Lepię z gliny, czy podaję implant?

Czy ja zarobię, lecząc tylko powikłania po kosmetyczkach? Już teraz mogę powiedzieć, że wystarczy mi pracy do końca życia – mówi w rozmowie z „Rynkiem estetycznym” dr Ewa Kaniowska, wiceprezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych. Podkreśla, że jest wiele rozsądnych środowisk kosmetologicznych, które obawiają się skutków nieodpowiedzialnych zachowań dla całej swojej profesji

Rynek estetyczny: – Dzień dobry Pani Doktor. Chciała Pani porozmawiać o powikłaniach i ich przyczynach. Stara się Pani o doprecyzowanie prawa, dotyczącego osób uprawnionych do wykonywania procedur z zakresu estetyki lekarskiej. Jakie jest Pani stanowisko ws. zabiegów estetycznych wykonywanych przez osoby bez wykształcenia medycznego?

Ewa Kaniowska: – Słyszymy, że dyskusja dotycząca tego problemu sprowadzana jest często niesłusznie do poziomu rozmowy o pieniądzach. Słyszymy opinie, że lekarze, zajmujący się estetyką zazdroszczą kosmetyczkom, które są świetnie przygotowane i przejmują pacjentów.

– Można w ten sposób próbować tłumaczyć dezaprobatę lekarzy dla tego zjawiska.

– Taka opinia jest rzeczywiście promowana w niektórych środowiskach, szczególnie kosmetologicznych. Lekarze przeciwstawiają się takiemu stawianiu sprawy. Nasze reakcje muszą być coraz wyraźniejsze. Tu w grę wchodzi bezpieczeństwo pacjentów. Przecież powikłania po zabiegach z zakresu estetyki lekarskiej to kwestia statystyki. Każdemu mogą się zdarzyć.

Jeżeli zabiegów estetycznych robiło się w Polsce niewiele, to statystycznie było małe prawdopodobieństwo pojawienia się komplikacji. Jednak obecnie takich procedur wykonuje się codziennie tysiące w skali kraju. Liczba powikłań mocno wzrasta. Pojawiają się nawet w przestrzeni publicznej, w internecie zdjęcia twarzy oszpeconych martwicą po komplikacjach. Trzeba tą sytuację zastopować.

Przykładowo w Stanach Zjednoczonych osoby z wykształceniem kosmetycznym nie mają prawa robić iniekcji. Jednak zanim usankcjonowano prawnie taką sytuację, trwała walka o postawienie granic między kosmetyką a medycyną.

– Właściwie jaka jest różnica między zabiegiem wykonanym przez lekarza i kosmetyczkę?

– Biorąc pod uwagę informacje podawane przez producentów renomowanych produktów do iniekcji np. na bazie kwasu hialuronowego, odsetek powikłań po zabiegach z ich wykorzystaniem to zaledwie setne części procenta. Jednak to, kto podaje preparat oraz jaką techniką robi różnicę.

Jakie są podstawowe różnice między lekarzem i kosmetyczką? Po pierwsze lekarz musi prowadzić dokumentację swojej działalności medycznej oraz lekarz na klarownych zasadach odpowiada za to co robi.

Kosmetyczka nie ma dokumentacji, często nie informuje pacjenta jaki produkt podaje. Za nic nie odpowiada, chyba, że ktoś chce dochodzić swoich praw w sądzie. W razie powikłań, kiedy pacjent trafia do mojego gabinetu i nawet potrafi powiedzieć, że kosmetyczka podała mu jakiś określony preparat, mam prawo, a nawet obowiązek podchodzić do takiej informacji z ograniczonym zaufaniem. Mam prawo nie uwierzyć.

Tak naprawdę nie wiem co zostało podane, ani jak. Jednak kiedy zainterweniuję i zacznę pacjentowi leczyć powikłanie, to już ja mam prawną odpowiedzialność za wynik terapii oraz za nieudany zabieg w salonie kosmetycznym.

– Obserwuje Pani wzrost liczby powikłań?

– Od członków Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych mamy realne sygnały o wzrastającej liczbie powikłań. Rynek estetyczny w Polsce się psuje. Zapewniam Pana, że to nie jest kwestia konkretnych złych preparatów, czy złych metod. Większość przypadków to dzieło osób, które nie są przygotowane do wykonywania estetycznych procedur. Brakuje im kwalifikacji.

Jeżeli ktoś porównuje przerwanie ciągłości skóry w przypadku przekłucia ucha, czy makijażu permanentnego do podawanie preparatów za pomocą iniekcji to świadczy o kompletnym niezrozumieniu problemu. Jak można porównywać zrobienie nakłucia w skórze z zagrożeniem powstania martwicy tkanki, spowodowanej zatkaniem lub uciśnięciem naczynia, czy nawet zagrożeniem ślepotą? To sprowadzanie sprawy do absurdu.

