Właścicielka „kliniki” w sądzie za powiększanie ust

W 2018 r. miało miejsce co najmniej kilka orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych, dotyczących odszkodowań po zabiegach estetycznych niewłaściwie wykonanych przez osoby bez uprawnień lekarskich. „Rynek estetyczny” dotarł do jednego z takich orzeczeń. – Sąd nie podzielił twierdzeń wskazujących, iż zabieg powiększenia ust nie jest zabiegiem medycznym – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Sprawa, dotyczyła powikłań po powiększania ust kwasem hialuronowym w placówce, która wprawdzie miała w nazwie słowo „klinika”, jednak zabiegu nie wykonywał tam lekarz. Sąd Rejonowy w Toruniu w uzasadnieniu napisał wprost, że w placówce tej: „nie powinny być wykonywane tego typu zabiegi, gdyż nie prowadzi ona działalności lekarskiej”.

Jednak sprawa wcale nie była prosta, ani oczywista. Dość powiedzieć, że ciągnęła się ponad 4 lata od 8 kwietnia 2014 roku do 25 czerwca roku 2018, kiedy to zapadł wyrok. Zasądzono kwotę odszkodowania w wysokości 10 tys. zł oraz 650 zł zwrotu kosztów leczenia powikłań wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 8 kwietnia 2014 r. do dnia zapłaty. Poszkodowana domagała się 50 000 zł.

Zaczęło się w internecie

Zaczęło się w 2013 r. kiedy to kobieta wykupiła na portalu internetowym zabieg powiększania ust kwasem hialuronowym. Sąd ustalił, że przy pierwszej wizycie poinformowano ją o przebiegu zabiegu, przeciwskazaniach i spodziewanych efektach. 22 października 2013 r. dziewczyna  poddała się zabiegowi z zakresu medycyny estetycznej, polegającemu na powiększeniu ust przy zastosowaniu kwasu hialuronowego. Koszt zabiegu wyniósł 500 zł.

Po zabiegu była opuchnięta. Po zejściu opuchlizny zaczęły wychodzić grudki, nierówności i pojawił się siniak. Około dwa tygodnie po zabiegu młoda kobieta udała się na konsultację do placówki, w której wykonano zabieg.

Na jej żądanie, pomimo obrzęku, personel dokonał kolejnej korekty ust, wstrzykując dodatkową objętość wypełniacza w górną i dolną wargę. Pracownik zalecił masaż ust, picie dużej ilości wody, unikanie solarium, słońca i picia alkoholu. Po korekcie dziewczyna nadal czuła dyskomfort. Usta były asymetryczne, wyczuwalne były zgrubienia.

Po miesiącu od pierwszej ingerencji w usta – 23 listopada 2013 r. – udała się na konsultację i znowu – na jej na żądanie – dokonano korekty ust dodatkową dawką preparatu. Po zabiegu nadal widoczne były zgrubienia oraz asymetria ust.

Próby ratowania ust

W końcu kobieta z nienaturalnie zniekształconymi ustami zdecydowała się umówić na konsultację lekarską w Centrum Chirurgii Plastycznej. Ustalając termin wizyty wskazano jej aby zabrała ze sobą dokumentację medyczną.

Dziewczyna zwracała się do placówki, w której wykonywano jej zabiegi, o przekazanie dokumentacji. Okazało się, że punkt z „klinika” w nazwie takiej dokumentacji nie posiadał. Dopiero 8 stycznia 2014 r. dziewczyna dotarła na wizytę do Centrum Chirurgicznego. Jednak ze względu na brak dokumentacji medycznej, w szczególności brak informacji jaki preparat wcześniej zastosowano, nie mogła się poddać zabiegowi niwelującemu powstałe niekorzystne efekty. Koszt wizyty wyniósł 150 zł.

Młoda kobieta z uwagi na swój wygląd odczuwała dyskomfort psychiczny. Prowadziła punkt konsultacyjnym firmy i miała bezpośredni kontakt z klientami. Studiowała również psychologię na uniwersytecie. Z uwagi na nienaturalny wygląd, trudności z mówieniem, brak możliwości uśmiechania się zaprzestała prowadzenia działalności, zrezygnowała również ze studiów.

Sąd uznał, że dziewczyna bez wątpienia w wyniku zdarzenia doznała szkody niemajątkowej. Wziął też pod uwagę fakt, że – szczęśliwie – w momencie ogłaszania wyroku (czerwiec 2018 r.) u kobiety nie występowały już żadne zniekształcenie anatomiczne twarzy, które z punktu widzenia chirurgii plastycznej stanowiłoby oszpecenie wyglądu.

Medyczny czy kosmetyczny

Toruński sąd stwierdził…. (…)

Okładka magazynu „Rynek estetyczny” numer 2/III-VI/2019

Chcesz wiedzieć więcej? Cały artykuł i wiele innych ciekawych tekstów nt. zabiegów medycyny estetycznej do przeczytania w numerze „Rynku estetycznego”

Zapraszamy do PRENUMERATY

lub do EMPIKu

One Response to Właścicielka „kliniki” w sądzie za powiększanie ust

  1. Odp pisze:

    Proszę o komentarz Kosmetologów, którzy zawsze tak chętnie się wypowiadają. Co tym razem napiszcie?
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak peptydy trafiły do Polski

Podczas konferencji, zorganizowanej z okazji 25-lecia Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging (PTMEiAA) wystąpiła z wykładem prezes AntiAging Institute. - Katarzyna Ptasznik została królową peptydów...

Zamknij