Nici uzupełniają rynek zabiegów estetycznych

Małoinwazyjne zabiegi estetyczne z wykorzystaniem specjalnych nici pojawiły się w Polsce niedawno, jednak zyskują na popularności. – Moim zdaniem takich nici może używać każdy lekarz, jeżeli tylko ma wiedzę o medycynie estetycznej, a przede wszystkim, tzw. dar boży, rękę, talent do zabiegów estetycznych – mówi w rozmowie z „Rynekiem estetycznym” Marta Orzełowska, prezes Hilo Pharma. Jej zdaniem polski rynek zabiegów estetycznych w końcu dojrzeje a jego filarami będzie jakość i bezpieczeństwo.

Rynek estetyczny: – Wydawałoby się, że temat nici w medycynie estetycznej był już poruszany. Moda na tzw. złote nici przebrzmiała. Jednak obecnie obserwujemy powrót tego tematu oraz wejście na rynek nowych produktów. Skąd wziął się ten powrót mody na nici.

Marta Orzełowska: – Zastanawiałam się nad tym i myślę, że to jest potrzeba rynku, potrzeba uzupełnienia portfolio zabiegów medycyny estetycznej, które są obecnie wykonywane. Mówimy tutaj np. o toksynie botulinowej, kwasach hialuronowych, mówimy też o laserach i innych bardziej zaawansowanych technologiach. Na rynku brakowało właśnie takiego pośredniego segmentu. Nici poprawiają jakość skóry i dają efekt naturalnego odmłodzenia bez groźby hiperkorekcji.

– Na czym polega innowacyjność nici, które w ostatnim czasie pojawiły się na rynku zabiegów estetycznych?

– Mogę się wypowiedzieć nt. nici polidioksanonowych, bo moja firma właśnie taki produkt oferuje. Sama substancja – polidioksanon (PDO) – jest znana od ponad 20 lat. Stosuje się ją m. in. w produkcji rozpuszczalnych chirurgicznych szwów.

Z punktu widzenia zabiegu estetycznego istotne jest to, jak długo wchłania się substancja, która została zaimplementowana w skórę. Trzeba pamiętać, że mówimy tu przed wszystkim o skórze twarzy. Przecież nikt kto chce sobie poprawić jakość życia, poprzez zabieg estetyczny, nie chce mieć jakichś zmian. Każdy pacjent, szczególnie pragnący poprawić swój wygląd, wolałby uniknąć niechcianych efektów.

Polidioksanon rozpuszcza się od 6 do 9 miesięcy. W związku z tym, istnieje bardzo małe ryzyko pozostania fragmentów nici, które mogłyby spowodować powstawanie ziarniniaków, czy innych powikłań. Jak widać, nici polidioksanonowe, są bez wątpienia bardzo bezpieczne.

(…)

– Rozmawiałem z chirurgiem plastycznym, dr Lubomirem Lembasem, który zwracał uwagę właśnie na fakt, że nici to nowe rozwiązanie. Jego zdaniem dopiero okaże się, jak skuteczna będzie ta metoda i jakie efekty niepożądane mogą się pojawić ? Czy wiadomo już coś o ewentualnych powikłaniach?

– Prekursorem wykorzystania nici polidioksanonowych jest Korea, gdzie ta metoda została opatentowana. Przeprowadzono badania kliniczne. Ponadto w ciągu ostatnich 6 lat nie zanotowano zbyt wielu doniesień o nieoczekiwanych efektach. Wiemy, że jak przy niemal każdym zabiegu, może powstać stan zapalny. Jednak doniesienia, które pojawiły się na ten temat mówią o pojedynczych przypadkach takich powikłań.

Niewątpliwie trzeba przyznać, że w medycynie 6 lat, jeśli chodzi o zastosowanie substancji czynnej, czyli polidioksanonu, to krótko. Warto jednak dodać, że sama substancja znana jest od ponad dwóch dekad. Istnieje ponad 860 publikacji naukowych na temat polidioksanonu.

Można zrobić takie założenie, że ogólnie rzecz biorąc, jest to substancja bezpieczna. Co ważne, jest również biodegradowalna w 100 procentach, rozkłada się w całości, więc nie powinno być z nią kłopotów. Z drugiej strony zgadzam się z dr Lembasem, że warto obserwować co będzie się działo z tymi produktami w dłuższym okresie. Bardzo ważna, poza samym bezpieczeństwem produktu, jest też wiedza, edukacja i świadomość lekarzy, którzy go stosują.

(…)

– Jest boom na medycynę estetyczną. Jest też boom na nici?

– Jeszcze nie ma. Nie wśród pacjentów.

