Lekarz i kosmetolog: konkurencja czy współpraca?

Czy zależy nam na harmonijnym rozwoju ogólnie pojętej estetyki, czy chcemy szybko zarobić parę złotych, rzucić to i iść sprzedawać warzywa? – zadawał dosadne, ale kluczowe pytanie dr Andrzej Ignaciuk, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging (PTMEiAA) w niedzielę (16 listopada) podczas gorącej dyskusji, dotyczącej współpracy lekarza i kosmetologa na Kongresie LNE w Krakowie. – Nasze spotkanie jest ważnym krokiem do porozumienia – mówiła Beata Wątorowska, prezes Stowarzyszenia “Przyjazna Kosmetyka”.

Podczas Kongresu LNE, w panelu zatytułowanym “Lekarz i kosmetolog – konkurencja czy współpraca?” wzięli udział zarówno przedstawiciele środowiska lekarskiego, związanego z zabiegami estetycznymi – dr Andrzej Ignaciuk, prezes PTMEiAA oraz dr Waldemar Jankowiak, wiceprezes tej organizacji – jak i środowiska kosmetologicznego, które reprezentowała Beata Wątorowska, prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Rozwoju Kosmetologii “Przyjazna Kosmetyka”. Jak zwróciła ona uwagę na początku, już fakt, że te dwa środowiska usiadły przy jednym stole jest ważnym krokiem w kierunku unormowania sytuacji.

Waldemar Jankowiak, Andrzej Ignaciuk, Beata Wątorowska Fot. Rynek estetyczny

Dyskusja medialna, czy fakty dokonane

Beata Wątorowska podkreślała wagę współpracy kosmetologa, kosmetyczki z lekarzem. Dziwiła się, że dyskusja medialna, dotycząca kompetencji kosmetologa, często podważająca jego umiejętności, została przez lekarzy wywołana. – Skąd ta dyskusja? – pytała wprost.

To nie jest dyskusja medialna, to jest dyskusja poprzez fakty dokonane – odpowiadał dr Andrzej Ignaciuk. – Faktem jest, że lekarskie zabiegi estetyczne są wykonywane przez nielekarzy – zwracał uwagę i precyzował, że chodzi np. o procedury z lekami, takimi jak toksyna botulinowa, procedury lekarskie takie jak iniekcje z wykorzystaniem produktów medycznych, którymi są preparaty z kwasem hialuronowym.

My nie leczymy. „Botoks”, jako że jest lekiem, nie powinien być podawany przez kosmetologów – jasno przedstawiła stanowisko swojego stowarzyszenia Beata Wątorowska, co zostało przyjęte z aprobatą zarówno przez przedstawicieli środowiska lekarskiego, jak i zgromadzonych licznie na sali konferencyjnej osób, przysłuchujących się dyskusji.

Współpraca kosmetologa, kosmetyczki z lekarzem jest konieczna. Co do tego jesteśmy zgodni. Kosmetyczka, kosmetolog ma wiele rzeczy do zrobienia, wiele kompetencji – podsumowywał dr Waldemar Jankowiak. Kwestiami, co do których nie udało się dojść do porozumienia uczestnikom panelu były m. in laserowa epilacja, procedury z mezorolerem, czy zabiegi mezoterapii z wykorzystaniem kwasu hialuronowego.

Kosmetolog bez strzykawki

Przedstawiciele środowiska lekarskiego i kosmetologicznego razem doszli do wniosku, że używanie, jako sztywnego nieprzekraczalnego kryterium, bariery skórno-naskórkowej może nie sprawdzić się w praktyce. Beata Wątorowska zwracała uwagę, że w takim przypadku dla lekarzy musiałyby być zarezerwowane zabiegi od lat wykonywane w salonach kosmetycznych takie jak przekłuwanie uszu, czy delikatne peelingi.

Z kolei dermatolog, prof. Radosław Śpiewak, kierownik Zakładu Dermatologii Doświadczalnej i Kosmetologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, zauważył, że np. chemioterapia nie jest terapią naruszającą barierę skórno-naskórkową, a przecież nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby stosował ją ktokolwiek poza onkologiem.

Zdaniem lekarzy z pewnością niedopuszczalne jest natomiast wykonywanie jakichkolwiek zastrzyków przez kosmetyczki, czy kosmetologów. – Przecież większość gabinetów kosmetycznych nie jest nawet zarejestrowana do wykonywania zabiegów, polegających na wstrzykiwaniu preparatów – zauważał dr Andrzej Ignaciuk. Podkreślał, że nielekarze, nie posiadają ani wystarczających uprawnień, ani kompetencji, aby w sposób bezpieczny zajmować się takimi zabiegami.

W standardach kształcenia kosmetologów nie ma nic o dermatochirurgii, ani o wstrzykiwaniu. Za to jest tam ujęte wskazanie dotyczące konieczności współpracy z lekarzem. Zgodna współpraca jest kluczowa – uważa dr Waldemar Jankowiak.

Beata Wątorowska także podkreślała ogromne znaczenie współdziałania, z drugiej strony dopuszczała możliwość wykonywania przez kompetentnych kosmetologów takich procedur jak mezoterapia, czy mezoroler.

