LEDy zdobywają estetyczną popularność

Coraz więcej gabinetów zajmujących się medycyną estetyczną proponuje swoim pacjentom terapie światłem LED, które poprawiają jakość skóry lub wspomagają działanie innych popularnych zabiegów takich jak mezoterapia, osocze bogatopłytkowe, czy laser frakcyjny. Eksperci zwracają uwagę, że tzw. ledoterapia od lat wykorzystywana jest fizykoterapii, czy rehabilitacji

Światło LEDowe coraz mocniej wkracza do medycyny estetycznej. Specjalne lampy stosowane w gabinetach mogą wywoływać korzystne procesy w skórze. Co sprawia, że diody LEDowe mają lecznicze właściwości?

Jak tłumaczy nam doktor Piotr Sznelewski, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging ledoterapia jest rodzajem światłoterapii niskoenergetycznej, która jest stosowana w medycynie klasycznej od dawna. Światłoterapia niskoenergetyczna natomiast działa na nasz organizm poprzez cały szereg mechanizmów.

Po pierwsze działa przeciwzapalnie, redukuje lokalny proces zapalny. Po drugie redukuje obrzęk. Po trzecie wspiera gojenie ran. Po czwarte działa przeciwbólowo – mówi lekarz. – Poza tym zauważono, że podczas ledoterapii dochodzi do rozszerzenia drobnych naczyń krwionośnych, co skutkuje poprawą krążenia lokalnego – dodaje.

Warto wspomnieć, że w ledoterapii zawsze mamy do czynienia z serią zabiegów. – Przykładowo terapia w przypadku wykorzystania rehabilitacyjnego jest rozpisywana na 10 zabiegów: pięć w jednym tygodniu, pięć w drugim – informuje ekspert z PTMEiAA.

Dobrej jakości LED

Według dr n. med. Piotra Niedziałkowskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Lekarzy Medycyny Estetycznej „POLME” dobrej jakości medyczne lampy LED mają bardzo czystą wiązkę określonej długości fali (światło monochromatyczne), natomiast diody gorszej jakości emitują widmo dosyć nieregularne i mogą promieniować w zakresie światła UV.

Jest to niekorzystna właściwość, którą trudno dostrzec gołym okiem, dlatego producenci słabej jakości lamp nie przywiązują do tego dużej wagi – ostrzega. Według niego trzeba kupować markowe produkty z wyraźnie zaznaczonymi parametrami, żeby uniknąć działań niepożądanych w postaci np. pieczenia i bólu oczu, występowania mroczków przed oczami, zawrotów i bólów głowy, trudności w koncentracji, czy wzmożonej pobudliwość nerwowej.

Emiter renomowanego producenta z USA, o polu emisyjnym około 600 cm kw. do niedawna kosztował 120 tys. zł, a obecnie jest dostępny w granicach 60 tys. zł – zauważa Piotr Sznelewski. Dodaje, że na polskim rynku są też LEDy za 10 – 20 tys. zł. Jego zdaniem należy do takich urządzeń podchodzić ostrożnie.

Warto pytać dystrybutora o wyniki testów, najlepiej robione przez znane ośrodki badawcze – radzi ekspert z PTMEiAA. Zwraca uwagę, że w Polsce mamy świetne uczelnie techniczne, które mogą w prosty sposób wykonać analizę np. pasma częstotliwości światła emitowanego przez lampę. Druga istotna kwestia to moc urządzenia. Według dr Sznelewskiego istnieje prosta metoda jej sprawdzenia.

Nawet w przypadku najlepszej jakości diod LED moc światła, które emitują to około 12 proc. mocy, którą pobierają. Jeżeli urządzenie emituje światło na powierzchnię 30 na 30 cm i chcemy uzyskać gęstość mocy 100 miliwatów na centymetr kwadratowy, to powinniśmy emitować 90 Watów światła na całą powierzchnię. Biorąc pod uwagę 12-procentową wydajność, okaże się, że dobrej jakości LEDy biorą z gniazdka około od 0,75 do 1 kW. Jeżeli mamy do czynienia z ledoterapią, która konsumuje 150-200 Watów prądu to oznacza na ogół, że dostajemy za mało światła terapeutycznego – tłumaczy ekspert.

Kolorowe wsparcie zabiegów estetycznych

Zdaniem Piotra Niedziałkowskiego lampy LED stają się standardem wyposażenia nowoczesnych gabinetów. Jak przekonuje to terapia wspomagająca, możliwą do zastosowanie przed, w trakcie oraz po zabiegach medycyny estetycznej. Ponadto – podkreśla prezes POLME – stosując różnej długości fale świetlną lekarz może uzyskiwać określone efekty, które zostały potwierdzone badaniami naukowymi….

Rynek estetyczny 2015-10Chcesz wiedzieć więcej? Cały artykuł i wiele innych ciekawych materiałów nt. zabiegów medycyny estetycznej do przeczytania w numerze „Rynku estetycznego” .

Zapraszamy do PRENUMERATY


lub do EMPIKu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
O ubezpieczeniu OC dla kosmetologów

Jest duże zainteresowanie tą usługą. Wiedzieliśmy, że była taka potrzeba na rynku i to się potwierdziło - mówi Anna Maciaszek z firmy Med Legalis, która...

Zamknij