Włoscy chirurdzy estetyczni skarżą PIP

Włoskie stowarzyszenie chirurgów estetycznych (Associazione Italiana dei Chirurghi Plastici Estetici – AICPE) zaskarżyło do sądu nieistniejącą już francuską spółkę Poly Implant Prothcse (PIP) produkującą wadliwe implanty piersi oraz niemiecką organizację TUV Rheinland – globalnego dostawcę usług certyfikacji bezpieczeństwa i jakości wyrobów.

Jak informuje za PAP, portal wyborcza.pl, AICPE złożyło w sądzie w Rzymie pozew przeciwko producentowi protez PIP i przeciwko tym, którzy mieli obowiązek wyroby takie kontrolować. Zdaniem Mario Ceravolo wiceprezesa AICPE chirurdzy, którzy wszczepiali protezy piersi, również padli ofiarą oszustwa, tak jak wszystkie pacjentki.

W komunikacie prasowym cytowanym przez Polską Agencję Prasową Mario Ceravolo pisze, że lekarze zostali oszukani przez produkt, który miał oznakowanie CE (oznacza ono, że wyrób jest zgodny z regulacjami Unii Europejskiej, i świadczy, iż zostały spełnione odpowiednie procedury oceny zgodności) oraz przy pierwszym spojrzeniu wydawał się mieć wszystkie charakterystyczne wymagane cechy.

Według ocen prasy implanty PIP we Włoszech nosi około 4,3 tys. kobiet.

TUV Rheinland, niemiecka organizacja zatwierdzająca implanty PIP, przeprowadzająca certyfikację w 62 krajach, sama uznała się za ofiarę “oszustwa wyjątkowo dobrze zorganizowanego” przez PIP.

Olivier Gutkes, prawnik TUV Rheinland w wywiadzie prasowym pod koniec stycznia mówił, że podczas kontroli wszystko było dobrze zrobione. Podkreślał, że wyglądało jak wyreżyserowane.

Jak informowaliśy wcześniej założyciel nieistniejącej już firmy Poly Implant Prothese, produkującej silikonowe implanty piersi, Jean-Claude Mas, został 26 stycznia rano zatrzymany przez francuską policję na 48 godzin. Ostatecznie został zwolniony z aresztu w Marsylii za kaucją w wysokości 100 tys. euro.

Przedsiębiorstwo PIP nie istnieje od 2010 r. Jego szef przyznał w czasie przesłuchania, że do produkcji implantów wykorzystywał żel silikonowy bez homologacji. Jean-Claude Mas zeznał w trakcie śledztwa, że świadomie stosował niedozwolone tworzywo. Firma do produkcji implantów piersi wykorzystywała silikon przemysłowy zamiast medycznego, żeby zmniejszyć koszty.

Francuskie instytucje odnotowały 1143 przypadki pęknięcia implantu firmy PIP i 495 reakcji zapalnych oraz 20 przypadków nowotworów (nie ma pewności, że miały one coś wspólnego z implantami). W następstwie podejrzeń o szkodliwy charakter protez piersi rząd francuski w grudniu zalecił ich usunięcie około 30 tys. kobiet. Silikonowe implanty PIP zostały wszczepione na całym świecie około 400-500 tys. kobiet.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleciła wszystkim kobietom z protezami firmy PIP, by skontaktowały się z lekarzem w celu stwierdzenia, czy doszło do ich uszkodzenia.

Nie wiadomo, ile kobiet w Polsce ma wadliwe implanty. Według informacji podanych przez TVN24 w Polsce z implantów firmy PIP mogło skorzystać około 300 kobiet. Jednak zdaniem dr Andrzeja Sankowskiego, chirurga, szefa renomowanej warszawskiej kliniki chirurgii plastycznej, problem z wadliwymi implantami może być większy ponieważ zainteresowanie kobiet operacjami powiększania piersi jest ogromne.

Źródło: Wyborcza.pl, PAP, tvn24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Mężczyźni też sięgają po botoks

Dotychczas z zabiegów z użyciem botoksu korzystali mężczyźni głównie w wieku 40-50 lat, ale coraz częściej zgłaszają się młodsi, już nawet 30-letni. Co ciekawe, niekoniecznie...

Zamknij