Nastolatki i zabiegi medycyny estetycznej

Czy nastolatki coraz częściej pojawiają się w gabinetach medycyny estetycznej? Z informacji uzyskanych w Body Care Clinic w Katowicach wynika, że trend ten jest zauważalny i już około 5 proc. pacjentek to dziewczyny w wieku 15-17 lat. Zwraca na to uwagę wielu lekarzy

Według Body Care Clinic średnia wieku klientki gabinetu medycyny estetycznej spada. Jeszcze kilka lat temu wynosiła 35-40 lat. Jak zauważają lekarze z Katowic kobiety coraz częściej sięgają po zabiegi prewencyjne, zapobiegające starzeniu się skóry. W efekcie swoją przygodę z medycyną estetyczną zaczynają niejednokrotnie w wieku 18-20 lat i jest to rosnąca grupa pacjentek.

Po pomoc do lekarzy medycyny estetycznej i kosmetologów zgłaszają się także nastolatki. Najczęściej są to dziewczyny w wieku od 15 do 17 lat.  W Body Care Clinic w Katowicach oceniają, że już co dwudziesta klientka kliniki medycyny estetycznej to nastolatka. Ich zdaniem zjawisko to przybrało na sile zwłaszcza w ostatnich 2 latach.

Jednak już w 2013 r. zwracała na nie uwagę chociażby dermatolog Małgorzata Sokołowska-Wojdyło dr hab. n. med. pracująca m. in. w Klinice Dermatologii, Wenerologii i Alergologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i nie była odosobniona w tej opinii.

Nastolatki wydają niemal tyle co ich mamy

Według  dr hab. n. med. Małgorzaty Sokołowskiej-Wojdyło, nastolatki najczęściej poszukują takich zabiegów jak peelingi, czy terapie laserem frakcyjnym. Chodzi im często po prostu o skuteczne leczenie blizn potrądzikowych. Zdaniem dermatolog jednym z dyskusyjnych zabiegów może być w młodym wieku np.  depilacja owłosienia, ponieważ za występowanie nadmiaru włosów lub za niepowodzenie procedury może być odpowiedzialna „burza hormonalna” u nastolatków.

Z informacji uzyskanych w Body Care  Clnic w Katowicach wynika, że ponad 70 proc. zabiegów u nastolatek dotyczy okolic twarzy. Ponad połowa wszystkich wykonywanych zabiegów to peelingi skóry, czyli nieinwazyjne oczyszczanie cery przy pomocy specjalnych kwasów, masek  i naturalnych preparatów. Nastolatki wydają na nie jednorazowo od 150 do 500 zł.

Dane katowickiej placówki wskazują, że co czwarty zabieg u nastolatek związany jest z usuwaniem blizn np. po trądziku, blizn zanikowych i przerostowych, bliznowców. Gama wybieranych zabiegów waha się tutaj od laseroterapii poprzez osocze bogatopłytkowe, po mezoterapię igłową. Mezoterapia chętnie wykorzystywana jest przez nastolatki także do usuwania cieni pod oczami.  Za tego typu zabiegi trzeba zapłacić od 300 zł do 1100 zł.

Według Body Care Clinic popularne jest także usuwanie przebarwień i plam np. posłonecznych przy pomocy laserów i peelingów. Co trzeci zabieg u nastolatki to z kolei depilacja laserowa lub tradycyjna przy pomocy wosku.  Te ostatnie wyciągną z kieszeni rodziców nawet do 5000 zł za całą serię zabiegów depilacji laserowej.

Zabiegi, które wybierają nastolatki i na które godzą się ich rodzice są zabiegami odświeżającymi i regenerującymi skórę, są to także procedury bezinwazyjne albo minimalnie inwazyjne, które jedynie stymulują naturalne procesy regeneracji skóry. Nie ma tutaj mowy o modyfikacji wyglądu twarzy lub ciała – mówi przedstawicielka Body Care Clinic.

Niebezpieczny kult piękna

Dziewczyny śledzą trendy w urodzie, często zarezerwowane dla 30-latek. Kopalnią wiedzy stał się dla nich instagram, blogosfera i kolorowe magazyny, Żyją w kulcie piękna i dokładnie wiedzą, jakich zmian oczekują i jakie zabiegi są im potrzebne. Stąd boom na wizyty w klinkach – zauważa Patrycja Kurpik, manager z Body Care Clinic w Katowicach.

