Prezes nowego towarzystwa komentuje oświadczenie PTMEiAA

De facto nie rozumiem dlaczego PTMEiAA PTL negatywnie ocenia nasze działania – pisze w komentarzu przesłanym portalowi rynekestetyczny.pl Konrad Zarzecki, prezes powstałego w zeszłym roku Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej (PTME).

Jak informuje nas Konrad Zarzecki zna treść oświadczenia Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging (PTMEiAA), którego prezesem jest dr Andrzej Ignaciuk i całkowicie zgadza się z jednym zawartym tam stwierdzeniem. – PTME nie ma nic wspólnego z PTMEiAA PTL.

Przypomnijmy, że PTMEiAA opublikowało na swojej stronie internetowej oświadczenie z którego wynika, że zarejestrowana w zeszłym roku organizacja wprowadziła w błąd wiele osób, ponieważ posługując się nazwą podobną do funkcjonującego od 20 lat towarzystwa, rozsyłała lekarzom zaproszenia na szkolenia.

W oświadczeniu PTMEiAA czytamy też, że towarzystwo, kierowane przez dr Ignaciuka oraz dyrekcja Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego (działającej przy PTMEiAA) – której absolwentką jest wiceprezes PTME dr n. med. Anna Galęba – wyraża ubolewanie z powodu treści zamieszczonych na jej stronie internetowej oraz na stronie nowego towarzystwa, czyli PTME.

Czytaj. PTMEiAA: Wprowadzanie w błąd lekarzy uważamy za wysoce nieetyczne

PTME: Nie rozumiemy skąd te kontrowersje

W rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl dr n. med. Anna Galęba mówi, że nie rozumie kontrowersji związanych z powstaniem PTME, przypominając, że w obszarze medycyny estetycznej działa kilkanaście organizacji. Dodaje, że – paradoksalnie – cały szum który powstał wokół PTME, a który wywołany został – jej zdaniem – działaniami prezesa PTMEiAA, przyczynił się do rozreklamowania i nagłośnienia jej towarzystwa.

Anna Galęba nie chce szerzej komentować zarzutów, które były wobec niej wysuwane w oświadczeniu PTMEiAA m. in. o dyskredytowanie dorobku uznanych towarzystw i lekarzy. – Uprawniony do reprezentowania towarzystwa jest prezes, Konrad Zarzecki – mówi.

Konrad Zarzecki odpowiadając na zarzuty zawarte w oświadczeniu PTMEiAA pisze, że jego towarzystwo jest organizacją całkowicie niezależną, przejrzystą, nie dyskryminującą nikogo z osobna, ani żadnej specjalności lekarskiej oraz autentycznie dążącą do utworzenia specjalizacji w dziedzinie medycyny estetycznej. Według Zarzeckiego PTMEiAA jest w staraniach o stworzenie takiej specjalizacji nieskuteczne.

Nikogo nie krzywdzimy i bardzo cenimy lekarzy, zajmujących się medycyną estetyczną, tym bardziej, że nie jest to wcale łatwa umiejętność i często ci ludzie poświęcili wiele czasu, pracy i pieniędzy, żeby zdobyć swoje umiejętności – przekonuje Konrad Zarzecki.

Podobieństwo nazw może nam zaszkodzić

Odnosząc się do zarzutu PTMEiAA, dotyczącego wprowadzania lekarzy w błąd poprzez podobieństwo nazw organizacji Zarzecki przekonuje, że nie jest to działanie celowe. Jego zdaniem podobieństwo to może wręcz zaszkodzić jego nowopowstałemu towarzystwu. – Podobieństwo to nie jest naszą chlubą – dodaje.

Według niego ciężko nazwać towarzystwo, zajmujące się problematyką medycyny estetycznej w inny sposób. Jak tłumaczy nie jest to ścisłe podobieństwo nazw wymyślnych jak np. CocaCola i CocoCola. Ponadto informuje, że zgodnie z procedurą rejestracji stowarzyszeń sąd bada, czy noworejestrowane stowarzyszenie nie używa podobnej nazwy do już istniejącego.

