Zeznania ws. Szwedki w śpiączce – zamieniono kartę po operacji?

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku kolejni świadkowie składają zeznania w sprawie Szwedki, która po operacji powiększenia piersi w 2010 r. zapadła w śpiączkę. We wtorek (18 lutego) zeznawała pielęgniarka anestezjologiczna. Według niej zamieniono dokumentację medyczną Christiny Hedlund po zabiegu.

47-letnia Urszula Sz., która pracowała w Pomorskim Centrum Traumatologicznym (obecnie Copernicus Podmiot Leczniczy) kiedy wykonywano tragiczny w skutkach zabieg, przyznała przed sądem, że po feralnej operacji powiększenia piersi doszło do zmiany dokumentacji medycznej – poinformował portal wyborcza.pl, powołując się na Polską Agencję Prasową.

Przypomnijmy, że o tragicznej w skutkach operacji Christiny Hedlund, do której doszło w sierpniu 2010 r., zrobiło się głośno w listopadzie 2010 r. O kobiecie, która do dziś jest w stanie wegetatywnym, napisały szwedzkie media. Sprawa była szeroko opisywana także w Polsce.

W listopadzie 2010 r. w gdańskim szpitalu przeprowadzono kontrole, które pokazały, że wykonano tam blisko 80 pełnopłatnych operacji plastycznych bez odpowiednich uprawnień. Kontrolerzy wykazywali też, że w lecznicy brakowało personelu medycznego, który zajmowałby się w odpowiedni sposób pacjentami po komercyjnych operacjach.

Rodzina, przebywającej w stanie wegetatywnym Szwedki, złożyła w polskim sądzie pozew cywilny. Żąda od gdańskiego szpitala około 6 mln zł zadośćuczynienia, odszkodowania oraz pokrycia kosztów leczenia. Pierwsza rozprawa w tym cywilnym procesie odbyła się 7 maja 2013 r. Trwa przesłuchiwanie świadków.

Nieprawidłowa dokumentacja medyczna?

Podczas wtorkowych (18 lutego) przesłuchań przed Sądem Okręgowym w Gdańsku pielęgniarka zeznała m. in., że zgodnie z zaleceniami lekarki-anestezjolog podała pacjentce przed operacją lek przeciwbólowy, usypiający i zwiotczający mięśnie. Dodała, że dawki leków były podstawowe i nie wzbudziły jej zastrzeżeń.

Urszula Sz. – pielęgniarka anestezjologiczna z ponad 20-letnim doświadczeniem – zeznała, że kontakt z Christiną Hedlund po znieczuleniu był normalny. Pacjentka pytała jeszcze lekarkę np. o rozmiar implantów piersi, które miały być jej wszczepione.

Pielęgniarka przed sądem przyznała, że po operacji prowadząca lekarz anestezjolog – Dorota S.-P. – zmieniła kartę medyczną Szwedki. Karta ta zawierała m.in. listę podawanych leków oraz ich dawki.

Jak twierdzi Urszula Sz., lekarka zmieniła kartę, jednocześnie stawiając na tym dokumencie pieczątkę pielęgniarki. Ta widziała zmienioną kartę. Według niej nazwy leków były podane zgodnie z rzeczywistością. Jednak pielęgniarka nie pamięta, jakie były dawki.

Pacjentka nie mówiła o epilepsji

Anestezjolog Dorota S.-P. zeznawała już w procesie 14 lutego. Podobnie jak pielęgniarka anestezjologiczna uznała zachowanie Christiny Hedlund przed operacją za standardowe. Co więcej, pacjentka prawidłowo wybudziła się po operacji.

Lekarka zwróciła uwagę, że Szwedka nie poinformowała o tym, że w młodości leczyła się na epilepsję. Dorota S.-P. dodała jednocześnie, że zdarzają się przypadki, kiedy dziecięce padaczki kończą się z wiekiem.

Na brak informacji na temat epilepsji i przyjmowania przez pacjentkę leków na epilepsję w przeszłości zwracała uwagę także chirurg plastyczna, która przeprowadzała feralną operację.

Podczas zeznań pod koniec listopada tłumaczyła, że obciążenie padaczką jest istotne przy kwalifikacji do zabiegu. Wyjaśniała, że taka wiedza dla lekarza, planującego operację powiększenia biustu, oznacza co najmniej przeprowadzenie dodatkowej konsultacji z anestezjologiem.

Wybudziła się po operacji

Anestezjolog mówiła we wtorek (18 lutego), że po operacji z pacjentką był kontakt. Christina Hedlund opowiadała lekarce swój sen.

Przy niewielkiej pomocy personelu Szwedka została przeniesiona na oddziałowe łóżko. Skarżyła się jedynie na ból związany z operacją. Zdaniem lekarki było to normalne zachowanie po zabiegu powiększania piersi. Według niej nic nie wskazywało na to, że z pacjentką dzieje się coś niepokojącego.

O powikłaniach pooperacyjnych u Christiny Hedlund, Dorota S.-P. dowiedziała się już w domu. Jak opowiadała, telefonowano do niej ze szpitala. Wróciła na oddział, gdzie rozmawiała z przerażonym narzeczonym Szwedki.

Na kilka pytań sądu oraz stron procesu anestezjolog odmówiła odpowiedzi ze względu na fakt, że występuje w trwającym równolegle postępowaniu prokuratorskim, karnym, jako oskarżona.

Czytaj też. Prokuratura chce dodatkowej opinii ws. operacji Szwedki

Kierownik chirurgii: nie miałem na nic wpływu

Marek C. w czasie, gdy wykonywano tragiczny w skutkach zabieg, był w PCT kierownikiem oddziału chirurgii naczyniowej. Przyznał, że dochodziły do niego niepokojące sygnały od pielęgniarek.

7 lutego b.r. zeznał przed gdańskim sądem, że personel pomocniczy miał wątpliwości, czy lekarze, którzy operowali pacjentów komercyjnych, sprawowali nad nimi opiekę bezpośrednio po zabiegu w wystarczający sposób. Dodał, że odczuwał z tego powodu dyskomfort.

Jednak – według Marka C. – nie mógł w tej sytuacji w żaden sposób interweniować. Jak tłumaczył łóżka komercyjne formalnie nie wchodziły w skład oddziału, którym kierował. Wyjaśniał też, że finansowanie „łóżek komercyjnych” było zorganizowane w specjalny sposób. Podkreślał, że nie miał żadnych uprawnień do kontrolowania operacji, wykonywanych komercyjnie, bo jego umowa z PCT dotyczyła jedynie chorych z oddziału chirurgii naczyniowej. Mimo to poradził pielęgniarkom, aby swoje uwagi o niedostatecznej opiece przekazały na piśmie dyrekcji szpitala.

Na kolejnej rozprawie, którą zaplanowano na 7 marca, jednym ze świadków ma być lekarz anestezjolog, który interweniował przy Christinie Hedlund, bezpośrednio po tym, gdy pojawiły się komplikacje po operacji. Do przesłuchania, w procesie cywilnym o odszkodowanie w wysokości około 6 mln zł, pozostało jeszcze około 10 osób. Wcześniej przesłuchano już dyrektora, który kierował całym PCT w czasie, gdy odbyła się feralna operacja.

Czytaj też. Szwedka w śpiączce po operacji plastycznej: W sądzie zeznawali dyrektorzy szpitala

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Chirurgia plastyczna wraca do łask

Liczba zabiegów chirurgii plastycznej wzrosła w Wielkiej Brytanii o 17 proc. w skali roku. Co więcej, żaden z rodzajów operacji nie stracił na popularności -...

Zamknij