Laserem w znamię? To absurd

W Polsce dermatolodzy spotykają się z wizytami pacjentów, wysyłanych przez pracowników zakładów urody, celem wskazania znamion barwnikowych, które można usunąć laserem. – Taki zabieg burzy krew w żyłach lekarza – mówi dr Elżbieta Kowalska-Olędzka. W USA dermatochirurdzy zwracają uwagę na coraz częstsze wykonywanie zabiegów laserowych przez nie-lekarzy. Tracą rynek na rzecz placówek typu SPA, jednak ich zdaniem pacjenci płacą tam bezpieczeństwem.

Wykonywanie zabiegów estetycznych z wykorzystaniem urządzeń laserowych, czy emitujących energię w innej formie, niż światło (np. poprzez ultradźwięki) może być ryzykowne. Dlatego zdaniem dr hab. n. med. Elżbiety Kowalskiej-Olędzkiej – dermatolog, praktykującej w stołecznej lecznicy Melitus oraz wieloletniego pracownika Kliniki Dermatologicznej CSK MSW – z zasady powinien do takiego zabiegu przynajmniej kwalifikować lekarz.

W mojej opinii taki powinien być standard postępowania, czyli kwalifikacja przez lekarza, ustalenie, czy dany pacjent może mieć w ogóle wykonany dany zabieg, czy istnieją jakieś przeciwwskazania medyczne, które go dyskwalifikują – tłumaczy w rozmowie z „Rynkiem estetycznym”. Według niej drugim elementem takiej lekarskiej kwalifikacji jest ustalanie parametrów energii emitowanej przez dane urządzenie. Z kolei samo przyłożenie głowicy np. w przypadku laserowej depilacji może być – w opinii pani doktor – wykonywane już przez osobę, która jest po prostu przeszkolona w tym względzie, posiada odpowiedni certyfikat, dowód szkolenia.

Trzeba jednak pamiętać, że odpowiedzialność za niepowodzenie w takiej sytuacji bierze lekarz. Dlatego, że to on jest potem w stanie zaradzić ewentualnym powikłaniom, albo naprawić to, co się złego zdarzy – zastrzega dermatolog.

Modne zagrożenie zdrowia

Zdaniem dr Elżbiety Kowalskiej-Olędzkiej warto zwrócić uwagę na następującą sytuację: – W ostatnim czasie nagminnie spotykam się z tym, że do dermatologów zgłaszają się pacjenci, wysyłani przez pracowników zakładów urody, celem wskazania znamion barwnikowych, które można usunąć laserem – opowiada. Jak tłumaczy chodzi o to, że kosmetyczki kierują pacjentów do specjalisty, aby wskazał, które znamiona barwnikowe mogą zostać bezpiecznie usunięte laserem.

Już sama myśl o tym, że ktoś mógłby wykonać taki zabieg burzy krew w żyłach lekarza – mówi nam dr Kowalska-Olędzka. Jak wskazuje, po pierwsze błędem w sztuce lekarskiej jest usuwanie znamion barwnikowych laserem; po drugie kosmetyczka nie powinna wykonywać zabiegów laserowych, polegających na usuwaniu jakichkolwiek zmian. – Może poza depilacją laserową, ale to też robi się pod nadzorem lekarskim, po konsultacji lekarskiej – dodaje.

Jak tłumaczy potraktowanie laserem zmiany barwnikowej może doprowadzić do sytuacji, która w konsekwencji może skończyć się zagrożeniem życia, nie wspominając już o tym, że według obowiązujących zasad zmiana barwnikowa, usuwana ze skóry, powinna być badana histopatologicznie. Chodzi o uzyskanie pewności, że nie była np. czerniakiem.

Ta nowa moda na usuwanie zmian skórnych laserowo, bez kwalifikacji lekarskiej, panująca wśród pacjentów, jest modą dziwną i niebezpieczną – martwi się dr Elżbieta Kowalska-Olędzka.

Wywiad z dr Elżbietą Kowalską-Olędzką do w no przeczytania wym e-wydaniu „Rynku estetycznego” – link

USA: Dermatochirurdzy zaniepokojeni

Amerykańskie Towarzystwo Dermatochirurgii (ASDSA – American Society for Dermatologic Surgery Association) w oficjalnym komunikacie alarmuje, że zgodnie z publikowanymi niedawno badaniami, w USA wzrasta liczba pozwów wobec wykonawców zabiegów laserowych, którzy nie mają wykształcenia medycznego.

ASDSA zwraca w szczególności uwagę na następujące ustalenia: z analizy wynika m. in., że choć tylko jedna trzecia procedur laserowej depilacji w USA jest wykonywana przez grupę osób bez prawa do wykonywania zawodu lekarza, to grupa ta generowała w latach 2008-2012 aż 85,7 proc. spraw sądowych, związanych ze szkodami po takich zabiegach.

Te badania w sugestywny sposób pokazują decydentom, że zabieg laserowego usuwania owłosienia jest procedurą medyczną i w taki właśnie sposób powinien być traktowany – stwierdza dr Mitchel P. Goldman prezes ASDSA. Zwraca uwagę, że coraz więcej kosmetologów, a także osób w ogóle nie posiadających odpowiednich kwalifikacji, rości sobie prawa do wykonywania laserowej depilacji, tłumacząc, że to nie są „poważne” procedury, że są to czynności kosmetyczne. Zdaniem dr Goldmana, takie podejście sprawia że zdrowie oraz dobrostan pacjentów są zagrożone.