Jeżeli kosmetolog po wyższych studiach posługuje się tego typu argumentami, to jest katastrofa…. (…)

Okladka 2016'03 Rynek estetyczny

Okładka magazynu “Rynek estetyczny” 3/VI-IX/2016

Chcesz wiedzieć więcej? Cały wywiad i wiele innych ciekawych artykułów nt. zabiegów medycyny estetycznej do przeczytania w numerze „Rynku estetycznego”.

Zapraszamy do PRENUMERATY

lub do EMPIKu

7 Responses to Lepię z gliny, czy podaję implant?

  1. k.r pisze:

    Wykonywanie zawodu lekarza polega na udzielaniu przez osobę posiadającą wymagane kwalifikacje, potwierdzone odpowiednimi dokumentami, świadczeń zdrowotnych, w szczególności: badaniu stanu zdrowia, rozpoznawaniu chorób i zapobieganiu im, leczeniu i rehabilitacji chorych, udzielaniu porad lekarskich, a także wydawaniu opinii i orzeczeń lekarskich.to jest art. 2 ustawy o zawodzie lekarza wynika z tego, że tzw. medycyna estetyczna nie jest wykonywaniem zawodu lekarza, a przynajmniej w znacznej części nie jest ponieważ 90% czynności nie polega ani na badaniu stanu zdrowia, ani na rozpoznawaniu chorób, ani na zapobieganiu chorobom, ani na leczeniu i rehabilitacji chorych, ani na udzielaniu porad lekarskich

    • Przed każdym zabiegiem medycyny estetycznej należy ocenić stan zdrowia pacjenta.
      Jeżeli Pani twierdzi, że nie, to tylko świadczy o dużej niewiedzy.
      Proszę poczytać ulotkę informacyjną zawartą w każdym opakowaniu kwasu hialuronowego- tam uzyska Pani wiedzę jak wiele jest przeciwwskazań i jak wiele może być powikłań. Powikłania nie występują z niczego, zawsze ich częstość wzrasta wraz ze zła kwalifikacją.
      Jest Pani typowym przykładem biznesowego podejścia do zabiegów medycyny estetycznej. Nawet nie będę tłumaczył dlaczego, bo tylko lekarz jest w stanie to zrozumieć.
      Pozdrawiam.
      Piotr Niedziałkowski

      • k.r pisze:

        Proszę czytać ze zrozumieniem, po pierwsze zabiegi kierowane sa do osób zdrowych , a po drugie to nie sa zabiegi ratujące zycie ….I to panskie podejście jest typowo biznesowe , jedynie kilku lekarzy jest wstanie leczyć ewentualne powikłania wiec to nie jest dla mnie argument …. Większość pozostawia swoich klientów bo to nie sa pacjenci ( pacjentem można nazwać osobę chora wymagająca leczenia) to jest poprawa wyglądu …

  2. k.r pisze:

    dodam jeszcze ze jestem farmaceutą i kosmetologiem i własciwie z mojego doświadczenia mozna wyciągnąc wnioski takie ze środowisko lekarskie nie szanuje osób wykonujących inne zawody …problemem jest nawet poprawienie recepty … dziwne prawda ze zeby porawic recepte nie ma czasu ale na powiększanie ust zawsze jest czas ….Nawiązując do wyzej wyswietlonej rozmowy rozmowy pana Doktora to o jakim doswiadczeniu pan mówi od tzw lekarzach bez specjalizacji którzy rzekomo dobrze wykonują zabiegi medycyny estetycznej która z medycyną nie ma nic wspólnego…sił na specjalizację nie starczyło? A moze za słąbo zdany LEP?Kiedyś lekarz odznaczał sie ogromną wiedzą ogólną i wysoką kulturą osobistą w tej chwili to jest przerost formy nad treścią po płatnych studiach….

    • EC pisze:

      Proszę rozważyć psychoterapię
      Frustracja w takim nasileniu nie może prowadzić do niczego dobego

      • k.r pisze:

        Myślę ze idealnym przykładem frustracji jest właśnie środowisko lekarskie ktore zamiast leczyć bierze sie za upiększanie i studia kosmetologiczne …. To jest dopiero frustracja

  3. kay pisze:

    U mnie do powikłań doszło po zabiegu u lekarza, i to renomowanego, który prowadzi szkolenia i jest znany w Polsce. Lekarz się po prostu wypiął i tyle. Moge jedynie iść do sądu (co kosztuje), a samo leczenie powikłania to wiele tysięcy złotych. Wolę jednak kosmetyczki, bo nie mają tak wysokiego mniemania o sobie i są dużo bardziej ostrożne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Rynek estetyczny: nowy numer na lato

W numerze ciekawy artykuł na temat wykorzystania nowych technologii plazmowych w korygowaniu defektów estetycznych na twarzy i nie tylko. Piszemy też o roli sportu i...

Zamknij