Gdzie jest granica?

Zdaniem lekarzy używanie produktów medycznych z kwasem hialuronowym, zarejestrowanych do podawania dotkankowego, powinno być zarezerwowane dla osób z dyplomem lekarskim. – Materiały medyczne do wstrzykiwania np. na bazie kwasu hialuronowego są klasyfikowane jako implanty tkankowe – tłumaczył dr Waldemar Jankowiak. Podkreślał też, że przed zabiegiem trzeba dokładnie sprawdzać, czy preparaty mają rejestrację do podawania. Używanie preparatów bez oficjalnych zatwierdzeń jest – jego zdaniem – igraniem ze zdrowiem pacjenta. Co do tego była pełna zgoda.

Nie chciałbym być na miejscu środowiska zarówno lekarzy, zajmujących się problematyką estetyczną, jak i kosmetologów, kiedy w końcu zdarzy się jakiś poważny problem po zabiegu wykonanym przez nieuprawnioną osobę – zwracał uwagę dr Andrzej Ignaciuk. Ostrzegał, że jeżeli sytuacja się nie zmieni, to ze statystycznego punktu widzenia tragedia, związana z jakimś poważnym powikłaniem to tylko kwestia czasu.

Tymczasem są prowadzone szkolenia, podczas których przekonuje się kolegów kosmetologów, że iniekcje z preparatów estetycznych to zabiegi łatwe, że można je bez trudu wykonywać – zauważał prezes PTMEiAA, posypując jednocześnie głowę popiołem i przyznając, że tego typu kursy najczęściej prowadzą lekarze.

Beata Wątorowska przekonywała, że odpowiedzialny kosmetolog wie, gdzie leży granica jego kompetencji. Przypominała, że ani ona, ani jej środowisko nie zamierza nikogo leczyć, czy używać leków. Dodała, że do jej salonu przychodzą klienci, a nie pacjenci. Jej zdaniem jednak absurdem byłoby zabranianie kosmetologom np. wykonywania estetycznych zabiegów usuwania naskórka.

Zdaniem dr Waldemara Jankowiaka, granicę, której nielekarze nie powinni przekraczać wyznacza skala problemu, który może się pojawić po zabiegu i posiadane umiejętności do poradzenia sobie z nim. – Nawet jeśli powikłania są rzadkie, to z pewnością każdemu, kto wykonuje większą liczbę zabiegów się zdarzą. To kwestia statystyki – ostrzegał lekarz.

Według niego leki, implanty tkankowe, w tym kwas hialuronowy, zabiegi dermatochirurgiczne, także laserowe oraz głębokie peelingi chemiczne, takie jak np. TCA powinny być zarezerwowane dla lekarzy. – Reszta należy do kosmetologów i kosmetyczek – dodał i kontynuował: – Makijaż permanetny z pewnością nie jest dla lekarzy, podobnie nie ma co się upierać przy łagodniejszych peelingach.

Kto ma diagnozować?

Dr Andrzej Ignaciuk zwrócił uwagę, że kluczową sprawą w medycynie estetycznej jest postawienie właściwej diagnozy. Jego zdaniem dobrze by było, ze względu na bezpieczeństwo pacjentów, gdyby tą czynnością zajmował się lekarz. Wyraził pogląd, że współpraca z kosmetologiem mogłaby być podobna np. do współpracy z pielęgniarką.

My bardzo dużo uczymy się o diagnozowaniu podczas studiów – mówiła Beata Wątorowska. Przekonywała, że kosmetolodzy, posiadają i wykształcenie, i kompetencje do rozpoznawania zarówno kondycji skóry, jak i dostrzegania pojawiających się zmian chorobowych. Podkreślała jednocześnie, że w takich przypadkach kosmetolog odsyła klienta do lekarza.

Macie państwo na pewno sporo więcej wyczucia skóry od wielu lekarzy, bo pracujecie z tym na co dzień – przyznawał dr Andrzej Ignaciuk. – Tylko, że działajmy na zasadzie współpracy – apelował. Tłumaczył, że czym innym jest rozpoznanie dolegliwości w gabinecie kosmetycznym, a czym innym diagnoza lekarska. Według niego oprócz oczywistych i niedopuszczalnych przypadków stosowania przez niektórych kosmetologów leków, czy implantów tkankowych z pewnością jest ogromna płaszczyzna współpracy. – Porozumienie jest konieczne – podkreślił.

Jak mówił prezes PTMEiAA tak jak są “czarne owce” w świecie lekarskim, tak są “czarne owce” w świecie kosmetologicznym. – Jeżeli jednak profesjonaliści, działający w podobnym celu chcą się porozumieć, to można to osiągnąć – stwierdził, dodając, że nie należy twardo stać na skrajnych stanowiskach.

Skupmy się na tej współpracy – mówiła Beata Wątorowska. Podkreśliła, że spotkanie środowisk, które się odbyło, jest bardzo ważnym krokiem do porozumienia.