Psycholog szkolny Magdalena Reszczyńska, zapytana przez portal trojmiasto.pl o trend do upiększania, dostrzegany wśród nastolatek odpowiedziała, że niepokojące wydaje się być już samo zainteresowanie tak młodych osób zabiegami, które poprawiają urodę, ingerując w ich cielesność.

Reszczyńska upatruje powodów takiego stanu rzeczy w mediach, które – jej zdaniem – nachalnie promują kult piękna. Wydaje się jednak, że nie tylko media oraz kult piękna przyczyniają się do popularności medycyny estetycznej. Jest to przypuszczalnie także kwestia zmian kulturowych w podejściu do medycyny i ludzkiego ciała.

Według Patrycji Kurpik na szczęście wśród nastolatek popularne są przede wszystkim nieinwazyjne zabiegi usuwające np. znamiona, owłosienie, blizny czy przebarwienia. W 80 proc. przypadków zabiegi mają uzasadnienie medyczne, tzn. nie są to tylko nastoletnie kaprysy.

Dziewczyny najczęściej chcą usunąć mankamenty swojej urody bez zbędnej ingerencji w ciało. Zabiegi w gabinecie staja się także kosztowniejszą alternatywą dla domowych eksperymentów z kosmetykami, zwłaszcza, jeśli te wcześniej przyniosły przykre konsekwencje np. w postaci wysypki – mówi Patrycja Kurpik.

Media popychają do zabiegów

Przyznaje jednak, że coraz częściej zdarzają się też zapytania o bardziej inwazyjne rozwiązania. Najwięcej o wypełnianie ust. W Body Care Clinic zaobserwowano ciekawą korelację. Okazało się, że moda na te zabiegi wzmogła się wśród nastolatek po tym, jak usta powiększyła sobie Kylie Jenner, czyli 18-letnia obecnie siostra Kim Kardashian, celebrytki, bohaterki znanego na całym świecie reality show.

Tego typu zabiegi odradzamy robić w tak młodym wieku. Twarz wtedy wciąż się zmienia, zmieniają się jej rysy, linia szczęki, proporcje. Kluczową rolę odgrywają także niezwykle aktywne w tym wieku hormony, które kształtują ciało młodej kobiety. Zbytnia ingerencja na tym etapie jest skrajnie nieodpowiedzialna i może przynieść negatywne skutki zarówno dla urody, jak i dla psychiki nastolatki – podkreśla Patrycja Kurpik.

Jej zdaniem nie zmienia to jednak faktu, że kliniki medycyny estetycznej będą coraz popularniejsze wśród nastolatek. Lekarze na szczęście coraz częściej stawiają bariery. – Nastolatka może wykonać u siebie zabieg wyłącznie za zgodą rodziców. Dopuszczalna jest jedynie wąska grupa zabiegów, które mają charakter kosmetyczny i regeneracyjny – mówi ekspertka z Body Care Clinic. Czy 16-latka w katowickiej placówce może powiększyć sobie powiększyć usta? – Zdecydowanie nie – stwierdza Patrycja Kurpik.

Dr hab. n. med Małgorzata Sokołowska-Wojdyło zwraca uwagę, że w Polsce jednym z poważnych problemów jest to, że młode dziewczyny stosunkowo często po zabiegach estetycznych borykają się z powikłaniami. Do jej gabinetu trafiają nierzadko osoby z powikłaniami po zabiegach wykonanych w innych miejscach.

Jak informuje najczęściej chodzi o przebarwienia pozapalne po oparzeniach laserem używanym do depilacji, blizny po nieumiejętnie wykonanych zabiegach zamykania naczynek, czy dramatyczne zaostrzenia postaci trądziku po złych peelingach, czy zabiegach mikrodermabrazji.

Źródło: rynekestetyczny.pl/Body Care Clinic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Do mężczyzn trzeba mieć podejście

Wielu lekarzy, zajmujących się medycyną estetyczną zauważa, że stopniowo wzrasta w Polsce liczba mężczyzn, którzy zgłaszają się do gabinetów. To nie jest specyfika Polska. W...

Zamknij