Przypomnijmy, że w portalu rynekestetyczny.pl informowaliśmy o analizie zespołu amerykańskich lekarzy, opublikowanej w 2013 r. na łamach JAMA Dermatology. Wynikało z niej, że wraz z systematycznie wzrastającą liczbą procedur laserowych, rośnie w USA liczba pozwów sądowych związanych z takimi terapiami. Jednocześnie lekarze ostrzegali, że wzrasta też liczba zaskarżanych zabiegów wykonywanych przez personel niemedyczny.

Czytaj też. Lasery zwiększyły liczbę pozwów wobec lekarzy w USA

USA: Lekarze tracą udział w rynku

Powodem ostrej reakcji prezesa ASDSA może być m. in. fakt, że lekarze tracą udział w amerykańskim rynku zabiegów laserowych. Wprawdzie szacunki pokazują, że w ostatnich latach w Stanach rośnie popularność zabiegów laserowych, dotyczących skóry i tylko członkowie Stowarzyszenia Dermatochirurgów wykonali ich około 1 mln 680 tys. w 2012 r. (czyli o 5 proc. więcej, niż w roku 2011). Jednak co ciekawe, mimo ogólnego wzrostu wykonywanych procedur, w przypadku laserowej depilacji dermatochirurdzy zanotowali spadek aż o 34 proc. (z 480 tys. zabiegów w 2011 r. – do 318 tys. zabiegów w 2012 r.).

Okazuje się, że laserowa depilacja jest w Stanach coraz szerzej dostępna w różnego rodzaju placówkach typu SPA, definiowanych jako niemedyczne placówki, oferujące procedury estetyczne i kosmetyczne. W tego typu miejscach terapie laserowe są na ogół wykonywane przez personel niemedyczny. Jak tłumaczy dr Goldman w USA takie praktyki są możliwe, dzięki specjalnym uregulowaniom na poziomie lokalnym, które różnią się w zależności od stanu.

ASDSA tymczasem stoi na stanowisku, że każda procedura – wykorzystująca urządzenie mechaniczne, bądź urządzenie, generujące energię w różnych formach – która jest w stanie spowodować uszkodzenie żywej tkanki, powinna być zdefiniowana, jako zabieg medyczny. Według ASDSA do tego typu procedur należy zaliczyć także laserową depilację.

Takie zabiegi medyczne powinny być wykonywane tylko przez odpowiednio wyszkolonych lekarzy lub przez przeszkolony medyczny personel pomocniczy, jednak pod nadzorem lekarza, który powinien być dostępny w każdej chwili podczas zabiegu – twierdzi dr Mitchel P. Goldman, prezes Amerykańskiego Towarzystwa Dermatochirurgii.

 

Źródło: www.rynekestetyczny.pl, ASDSA

8 Responses to Laserem w znamię? To absurd

  1. Mam wrażenie, że zdjęcie ilustrujące powyższy tekst o laserach przedstawia IPL a nie laser.

    • kosmetyka pisze:

      Panie Profesorze, sama ilustracja nie jest tu chyba problemem. Ważne jest przesłanie stowarzyszenia lekarzy, które można odczytać w ten sposób:
      Kosmetyczki i kosmetolodzy: zakaz wykonywania większości zabiegów, chyba że będą pracować w klinice pana doktora ‘medycyny estetycznej’ i nabijać mu kasę. W przypadku własnej działalności gospodarczej nie ma dla nich znaczenia: wiedza, wykształcenie, umiejętności, kwalifikacje czy nawet współpraca z lekarzem!

  2. admin pisze:

    Panie Radosławie, redakcja zasugerowała się podejmowanym w artykule tematem usuwania owłosienia i umieściła, zakupioną w agencji, fotografię z depilacją. Ma Pan jednak rację, że wykorzystywany na zdjęciu sprzęt wygląda raczej na IPL, niż laser. Ilustracja jest więc nieprecyzyjna. Poszukamy odpowiedniej fotografii. Dziękujemy za uwagę. Redakcja “Rynku estetycznego”

  3. Karmela pisze:

    Lekarze medycyny estetycznej bronią się przed startą pieniędzy, a nie obawą o nasze zdrowie! Lekarze powinni leczyć.

  4. Ola pisze:

    Czy tylko ja mam takie wrazenie, czy prawie w kazdym artykule pisanym na tym portalu atakuje sie rynek kosmetyczny i kosmetologow? Robi sie to wszystko troche zenujace juz.

    • admin pisze:

      Zapraszam do lektury wywiadu: “Kosmetolog otwarcie o zabiegach estetycznych” lub tekstów z opiniami prof. Śpiewaka m.in. “Miejsce dla kosmetologa. Dermatologiczna pielęgniarka?”.

  5. kay pisze:

    To teraz lekarze chcą depilację wykonywać? ciekawe. Do czego jeszcze posuną się lekarze? Może chcą robić tatuaże albo makijaż permanentny? Przecież to jest bardziej niebezpieczne niż depilacja, bo występuje duże ryzyko alergii.

  6. kosmetyka pisze:

    Kolejny atak na kosmetyczki! Dlaczego mnie to nie dziwi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Najpopularniejsze zabiegi – co słychać na rynku

Prawie 90 proc. lekarzy, zajmujących się medycyną estetyczną, jako najczęściej wykonywany zabieg wymienia toksynę botulinową - wynika z ankiety przeprowadzonej wśród ponad 1000 członków Polskiego...

Zamknij