prof. Wojciech Marlicz. Ekspert zaznacza, że dorosły człowiek powinien zjadać około 20-30 g błonnika na dobę.
Co ciekawe we wczesnym okresie życia jego źródłem, jest też mleko matki, w którym znajdują się m. in. galaktooligosacharydy (GOS). – Te substancje mają bardzo silne właściwości stymulujące wzrost bakterii beztlenowych o działaniu antyzapalnym. GOSy z mleka matki, już w bardzo niewielkich ilościach, stymulują szybki wzrost bakterii bifidogennych – tłumaczy nasz rozmówca.
Dodaje, że wśród różnych rodzajów błonnika fruktooligosacharydy i galaktooligosacharydy pełnią funkcje metaboliczne, stymulując produkcję korzystnych dla układu pokarmowego substancji, głównie poprzez bifidobakterie. – Te z kolei są źródłem wspomnianych wcześniej krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych.
Suplementować czy tylko jeść warzywa
Prof. Wojciech Marlicz zwraca uwagę, że nasza współczesna dieta charakteryzuje się na ogół niedoborem błonnika. – Nie jesteśmy w stanie spożywać tak dużej ilości warzyw i owoców, zwłaszcza świeżych, żeby dostarczyć te przepisowe 20-30 g błonnika na dobę, nie jesteśmy do tego przygotowani – mówi.
Wyjaśnia, że przyjmowanie błonnika wiąże się ze wzmożoną fermentacją, zwiększoną produkcją gazów jelitowych. U wielu osób powodowałoby to dyskomfort. Dlatego niemal u wszystkich pojawia się w pewnym momencie potrzeba suplementacji błonnika.
Zbadana skuteczność
Jak dowiadujemy się od prof. Wojciecha Marlicza nowy produkt Sanprobi, zawierający błonnik w postaci galaktooligosacharydów (GOS), legitymuje się dużą liczbą badań podstawowych i klinicznych.
W preparacie wykorzystano silne działanie bifidogenne GOSów. – Już w bardzo małych ilościach, w ciągu 7 dni produkt stymuluje znacznie wzrost bifidobakterii – informuje ekspert.

Podkreśla jednocześnie, że błonnik z mleka matki odznacza się bardzo dobrą tolerancją. – Mimo, że wzmaga fermentację, to ten efekt, w porównaniu do innych rodzajów błonnika pochodzenia roślinnego, jest niewielki a problemy ze strony przewodu pokarmowego albo nie występują, albo są krótkotrwałe – tłumaczy.
Co z bezpieczeństwem
Jak tłumaczy nam ekspert błonnik to rodzaj żywności i trudno go przedawkować. – Trzeba jednak wiedzieć, że w przypadku jego niedostatku w organizmie, powinniśmy suplementację zaczynać powoli, od mniejszych ilości. Zbyt duża ilość błonnika może wywołać dyskomfort w jamie brzusznej – ostrzega. Radzi stopniowo zwiększać dawki i kontynuować przyjmowanie błonnika przynajmniej przez kilka miesięcy.
– Dolegliwości jamy brzusznej, wzdęcia, ale także zaburzenia metaboliczne, nadwaga, otyłość, cukrzyca, nawet choroby układu krążenia, czy zaburzenia psychiczne – wszędzie mają swój udział zaburzenia mikrobioty i bariery jelitowej – wylicza prof. Wojciech Marlicz. – Można powiedzieć, że suplementacja błonnika u wszystkich osób z tego rodzaju problemami, pomoże wzmocnić to miejsce, które zostało zaburzone – podsumowuje.
Źródło: Rynek estetyczny
Chcesz wiedzieć więcej?
Ten i wiele innych ciekawych artykułów nt. medycyny estetycznej do przeczytania w numerze „Rynku estetycznego”.
Prenumeratorów zapraszamy do korzystania z e-WYDANIA