Pozytywnie o konfrontacji środowisk

Beata Wątorowska, rozmawiając z dziennikarzem “Rynku estetycznego” po debacie stwierdziła, że jest zadowolona, że taka dyskusja się odbyła. – Pokazała, że jest ogromna szansa na zbudowanie porozumienia – powiedziała prezes Stowarzyszenia “Przyjazna Kosmetyka”. Wyraziła przekonanie, że współpraca miedzy kosmetyczką, kosmetologiem a lekarzem jest konieczna.

Zresztą ona w praktyce, w wielu miejscach w Polsce świetnie funkcjonuje – dodała. Jej zdaniem dyskusja pokazała, że choć są różnice zdań, to jest też bardzo szeroka płaszczyzna do porozumienia i jest dobra wola po obu stronach.

Lekarze po debacie podkreślali, że było to zdecydowanie pozytywne doświadczenie. Zgadzają się, że potrzebne jest jasne sprecyzowanie zakresów kompetencji, których ani lekarze, ani kosmetolodzy nie powinni przekraczać. Ich zdaniem to spotkanie pokazało, że możliwe jest wypracowanie wspólnych zasad postępowania.

Razem możemy być dużą siłą, dzięki czemu będziemy mogli, być może, w przyszłości doprowadzić np. do przygotowania uzgodnionych przez nasze środowiska uregulowań – zastanawiał się w rozmowie z “Rynkiem estetycznym” dr Waldemar Jankowiak.

Źródło: www.rynekestetyczny.pl

24 Responses to Lekarz i kosmetolog: konkurencja czy współpraca?

  1. kosmetolog pisze:

    A może w sprawie laserowej depilacji, zamykania naczynek, kwasu hialuronowego, który nie zawsze jest rejestrowany jako lek (ten sam produkt ma przez producenta dwa zastosowania: leczniczy i upiększający) kosmetolodzy byli by kierowani na dodatkowe pogłębiające szkolenia, nadające uprawnienia do wykonywania tych zabiegów? Lekarze chcący zajmować się medycyną estetyczną też powinni odbywać szkolenia z zakresu anatomii twarzy, pielęgnacji skóry itp. Doświadczonemu kosmetologowi nie brakuje nic w kompetencjach a lekarzom często już tak. Na szkoleniach zbyt często zdarza się, że lekarze nie wiedzą gdzie znajdują się poszczególne mięśnie na twarzy lub jakie działanie mają peelingi, jak regeneruje się skóra itp. Do tej pory poznałam jednego lekarza (chirurga naczyniowego), który szczerze przyznał, że ma trochę braków ale poczynił starania aby je uzupełnić. Dziś świetnie ostrzykuje i wspaniale współpracuje z kosmetologami. Osobiście wiele się od niego nauczyłam. Lekarze z takich kolegów powinni brać przykład. Może środowisko kosmetologiczne powinno pod lupę wziąć temat dotyczący powikłań po zabiegach wykonywanych przez lekarzy. Temat rzeka. Tam gdzie jest dużo zabiegów są większe szanse na komplikacje. Jestem kosmetologiem, kosmetyką zajmuję się od ok 15 lat i kilka “wpadek miałam”. Na szczęście nic wielkiego ale zdarzyły się. Moja bardzo kompetentna pracownica, ostatnio podczas depilacji IPL zrobiła kilka drobnych oparzeń. Nie była to jej wina, zareagowała odpowiednio ale w kilku miejscach skóra była słabsza (na jednej nodze w jednym miejscu) i zaprzyjaźniony lekarz od razu przyszedł nam z pomocą. Na szczęście obyło się bez leczenia ale zarówno my jak i klientka czułyśmy się bezpiecznie mogąc liczyć na współpracę z lekarzem.
    Zarówno wśród lekarzy jak i kosmetologów są ludzie kompetentni jak i partacze. To są fakty. Jestem za tym aby oba środowiska oczyszczać z takich ludzi i apeluję – NIE ZWALCZAJMY SIĘ NAWZAJEM, nie walczmy o to co kto może wykonywać. Tortu starczy dla każdego. Partacza zweryfikuje rynek i prawo cywilne. Proponuję zaostrzyć prawo z tytułu powikłań i po sprawie.

  2. Karolina pisze:

    Na poczatek należy odróżnic kim jest kosmetyczka po kursie, kim kosmetyczka technik, kim kosmetolog z licencjatem oraz magister kosmetologii. Jest ogromna roznica ,ale wszyscy “wrzucają” to do jenego worka. Kosmetologia powstala na Akademii Medycznej jako odpowiedz na rynek estetyczny, ktory rozwijal sie w szybkim tempie na zachodzie.Poczatkowo firmy szkolily i zlecaly wlasnie Kosmetologom po AM aby prowadzily takie szkolenia dla lekarzy. Robilam to juz 8 lat temu! Ale pozniej jak zrobila się “wojna” o wpływy z tej szybko rozwijajacej się dobrze płatnej działki, to lekarze zaczeli szukac haczyka. Dermatolodzy znudzeni leczeniem gnijacych skór, inni lekarze zajmujacy sie chorymi ludzmi zaczeli masowo sie szkolić. Szczerze powiem, ze mieli ogromne problemy z injekcja i anatomia skóry , mieśni, naczyń czy nerów przebiegajacych na twarzy. Zabiegi estetyczne nie leczą, są robione ludziom zdrowym w celu upiekszenia, z resztą jakakolwiek choroba skóry wyklucza to.Kosmetolodzy nie leczą, pacjentów ze skórą chora należy wysłać do lekarza i w tym przypadku zgadzam się absolutnie na taka współpracę!