– Czyli na razie tylko w środowisku jest głośno?

– Tak, wśród lekarzy zajmujących się estetyką. Trochę informacji pojawiło się też w mediach i pacjentki zaczynają już pytać o to rozwiązanie. Nam się wydaje, że to jest taki gorący temat, bo siedzimy w środku. Zaczyna to być natomiast ciekawa sprawa dla pacjentek, które są bardziej aktywne i częściej same szukają informacji, sięgają do mediów.

Warto dodać, że nie mówimy obecnie o tzw. „złotych niciach”, nie mówimy też o niciach skierowanych do chirurgów plastyków. Mówimy o produktach dostępnych w ramach szeroko pojętej medycyny estetycznej dla lekarzy różnych specjalności. Takie rozwiązania tak naprawdę pojawiły się w Polsce dopiero w zeszłym roku.

Rok na wprowadzenie produktu, takiego jak Hilo Lift i stworzenie dobrego wizerunku metody to nie jest długo. Ja mam doświadczenia w pracy z lekami w branży farmaceutycznej i zawsze będę zwracała szczególną uwagę na stronę merytoryczną, na serwis, na szkolenia oraz na to, żeby dostarczyć jak najwięcej wiedzy lekarzom. Chodzi o ich poczucie bezpieczeństwa w związku z nowym produktem i bezpieczeństwo pacjentów.

– Medycyna estetyczna to specyficzna dziedzina.

– To prawda. To nie jest walka o czyjeś życie, z drugiej strony pacjenci są coraz bardziej świadomi, mają większe roszczenia, zdecydowanie większe oczekiwania. Myślę, że już niedługo część niskiej jakości gabinetów kosmetycznych, czy pseudogabinetów medycyny estetycznej zostanie zamkniętych z powodu braku klientów.

Nie wierzę też we wszelkiego rodzaju zakupy grupowe zabiegów estetycznych oraz 50 proc. rabaty w ofertach internetowych. Placówka, która oferuje coś takiego traci renomę. Tani produkt nie będzie dobrym produktem. Szczególnie, kiedy mówimy o chemii, farmacji, o urządzeniach medycznych, o zabiegach, które mają rzeczywiście poprawiać jakość życia. Nie kupi się tanio elementów technologii medycznych, nie kupi się tanio odpowiednich substancji chemicznych.

– Tylko czy medycyna estetyczna będzie nadal dziedziną luksusową, czy też stanie się usługą na skalę masową?

– Na Zachodzie tak się stało, choć nie do końca. Mówię o rozwiniętych gospodarkach w starej Europie, gdzie mamy do czynienia z klasą średnią, która w Polsce dopiero się tworzy. To klasa średnia generuje sporą część obrotów placówek medycyny estetycznej. W Polsce tego brakuje.

Są ci, których stać na dobra luksusowe, potem jest jednak wyrwa dziejowa i historyczna, różnie uwarunkowana. Dalej są ci, którzy zarabiają średnią krajową, czy odrobinę powyżej, ale oni też tęsknią do możliwości, które daje estetyka lekarska. Właśnie te osoby szukają czegoś tańszego. To w tej grupie jest największe zagrożenie zrobienia zabiegu przez osobę niewykwalifikowaną, nieuprawnioną, zabiegu w niewłaściwych warunkach i niewłaściwym produktem.

Słyszałam o przypadku, w którym kwas hialuronowy do ortopedii wprowadzano kobiecie w policzki. W tym obszarze wykonywanych jest sporo absurdalnych i nieodpowiedzialnych zabiegów. Myślę jednak, że część tego typu gabinetów będzie musiało paść, nie wytrzyma konkurencji. Pozostaną ci, którzy wypracują markę i jakość. W przyszłości nie będzie 50-procentowych rabatów i innych działań, obniżających prestiż gabinetów i całej dziedziny.

– Czyli ten rynek dojrzeje?

– Jestem przekonana, że dojrzeje i ugruntuje swoją pozycję. Choć na razie nie ma jasnych, przestrzeganych uregulowań prawnych, dotyczących medycyny estetycznej.

Okładka RYNEK ESTETYCZNY 3/V-IX/2014Chcesz wiedzieć więcej. Cały wywiad z prezes Hilo Pharmy i wiele innych ciekawych artykułów do przeczytania w majowym numerze „Rynku estetycznego” .

Zapraszamy do PREMUMERATY 

lub do EMPIKu

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Sculptra przechodzi do Galdermy

Popularny preparat biostymulujący Sculptra oparty na kwasie L-polimlekowym został przejęty przez firmę Galderma. To jedna z konsekwencji zakupu przez światowego giganta - szwajcarski koncern Nestle...

Zamknij