Wielka Brytania: Wypełniacze będą na receptę?

Rynek zabiegów estetycznych w Wielkiej Brytanii wymaga ostrzejszych regulacji, szczególnie jeśli chodzi o iniekcje z wypełniaczy – wynika z opinii specjalnego zespołu ekspertów, powołanego przez brytyjski rząd.

Zgodnie z opinią wydaną przez niezależny zespół ekspertów, preparaty wykorzystywane do iniekcji estetycznych powinny być dostępne tylko na receptę. Co więcej według brytyjskich ekspertów tylko odpowiednio wykwalifikowane osoby powinny wykonywać iniekcje z wypełniaczy – poinformowała agencja Reuters.

Specjalny zespół ekspertów, który analizował rynek procedur estetycznych w Wielkiej Brytanii, został powołany przez brytyjskie władze w zeszłym roku w następstwie skandalu z wadliwymi implantami piersi francuskiej firmy Poly Implant Prothese (PIP). Na czele zespołu stanął prof. Bruce Keogh, dyrektor medyczny National Health Service (NHS – brytyjska publiczna opieka zdrowotna, organizacja rządowa porównywalna z polskim Narodowym Funduszem Zdrowia). Pod koniec kwietnia b.r. zespół przedstawił wyniki swoich prac.

Przypomnijmy, że obecnie we Francji trwa proces, przeciwko szefom PIP, który ma wyjaśnić m. in. jak mogło dojść do sytuacji, w której, wadliwe protezy piersi wszczepiono, według różnych szacunków od 300 do 500 tys. kobietom na całym świecie, w tym około 40 tys. kobiet w Wielkiej Brytanii.

Czytaj: Francja: Proces ws. wadliwych implantów PIP

Czekając na kryzys

Bruce Keogh poinformował, że estetyczne zabiegi małoinwazyjne, takie jak iniekcje z toksyny botulinowej, czy różnego rodzaju wypełniaczy oraz terapie laserowe stanowią większość wykonywanych w Wielkiej Brytanii procedur estetycznych. Według niego dziewięć na dziesięć wykonanych zabiegów estetycznych to właśnie zabiegi małoinwazyjne. Bruce Keogh ostrzega, że cała ta sfera jest prawie w ogóle nieuregulowana.

W gruncie rzeczy osoba, która decyduje się na niechirurgiczny zabieg estetyczny ma zapewnioną mniej więcej taką ochronę, czy zabezpieczenie, jak ktoś, kto kupuje długopis, czy szczoteczkę do zębów – stwierdził dyrektor medyczny NHS.

W opracowaniu zespołu prof. Keogh’a zawarte są poważne wątpliwości, co do bezpieczeństwa korzystania z zabiegów z wykorzystaniem wypełniaczy. Z analiz wynika, że z powodu gwałtownego wzrostu rynku tego typu usług, praktycznie dowolna osoba, bez doświadczenia, czy chociażby szkolenia, może pełnić rolę specjalisty, wykonującego iniekcje.

Analiza zespołu prof. Keogh’a zawiera stwierdzenie, z którego wynika, że rynek małoinwazyjnych zabiegów estetycznych, w szczególności wypełniaczy w Wielkiej Brytanii czeka nieuchronny kryzys. W opinii ekspertów, jeżeli nic się nie zmieni rynkiem tym wstrząśnie tragedia związana z brakiem bezpieczeństwa pacjentów.

Recepty i ostrzejsza kontrola jak w USA

Brytyjscy eksperci w swoim opracowaniu zwracają uwagę, że w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie preparaty estetyczne znajdują się pod kontrolą Agencji Żywności i Leków (FDA – Food and Drug Administration) na rynku legalnie dostępnych jest tylko 14 tego typu produktów. Na dodatek w tej licznie zawarte są różnego rodzaju preparaty oparte na toksynie botulinowej, produkowane przez takie koncerny jak Allergan, Valeant, czy Merz. Tymczasem w Wielkiej Brytanii na rynku usług estetycznych dostępnych jest między 140 a 190 różnego rodzaju wypełniaczy.

Z brytyjskiej analizy wynika, że w przyszłości wszystkie preparaty wykorzystywane do procedur estetycznych powinny być objęte regulacjami, dotyczącymi wyrobów medycznych. Ponadto – według ekspertów – wszystkie zabiegi estetyczne oraz osoby je wykonujące powinny być w jakiś sposób rejestrowane.

Konkluzje analizy zespołu prof. Bruce’a Keogh’a dotyczą również rozwiązań, które mają zapobiec powtórzeniu się skandalu z implantami piersi PIP. W opracowaniu rekomendowane jest utworzenie krajowego rejestru implantów piersi.

Dan Poulter, brytyjski minister zdrowia zapoznał się z analizą przygotowaną przez zespół prof. Bruce’a Keogh’a. Poulter zgodził się z głównymi tezami przedstawionymi w opracowaniu. Zapowiedział, że w lecie 2013 r. resort przygotuje szczegółową odpowiedź.

Komentatorzy zwracają uwagę, że rynek procedur estetycznych to w Wielkiej Brytanii coraz ważniejszy temat. Podkreślają, że liczba i ogólna wartość tego typu zabiegów bardzo szybko rośnie.

Z danych opublikowanych przez agencję Reuters wynika, że w 2010 r. brytyjski rynek procedur estetycznych wart był około 3,5 mld USD, tymczasem zgodnie z najnowszymi prognozami w 2016 r. jego wartość ma wzrosnąć do blisko 5,5 mld USD.

Uwaga na “receptowy biznes”

Przypomnijmy, że jeszcze przed wybuchem afery z implantami PIP w Wielkiej Brytanii pojawiały się poważne głosy, nawołujące do zaostrzenia przepisów, związanych z rynkiem zabiegów estetycznych. Przekonywała do tego kroku m. in. brytyjska Naczelna Rada Lekarska (General Medical Council – GMC) po tym, jak BBC odkryła niepokojące praktyki.

Okazało się, że niektórzy lekarze bez osobistej konsultacji z pacjentami ordynowali duże ilości toksyny botulinowej. Jednocześnie cedowali przez telefon lub internet na inne osoby wykonywanie iniekcji i pobierali opłaty za oficjalne zlecenia zabiegów.

BBC informowało, że dr Mark Harrison, kierujący placówką Herley Aesthetics zbudował całą sieć, składającą się z setek pielęgniarek. Kontaktowały się z nim telefonicznie i uzyskiwały recepty na różne preparaty przeciwstarzeniowe oraz lekarską autoryzację zabiegów. Doktor, mimo że pacjentów nigdy nie widział, wypisywał recepty. W grę wchodziło ordynowanie przede wszystkim botoksu oraz udzielanie współpracującym z Harrisonem osobom pozwoleń na wykonywanie zabiegów. Za każdą autoryzacje procedury i za każdą receptę doktor pobierał opłaty.

Niall Dickson prezes GMC (brytyjska NRL) podkreślał, że są to poważne przesłanki, przemawiające za tym, żeby preparaty wykorzystywane w zabiegach estetycznych były dostępne tylko na receptę.

Czytaj też: Zaostrzenie przepisów dotyczących podawania botoksu w Anglii. A w Polsce?

 

Źródło: Reuters, www.rynekestetyczny.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Popyt na botoks napędza koniunkturę

Toksyna botulinowa, wypełniacze oraz peelingi chemiczne należą do najpopularniejszych zabiegów w Stanach Zjednoczonych Ameryki i są głównym motorem wzrostu branży medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej...

Zamknij