  3. kosmetyka pisze:

    “Kwestiami, co do których nie udało się dojść do porozumienia uczestnikom panelu były m. in laserowa epilacja, procedury z mezorolerem, czy zabiegi mezoterapii z wykorzystaniem kwasu hialuronowego.”

    Nie jest to prawda, takie zdania nie padły.

    “Beata Wątorowska zwracała uwagę, że w takim przypadku dla lekarzy musiałyby być zarezerwowane zabiegi od lat wykonywane w salonach kosmetycznych takie jak przekłuwanie uszu, czy delikatne peelingi.”

    Na pewno Beata Wątorowska nie użyła sformułowania „delikatne peelingi”. Mówiła o peelingach, makijażu permanentnym, zabiegach z wykorzystaniem laserów, manicure i pedicure. W tym zdaniu wymieniła również zabiegi z wykorzystaniem rollerów, które, jak zaznaczyła, kosmetyczki je wykonują i nie widzą powodów aby tego nie robić.

    “Zdaniem lekarzy z pewnością niedopuszczalne jest natomiast wykonywanie jakichkolwiek zastrzyków przez kosmetyczki, czy kosmetologów.”

    Z tego co ja zapamiętałem, problemem wg pana Ignaciuka, nie była sama iniekcja lecz użyte preparaty.

    „W standardach kształcenia kosmetologów nie ma nic o dermatochirurgii, ani o wstrzykiwaniu. Za to jest tam ujęte wskazanie dotyczące konieczności współpracy z lekarzem. Zgodna współpraca jest kluczowa – uważa dr Waldemar Jankowiak”

    Pan Marek Hajduczenia zwrócił uwagę na to, że w polskim prawie nie ma również specjalności medycyna estetyczna i że nie zawsze prawo nadąża za rozwojem. Zasugerował aby to wolny rynek decydował a nie sztucznie tworzone prawo.

    Oczywiści nie wiem, co powiedziały te osoby poza panelem ale Państwa relacje jest jak zawsze bardzo stronnicza!

    • Przykro na, że odniósł Pan takie wrażenie. Staraliśmy się przedstawić – naszym zdaniem najważniejsze kwestie, które zostały podjęte w dyskusji.
      „Kwestiami, co do których nie udało się dojść do porozumienia uczestnikom panelu były m. in laserowa epilacja, procedury z mezorolerem, czy zabiegi mezoterapii z wykorzystaniem kwasu hialuronowego.” To była prawda. Możemy udostępnić nagranie panelu.
      Przyzna Pan, że stwierdzenie: “Beata Wątorowska zwracała uwagę, że w takim przypadku dla lekarzy musiałyby być zarezerwowane zabiegi od lat wykonywane w salonach kosmetycznych takie jak (..) delikatne peelingi” brzmi bardziej kategorycznie, niż takie, że dla lekarzy musiałyby być zarezerwowane peelingi. Jeżeli nawet to zdanie miałoby być stronnicze, to na korzyść kosmetologów.
      Co do makijażu permanentnego, była zgoda, że lekarze nie powinni się tym zajmować i to napisaliśmy. Sądzę, że nikt rozsądny nie będzie się kłócił oo manicure i pedicure. Piszemy też o tym, że rozmówcy nie doszli do porozumienia ws. laserów, czy mezzorollerów.
      Przyznaję, że liczyliśmy na istotny wkład do dyskusji dwóch prawników, jednak zawiedliśmy się. Jedyne, co wynikało z ich nielicznych wystąpień w panelu to, że sytuacja prawna jest niejasna i najlepiej zwrócić się do nich po pomoc 😉 Dlatego zrezygnowaliśmy z tego głosu w relacji – niewiele wnosił, a – jak już pisałem – mieliśmy nadzieję przed panelem, że jednak prawnicy więcej wyjaśnią. Z kolei Pan Hajduczenia zaproponował, żeby wszystko regulował rynek i żeby to tylko pacjent decydował, gdzie chce pójść na zabieg. Wydaje nam się, że w przypadku zawodów medycznych i okołomedycznych zasady rynkowe stawiałyby pacjenta w roli sapera: “pacjent myli się tylko raz” Mieliśmy bardzo dużo ciekawego materiału z bezpośredniej dyskusji lekarzy z Panią kosmetolog, więc zdecydowaliśmy się na tym skupić w artykule. Naszym zdaniem to było najważniejsze. A jak Państwo myślą?

