Polski chirurg z najpopularniejszą publikacją na świecie

Doktor Jerzy Kolasiński, uznany chirurg plastyczny, prowadzący praktykę koło Poznania otrzymał w 2020 r. prestiżową nagrodę za najczęściej czytaną pracę naukową w renomowanym „Plastic and Reconstructive Surgery – Global Open”. Powinien odebrać ją podczas uroczystej gali na dorocznym zjeździe American Society of Plastic Surgeons, jednak pandemia pokrzyżowała te plany. Nie umniejsza to jednak rangi nagrody, która w USA nazywana jest czasami medycznym Oscarem

Rynek estetyczny: – Dzień dobry Panie Doktorze. Już sam fakt publikacji pracy w renomowanym, międzynarodowym tytule naukowym jest sukcesem…

Jerzy Kolasiński: – Rzeczywiście w renomowanych czasopismach medycznych nie jest łatwo przejść przez sito recenzentów. Kluczowe jest to, co się ma do opublikowania. Przyznaję, że zanim nagrodzona publikacja została przyjęta trwało to prawie dwa lata.

Najpierw wysyła się artykuł, który ocenia pięciu recenzentów. Piszą uwagi. Człowiek ustosunkowuje się do tych uwag, nanosi poprawki. Następnie pracę ocenia zespół nowych recenzentów. Zdarza się, że pojawiają się sprzeczne uwagi. Proces od zgłoszenia do publikacji jest rzeczywiście dosyć długi i żmudny.

W końcu moja praca została przyjęta do publikacji w „Plastic and Reconstructive Surgery Global Ope””, czyli w wydaniu internetowym renomowanego amerykańskiego czasopisma, ogólnie dostępnym. W związku z tym zasięg artykuły jest większy oraz można obiektywnie zmierzyć jego popularność, zliczając liczbę wejść oraz czas lektury.

– I spotkał się on z dużym zainteresowaniem…

– Okazało się, że moja publikacja uzyskała największą liczbę wejść w 2019 r. W związku z tym otrzymała najwyższe możliwe wyróżnienie: „Best Case Report – Golden Award”. Zwykle ceremonia wręczania tej nagrody odbywa się podczas corocznego zjazdu „American Society of Plastic Surgeons”. Niestety w 2020 r. ta przyjemność, ze względu na pandemię, mnie ominęła. Natomiast powstanie specjalne  drukowane wydanie „Plastic and Reconstructive Surgery” z wszystkimi nagrodzonymi pracami.

– To ogromny sukces osiągnąć największą popularność wśród wszystkich artykułów publikowanych w renomowanym medycznym portalu w całym roku. Mówi się, że to rodzaj medycznego Oscara. Musimy koniecznie porozmawiać o metodzie opisanej w pracy, która zyskała taką uwagę.

– Na początku, zanim pojawił się pomysł na pracę, była inspiracja. W moim przypadku był to rodzaj buntu przeciw stosowanym dotychczas metodom rekonstrukcji piersi po mastektomii. Jest sprawą oczywistą, że piersi są ważne dla kobiety. Panie, które tracą piersi przeżywają często tragedię.

Jak pisał Kochanowski: „Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, nim się zepsujesz”. Dopóki kobieta ma dwie piersi, może je mniej lub bardziej doceniać. W momencie, kiedy je traci z powodu raka, trauma jest potężna. Rekonstrukcja jest dziś już właściwie standardem. Chodzi o to, żeby kobiecie, której się odejmuje pierś z powodu nowotworu, jak najszybciej, najlepiej jednoczasowo, zaoferować rekonstrukcję.

Dziś najczęściej wykonuje się ją za pomocą implantów. Jest to dobra, szybka metoda, ale nie pozbawiona wad. Sam implant, nie mówiąc już o ryzyku powikłań stricte medycznych, jest jednak strukturą o innej konsystencji i mobilności niż pierś naturalna.

Przykładowo w przypadku rekonstrukcji pojedynczej piersi pojawiają się pewne problem z symetryzacją, wyraźne różnice. Poza tym wiele pacjentek ma naświetlania po operacji raka piersi. Tymczasem skóra i tkanki po naświetlaniach nie poddają się tak dobrze ekspansji. Przed włożeniem implantu, trzeba przecież skórę rozciągnąć, zrobić dla niego miejsce.

Z kolei metody, polegające na wykorzystywaniu własnych tkanek wiążą się często z pewnym okaleczeniem pacjentki. Skórę do rekonstrukcji pobiera się zwykle z podbrzusza. Po takim zabiegu zostaje duża blizna. Główną inspiracją do pracy nad nową metodą było dla mnie myślenie nad minimalizowaniem niedogodności dotychczas stosowanych rekonstrukcji.

– Patrzę na zdjęcie z pracy, która dostępna jest zarówno na stronie „Plastic and Reconstructive Surgery – Global Open”, jak i w Pubmed i widzę, że udało się za pomocą Pana nowego podejścia dokonać rekonstrukcji całej piersi. Pacjentka ma usunięte obsolutnie wszystko, a efekt po leczeniu jest bardzo dobry…

– Myślałem o wykorzystaniu tkanki tłuszczowej…

(Cały artykuł dostępny w e-Wydaniu „Rynku estetycznego”)

Chcesz wiedzieć więcej?

Ten i wiele innych ciekawych artykułów nt. medycyny estetycznej do przeczytania w numerze „Rynku estetycznego”.

Prenumeratorów zapraszamy do korzystania z e-WYDANIA

Zamów: Prenumerata

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>