Skoro Sąd Rejestrowy zarejestrował PTME, to znaczy, że takiego podobieństwa się nie dopatrzył – stwierdza Konrad Zarzecki. Sugeruje też, że konflikt pomiędzy PTME a PTMEiAA wynika z faktu, że Anna Galęba zanim została wiceprezesem nowej organizacji była blisko związana z towarzystwem, kierowanym przez dr Ignaciuka. Jego zdaniem reakcja PTMEiAA na powstanie PTME ma podłoże personalne a skala reakcji prezesa PTMEiAA jest – w jego opinii – zbyt wielka w stosunku do zaistniałej sytuacji.

Anna Galęba na stronie PTME napisała, że od 14 stycznia, kiedy to zadzwonił do niej Andrzej Ignaciuk, spotyka się z licznymi atakami, do których zalicza m. in. artykuł w portalu rynekestetyczny.pl, relacjonujący oświadczenie wydane przez PTMEiAA. Oświadczyła też, że “jej publikacje zostały zamieszczone w pismach lub książkach naukowych, co można sprawdzić na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, lub stronie <<Bibliografia Publikacji UM w Poznaniu>>“.

Zarzecki: jestem organizatorem, nie lekarzem

Jak tłumaczy Konrad Zarzecki został poproszony o objęcie funkcji prezesa towarzystwa ze względu na swoje bogate doświadczenie organizacyjne. – Kiedyś lekarze byli dyrektorami szpitali. Popadały one w ruinę i długi. Kiedy zatrudniono dobrych menadżerów, okazało się, że mogą one dobrze funkcjonować – przekonuje prezes PTME.

Zarzecki przedstawia się jako negocjator międzynarodowy, lobbysta, współautor zmian na rynku telekomunikacyjnym oraz były negocjator rządowy. Pisze, że ma ogromne doświadczenie w prowadzeniu spraw prawnych i urzędowych oraz „w przekonywaniu władz do zajęcia właściwego stanowiska”.

Nie jestem specjalistą medycyny estetycznej i nie taka jest moja funkcja. W tym m.in. specjalizuje się Pani dr Anna Galęba i jest w tym jedną z najlepszych – pisze w komentarzu Konrad Zarzecki. Dodaje, że aby osiągnąć cel i sukces PTME nie wprowadza układów feudalnych, natomiast każdy w tej organizacji ma swój obszar obowiązków, w którym się sprawdza.

Czytaj też. Wywiad z dr Andrzejem Ignaciukiem, prezesem PTMEiAA

2 Responses to Prezes nowego towarzystwa komentuje oświadczenie PTMEiAA

  1. mokrawłoszka pisze:

    Trzeba mieć wiele “umiejętności” lobbystycznych żeby “przekonać” sąd do tego, aby ten nie zauważył podobieństwa pomiędzy nazwą Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej, a nazwą Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti Aging. Interesujące, co odpowiedziałyby na tak postawioną kwestię dzieci, np. z czwartej klasy podstawówki…
    Odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że albo mamy tu do czynienia (powstanie nowego towarzystwa) z mechanizmem korupcyjnym, albo – przykro to stwierdzić – żałosnym IQ sądu.
    Drugi aspekt, to aspekt etyczny – normalnie myślący i postępujący człowiek ( zwłaszcza lekarz) nie siliłby się na podszywanie się pod czyjąś nazwę czy markę, chyba że ma złe zamiary.
    Ciekawe, czy nazwisko Zarzecki jest podobne do słowa “żenada”…?

  2. Qwerty pisze:

    Pan Zarzecki dobrze to ujął, w Ptmeia panują stosunki feudalne, wie to każdy kto pochodził trochę na szkolenia. Pozyjemy, zobaczymy. PTMEiA tez podzieliło środowisko estetykow dawno temu i teraz jest Polskie towarzystwo dermatologow estetycznych, PTMEiA no i to nowe. Zobaczymy panie Zarzecki, po owocach was poznamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Psychodermatologia z perspektywami

Problemy z brakiem akceptacji własnego wyglądu, spowodowane tym stany depresyjne, czy uzależnienie od zabiegów medycyny estetycznej, to niektóre z istotnych zagadnień, leżących w kręgu zainteresowań...

Zamknij