      • kosmetyka pisze:

        Może rzeczywiście warto wrzucić gdzieś zapis dźwiękowy.
        O czym prawnicy mieli dyskutować z lekarzem, gdy ten zarzucił im ‘niedouczenie’ i nieprzygotowanie?
        Co do pana Hajduczenia: a czy nie uważa Pan, że rzeczywiście większość rzeczy zweryfikowałby wolny rynek? I nie mówmy tu o bezpieczeństwie pacjenta. Nikt nie chce wykonywać operacji ratujących życie. Mówimy o zabiegach z zakresu kosmetyki estetycznej!
        A odpowiedź na: “- W standardach kształcenia kosmetologów nie ma nic o dermatochirurgii, ani o wstrzykiwaniu. Za to jest tam ujęte wskazanie dotyczące konieczności współpracy z lekarzem.”
        Gdy tworzono standardy kształcenia niewiele osób zajmowało się problematycznymi sprawami. Czy widzą panowie różnice między standardami kształcenia, podstawą programową a konkretnym programem studiów? Może warto przejrzeć programy kształcenia kosmetologii na uczelniach medycznych.
        Przecież w prawie nie ma też specjalizacji lekarz medycyny estetycznej- do tego pan Jankowiak już się nie odniósł.

        Cały czas podtrzymuję, że Państwa artykuły są bardzo stronnicze.
        O stanowisku NRL, odpowiedź na interpelację z 2012 r., PTMEiAA: media nie powinny sankcjonować złych praktyk .
        W tym ostatnim nigdzie nie natknąłem się na takie medialne oświadczenie poza Państwa portalem.

        Lekarzy obowiązuje etyka a dziennikarzy przynajmniej rzetelność dziennikarska.

        • Przykro nam, że tak Pan uważa. Staramy się udzielać głosu różnym środowiskom. Tylko u nas znalazł Pan stanowisko PTMEiAA dotyczące mediów, tak samo tylko u nas mógł Pan przeczytać o stanowisku kosmetologów: “Kosmetolodzy: nie chcemy leczyć a dbać o urodę”. Jesteśmy unikatowym serwisem informacyjnym. To akurat poczytujemy sobie za komplement.

          Moim zdaniem wolny rynek w przypadku zawodów okołomedycznych się nie sprawdzi. Przecież kosmetolodzy chcą, żeby ich profesja została zaliczona w poczet zawodów medycznych. Zabiegi wykonywane w salonach kosmetycznych i w gabinetach są coraz bardziej inwazyjne. Naprawdę pacjent zostałby pozostawiony sam sobie. Proszę sobie wyobrazić, że nawet w liberalnych Stanach Zjednoczonych nie można prowadzić salonu kosmetycznego bez koncesji – koncesję można dostać tylko spełniając dosyć wysokie standardy w zakresie higieny, wyposażenia oraz umiejętności. My chcemy “wolnej amerykanki”, jakiej nawet w Ameryce nie ma? Chyba nie.

          • Kosmetolog pisze:

            Być może problemy wynikają z innej interpretacji pewnych sformułowań (wydaje mi się, że niektóre artykuły zostały lekko zmienione 😉 ale może i dobrze bo unika się niedomówień). Czy np. tytuł “NRL: kosmetyczki przekroczyły uprawnienia” nie jest zbyt bardzo medialny w stosunku do tego co NRL napisała w swoim oświadczeniu?
            BTW: chciałby również zwrócić uwagę, że tak ostre i obszerne działania medialne pojawiły się tylko na łamach Państwa gazety i www. Inne media branżowe (zarówno lekarskie jak i kosmetyczne) nic o tym nie piszą, czy tylko Państwo takie oświadczenia otrzymują?

          • Ocenę tytułu zostawiam czytelnikom. Myślę, że oświadczenia są dostępne ogólnie. Na ogół są pewnie wysyłane do mediów a nawet zamieszczane na stronach organizacji. Nie wiem czemu inni o tym nie piszą. Może uważają, że to nie ich sprawa, a może nie chcą poruszać kontrowersyjnych tematów. To już jest pytanie do innych branżowych mediów. Być może poruszają głównie te tematy, które przyciągną reklamodawców. Chociaż wydaje mi się, że po tym, jak my zaczęliśmy o tym pisać, także inne branżowe media podchwyciły te tematy. To dobrze. Jest więcej głosów, można lepiej rozeznać się w sytuacji. W każdym razie zapraszam do lektury naszych tekstów. Będziemy się starali przedstawiać różne punkty widzenia w ciekawy sposób 🙂

      • Kasia pisze:

        Niestety dla lekarzy – nie ma umocowań prawnych dotyczących zabiegów z medycyny estetycznej ,
        Dlatego żaden prawnik nie bedzie brał udziału w tego typu dyskusjach , jest to temat od lat nakręcany przez lekarzy z prostego powodu KASA!!! Nikt tu sie nie martwi o klienta tylko o to ile moze na tym stracić .

