Jak można osoby młode, wartościowe, dynamiczne, które decydują się na tak piękny i potrzebny zawód jak kosmetologia wprowadzać na taką rafę – martwi się doświadczona dermatolog, honorowa prezes SLDE Ewa Kaniowska, która w latach 90-tych kładła podwaliny pod współczesną kosmetologię i – jak sama mówi – od zawsze współpracuje z kosmetologami.
Rynek estetyczny: – Po komunikacie Ministerstwa Zdrowia z końca stycznia b.r. przetoczyła się burza przez środowiska związane z zabiegami estetycznymi. Jak Pani doktor uważa, czy ten komunikat coś zmieni, bo przecież nie jest to prawo a jego interpretacja?
Doktor Ewa Kaniowska: – Przyjmujemy, że nie jest to źródło prawa w takim rozumieniu klasycznym, jak przepis kodeksu karnego. Natomiast jest to informacja od organu konstytucyjnego, który ma ustawowe umocowanie i komunikuje się z obywatelami a także z organami sobie podległymi na poziomie administracji rządowej. Mam na myśli np. Główny Inspektorat Sanitarny, czy Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Ministerstwo Zdrowia w tym komunikacie mówi, że mamy normę prawną, która jest rozproszona w wielu przepisach: o działalności leczniczej, o wykonywaniu zawodu lekarza, o świadczeniach opieki zdrowotnej. Czyli mamy dużo przepisów, umieszczonych w różnych aktach, które tworzą jedną normę prawną.
Jakie to ma znaczenie na poziomie praktycznym?
Ewa Kaniowska: – Tak jak mówiłam ma to wpływ chociażby na pojmowanie przepisów przez urzędy podległe resortowi. To będzie musiało mieć znaczenie praktyczne, bo minister ds. zdrowia ma prawo wydawania wiążących poleceń, ma prawo do bieżących kontroli podmiotów, które mu podlegają. Co za tym idzie komunikat resortu będzie miał wpływ na praktyczne wykonywanie zadań, które poszczególne urzędy mają postawione.
W szerszej perspektywie musi mieć też wpływ na bieg postępowań sądowych. Nie stanie się to szybko, ale ten dokument daje wskazówki sądowi, co jest miernikiem należytej staranności, albo co jest wprowadzaniem w błąd. Co więcej komunikat resortu będzie również ułatwiał pracę biegłym sądowym.
Gdyby literalnie odczytywać ten komunikat, okazałoby się, że wielu lekarzy, którzy nie posiadają specjalizacji z dermatologii lub chirurgii plastycznej, nie może wykonywać zabiegów z zakresu medycyny estetyczno-naprawczej, ponieważ nie mają certyfikatu.
Ewa Kaniowska: – To nie jest tak. Każdy lekarz, kończąc studia medyczne, ma prawo wykonywania świadczeń zdrowotnych. Żeby powstała umiejętność – medycyna estetyczno-naprawcza – musiały zostać wyodrębnione, należące do niej, procedury medyczne. Certyfikat to potwierdzenie posiadania wysokich kwalifikacji w tej dziedzinie. Natomiast nie oznacza to, że inni lekarze nie mogą w ogóle wykonywać tych procedur. Podlegamy dwóm kodeksom: prawnemu i etycznemu.
Mówi Pani Doktor o Kodeksie Etyki Lekarskiej?
Ewa Kaniowska: – Zgadza się. Oprócz tego, że lekarz podejmuje się wykonywania procedur, do których ma prawo, to jeszcze musi sobie zdawać sprawę z odpowiedzialności zawodowej…
Cały wywiad do przeczytania w e-wydaniu “Rynku estetycznego“
Chcesz wiedzieć więcej?
Ten i wiele innych ciekawych artykułów nt. medycyny estetycznej do przeczytania w numerze „Rynku estetycznego”.
Prenumeratorów zapraszamy do korzystania z e-WYDANIA