  4. mgr Kosmetolog pisze:

    Dlaczego środowisko Kosmetologow reprezentowala pani ze stowarzyszenia jakich dzis jest mnostwo.Nie jest ona absolwentem studiow magisterskich na uczelni medycznej jak AM czy UM.Takie stowarzyszenia zaklada dzis kto chce,glownie kosmetyczki lub wlasciciele firm.Nalezalo zaprosic do dyskusji osoby kompetentne,którzy znaja ten kierunek,wykladaja na nim,tworzyli go od podstaw,jak Np.dr Marzena Glinka,prof.R.Glinka, dr Mirella Batory,Agnieszka Dana,Karolina Bartos,Marta Bem.Dlaczego o naszych sprawach maja decydowac oraz wypowiadac sie w naszym imieniu osoby które wykonują inna prace.Fakt,na studiach licencjackich nie ma ostrzykiwan laserów itd,po,iewaz są to studia 1stopnia,czyli nie są wyższe.Na studixh magisterskich byly przedmioty na których uczyliśmy sie tego,po,iewaz uczelnia medyczna byla przygotowana do takiej nauki studentow tego kierunku.Faktycznie lekarze ppwinni sie zajac leczeniem a nie upiekszaniem.Dzis dormy robia szkolenia 3godzinne za 300zl dla stomatologów,radiologów,onkologów i innych specjalizacji,które nie znaja anatomii i fizjologii skory.Ich efekty pracy są fatalne,poniewaz nie mieli okazji zdobyć wiedzy i doświadczenia z tej dziedziny na studiach,gdyż wybrali inny kierunek.A teraz kazdemu żal,ze taka “szybka”kasa wpada Kosmetologom,których na początku tworzenia kierunku studiów,wszyscy na uczelni wyśmiewali ze będą robić takie zabiegi estetyczne.

    • mgr Kosmetolog pisze:

      Pisalam z Tel stąd te bledy-literówki.Chodzilo mi o firmy,które robia szkolenia dla lekarzy,gdzie pokazuje im sie jak trzymac strzykawkę i robić injekcje.Trwa to z reguly ok.3 godz.Bylam na takich szkoleniach,gdyż poczatkowo ok.10lat temu firmy robimy je dla Kosmetologow i lekarzy wszelkich specjalizacji.

    • Kosmetyczka pisze:

      Pani “mgr Kosmetolog” jak ma Pani zamiar walczyć o dobro środowiska, gdy neguje pani jego jedyną, robiącą coś reprezentację? To jest właśnie Polska. Jeżeli nawet w takiej ważnej sprawie nie potrafimy się zjednoczyć to czarno widzę przyszłość.Przyjazna Kosmetyka działa już od ponad 5 lat i nie jest to pseudo-stowarzyszenie ściśle związane z jakimiś firmami.
      A co Pani zrobiła dla nas kosmetyczek? Takich mądrych, mówiących lub piszących co należy zrobić jest wiele, tych chętnych do społecznej pracy można policzyć bez większego wysiłku.
      Życzę Pani trochę większego szacunku dla wysiłków innych osób.

  5. kosmetolog pisze:

    Cała ta nagonka na kosmetologów ma głównie służyć “szeroko pojętej reklamie”. Lekarze lepiej się nie zareklamują.
    To my posłużyliśmy im do rozreklamowania “medycyny estetycznej”. Najlepszą formą reklamy jest “konflikt”.
    W naszym społeczeństwie “LEKARZ” to wciąż ktoś kto ma bardzo wysoki autorytet.
    Klient mając do wyboru lekarza lub kosmetologa, wiadomo że wybierze lekarza.
    Dlaczego zatem coraz więcej klientów zaczęło wybierać gabinety kosmetyczne?
    Powodów jest kilka. Kosmetolog poświęca więcej czasu klientowi, zagłębi się w szczegóły, udzieli nieodpłatnej porady, klient otrzymuje więcej za taką samą cenę lub niższą.
    I to jest kość niezgody pomiędzy dwoma środowiskami.
    Zabiegi u lekarzy kosztują dużo drożej. Ale sami lekarze do tego doprowadzają. Kosmetolodzy muszą mięć jakąś kartę przetargową aby zachęcić do pierwszej wizyty klienta. Potem, tak jak w moim przypadku, moi klienci mając porównanie nie chodzą już do lekarzy po mimo, że stawki mam porównywalne do tych, które inkasują lekarze za szybką wizytę. Żeby była jasność – tam gdzie potrzebny jest lekarz, klient jest odsyłany do specjalisty.
    W naszym salonie nawet przed zwykłym zabiegiem klient wypełnia medyczną kartę klienta. O naszych klientach i ich zdrowiu często wiemy więcej niż lekarz zapyta na wizycie.
    Takie podejście sprawia, że ja osobiście wyprowadziłam wiele osób z trądziku, które wcześniej leczyły się u różnych lekarz i to bezskutecznie.
    Pytanie dlaczego mi się udało a nie lekarzom. Przecież nikogo nie leczyłam, nie podawałam lekarstw?
    Złuszczanie kwasami – szlak mnie trafiał jak widziałam klienta po zabiegu u lekarza po złuszczaniu, który nie został nawet poinformowany o pielęgnacji skóry, za to miał wręczony kremik za który lekarz dostawał profity.
    Ludzie tak nie można.
    Yellow peel – lekarz nakłada pierwszą warstwę i puszcza z żółtą buzią “pacjenta” do domu ze wskazaniami co do dalszej ilości nakładania warstw. U nas klient jest w salonie od pierwszej do ostatniej warstwy. Udostępnia mu się miejsce np na czytanie w między czasie książki, częstuje kawą/herbatą, zapoznaje z ofertą ale to co najważniejsze klient w przypadku dużego podrażnienia jest pod opieką specjalisty a nie jest pozostawiony sam sobie.
    Nasz klient zawsze ma możliwość kontaktu z nami a z lekarzem niekoniecznie.
    Dlatego w naszym salonie mamy głównie klientów z polecenia i brak jest miejsc na nowych.

    Zatem jak najlepiej może zareklamować się lekarz, nie naruszając prawa?
    Bezczelnie oczerniając środowisko kosmetologiczne.
    Wzywam wszystkich kosmetologów kompetentnych i kochających swój zawód.
    Nie pozwólmy lekarzom spychać się na margines. Nie jesteśmy od nich gorsi. Mamy często większą wiedzę i umiejętności z zakresu upiększania i poprawiania wizerunku. Jednocząc się wspólnie możemy skuteczniej walczyć o swoje prawa. Nie przepychajmy się na forach, zacznijmy działać tak jak robią to lekarze ale w sposób nie naginający faktów.
    Wypracujmy kompromis pomiędzy naszymi środowiskami.
    Kompromis jest w tedy, gdy obie strony rezygnują z części interesów na rzecz drugiej strony, w celu wypracowania wspólnego porozumienia. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko. A tak zachowuje się właśnie środowisko lekarskie.

    W USA klientów mają ci co robią coś dobrze. Środowiska nie walczą ze sobą. Jeśli źle coś zrobisz odpowiesz przed sądem. I po sprawie….

  6. kosmetolog pisze:

    Dlaczego lekarze nie zajmą się oczyszczaniem własnego środowiska z lekarzy, którzy psują rynek lekarski i kosmetologiczny?
    Na Pradze jest lekarz, którego wszyscy znają. Zrezygnował z wysokiej posady w szpitalu. Robi hurtowo kasę wykonując zabiegi od peelingów, wypełnień, osocza po aparaturę za połowę ceny rynkowej. Zarabia świetną kasę i podkopuje tym samym cały rynek estetyczny. Jest tzw dojną krową.
    Czemu lekarze tracą czas i energię i nie zajmą się naprawdę ważnymi przypadkami?

  7. Marta pisze:

    Jestem za!
    Osoby nie kompetentne nie powinny w ogóle podejmować rozmowy w tak ważnej kwestii! Jeżeli magister kosmetologii nie może wykonywać tego typu zabiegów to powinni je wyłącznie wykonywać dermatolodzy a nie każdy przypadkowy lekarz, bo coś tu jest nie tak że jeszcze mają czas poza swoją pracą wykonywać zabiegi z zakresu UPIĘKSZANIA.
    Zmarszczki, brak jędrności skóry to nie choroba!

  8. Marta pisze:

    Aha jeszcze jedno! Kiedyś na tej stronie można było poczytać ciekawe artykuły, nauczyć się z nich czegoś nowego teraz ta nagonka lekarzy na kosmetologów jest już nudna! Na każdym kroku kosmetyczka przekroczyła uprawnienia, kosmetyczka to, kosmetyczka tamto. Oprócz kosmetyczki istnieje coś jeszcze takiego jak magister kosmetologii! A o źle wykonanych zabiegach przez lekarzy na stronach internetowych jest mnóstwo.

    • Zapraszamy Panią do lektury ciekawych artykułów na temat osocza bogatopłytkowego, laserowej epilacji, wywiadu z ekspertem od laserów (Leczenie przez niszczenie…), albo tekstu o toksynie botulinowej. Wszystkie są widoczne na głównej stronie portalu 🙂

  9. hanna dolecka pisze:

    Bardzo uważnie czytałam wszystkie komentarze Państwa, byłam także na Kongresie LNE i przysłuchiwałam się osobom uczestniczącym w panelu .Wiele,nawet bardzo wiele lat pracuję w tym pięknym zawodzie jakim jest kosmetyka.Jestem również wykładowcą akademickim w Bydgoszczy i Collegium Cosmeticum w Toruniu, szkoleniowcem i członkinią Stowarzyszenia Przyjazna Kosmetyka.Znam mnóstwo znakomitych kosmetyczek, kosmetologów, które świetnie pracują, permanentnie się rozwijają są chłonne wiedzy.Problemy współpracy z lekarzami są mi znane od 25 lat od momentu powołania Stowarzyszenia Lekarzy Medycyny Estetycznej.To były początki, ale obecnie, po prostu sięgają zenitu. Wiele z Was koleżanki ma rację, nie możemy się ugiąć przed takimi atakami ze strony lekarzy, nie możemy też wykonywać zabiegów przynależnych lekarzom(ostrzykiwań toksyną botulinową i wypełnień). Osobiście w takim przypadku współpraca z lojalnym lekarzem jest najlepszym wyjściem.Co do określenia podziału kompetencji jestem zdania, że to niewiele wniesie, ponieważ nowe techniki, zabiegi, aparatura,kosmetyki zmieniają się w ogromnym tempie, są coraz nowsze i doskonalsze. Profesjonalistka w zawodzie musi wziąć odpowiedzialność na siebie, kiedy wykonuje zabiegi ingerujące w głąb skóry. Przerwanie ciągłości naskórka jest włączone w nasz zawód, w codziennej pracy np. usunięcie prosaków, przekłucie zamkniętego zaskórnika, w pracy z trądzikiem młodzieńczym, makijażu permanentnym, przekłuciem uszu, koagulacją teleangiektazji, włókniaków miękkich itd. Praca nasza opiera się przede wszystkim na umiejętności przeprowadzenia wywiadu i diagnozy skóry, która jest podważana przez lekarzy. My nie diagnozujemy znamion, ale musimy mieć wiedzę na ten temat, szczególnie w przypadku zastosowania aparatury.Moim zdaniem pan dr Waldemar Jankowiak absolutnie nie powiedział nic wnoszącego do sprawy, a Jego jakieś wyliczenia z 2005 roku były totalną porażką. Pan dr Andrzej Ignaciuk uratował nieco sytuację, przynajmniej odwołał zakaz naszego udziału w przyszłych kongresach Medycyny Estetycznej.Wydaje mi się, że obydwaj Panowie nie byli za bardzo przygotowani.Muszę też skomentować wypowiedź Pani, która ostro potraktowała nasze stowarzyszenie i Beatę Wątorowską. Absolutnie nie ma Pani racji,wszystkie osoby, ja także, pracujemy społecznie i wiele razy chciałyśmy połączyć drobne towarzystwa, czy też stowarzyszenia, ale niestety nie udaje się.Proszę więc nie krytykować i nam pomagać. Poza tym, to ,że cała dyskusja odbywa się na łamach pisma Rynek Estetyczny jest moją inwencją i dziękuję redaktor naczelnej oraz red. Danielowi Mieczkowskiemu, że umożliwili nam obronę i wysłuchanie drugiej strony.Mam także nadzieję, że połączymy nasze siły i spotkamy się w dalszej dyskusji z kosmetologami, pedagogami wyższych uczelni.Czekamy także na odzew lekarzy dermatologów, to Oni powinni z nami najbardziej współpracować.A wszystko to robimy dla dobra Naszych Klientów.

    • Kasia pisze:

      Właśnie pani doktor Cyrańska wprowadziła zarządzenie jej wiosenny kongres jest TYLKO DLA LEKARZY ! wiec nie kosmetyczki ani kosmetologowie nie bedą mogły uczestniczyć w tej imprezie !

  10. Kosmetyka pisze:

    Pani Hanno – brawo!

  11. Karolina pisze:

    W jaki sposób zatem “połączyc mamy ” swoje siły? Jestem pierwszą abslwentką magisterskich studiow z Kosmetologii na UM w Lodzi, od 2002 roku wykładowcą akademickim, znam doskonale zatem program takich studiow. Dlaczego nie zaprasza sie takich osób jak my na tego typu kongresy, a nasze srodowisko reprezentuja osoby, które maja inne wykształcenie lub licenncjat z kosmetologii i nie potraffia odpierac ataków lekarzy, poniewaz nie maja dokladnej wiedzy z zakresu edukacji na studiach magisterskich z Kosmetologii. Dzis kosmetologiem zostac mozna po licencjacie w wyzszej szkole, a nawet majac jakiekolwiek wyksztalcenie -tobiąc tzw studia podyplomowe roczne np na chemii.I kazda z tych osob nazywa sie Kosmetologiem lub magistrem Kosmetologiem,a mgr ma np po pedagogice lub kazdym innym kierunku. Po to wybieramy kierunek na studiach, aby sie nauczyc tego co bedziemy w przyszlosci robic.

    • kosmetyka pisze:

      Pani Karolino, a może opisze Pani co pani zrobiła społecznie na rzecz naszego środowiska, bo bycie wykładowcą nie jest takim działaniem. Ma Pani pretensje do osób, które coś robią, oraz do całego świata, że aktualnie ystem nauczania jest taki a ie inny. Co pani przez te 12 lat swojej pracy dydaktycznej zrobiła dla środowiska poza nauczaniem?

  12. hanna dolecka pisze:

    Pani Karolino, podobnego jestem zdania,że” kosmetologiem”można zostać po wielu różnych, wyższych studiach magisterskich i licencjackich, podejmując studia podyplomowe.Jest jednak wiele osób, które zdobyły ten tytuł pracując wiele lat w kosmetyce.Jestem osobą, która uzyskała ten tytuł już w 1997 roku właśnie w Łodzi u prof. Ryszarda Glinki, a wykonuję ten zawód już ponad 35 lat. Bardzo chętnie spotkam się z Panią i z innymi zainteresowanymi osobami.Sądzę, że temat powróci i będziemy mogły go kontynuować nie tylko na łamach LNE, ale także na kongresach. Proszę mi wierzyć,że Stowarzyszenie Przyjazna Kosmetyka jest dużym wsparciem. Zapraszam do współpracy, proszę się ujawnić lub napisać do mnie studio@dolecka .pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Laserowa epilacja: ile włosów da się usunąć

Zabieg laserowego usuwania owłosienia, mimo, że jest najskuteczniejszą metodą depilacji, nie oznacza likwidacji wszystkich włosów z powierzchni zabiegowej. Zdaniem ekspertów uzyskanie wyników w granicach 80...

Zamknij