Zawalczą o bezpieczeństwo preparatów

Jak dowiedział się portal rynekestetyczny.pl Laboratorium Estetyki Lea Vivacy wprowadzi innowacyjny system dystrybucji preparatów. – W dużym stopniu ograniczy on zupełnie niekontrolowane kanały dystrybucji naszych produktów lub podrabianie ich – mówiła w rozmowie z „Rynkiem estetycznym” Joanna Szendzielorz, prezes firmy

Organizacje zrzeszające lekarzy, zajmujących się zabiegami estetycznymi, niejednokrotnie zwracały firmom uwagę na problem swobodnej dostępności do preparatów iniekcyjnych, które teoretycznie powinny być stosowane tylko przez osoby z wykształceniem medycznym. Chodzi m. in. o wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego, czy produkty do mezoterapii.

To jest problem, który w różnych krajach ma różny zasięg. W Polsce borykamy się z tym, że czasami produkty medyczne można kupić na dziwnych stronach internetowych, czy na aukcjach w sieci – mówiła w rozmowie z „Rynkiem estetycznym” Joanna Szendzielorz, prezes firmy Lea Vivacy, dystrybutora takich marek jak StylAge, Desirial, Regeneris, RRS, Softfil. Postanowiła podejść do tej kwestii poważnie.

Niedługo wprowadzimy w firmie unikalny na skalę światową system bezpieczeństwa, który w dużym stopniu ograniczy zupełnie niekontrolowane kanały dystrybucji naszych produktów lub podrabianie ich – zapowiedziała.

W sieci jest wszystko, ale nie wiadomo co

W internecie można znaleźć różnego rodzaju produkty, często niewiadomego pochodzenia lub opatrzone etykietami znanych marek. Z badań przeprowadzonych w Zakładzie Dermatologii Doświadczalnej i Kosmetologii Uniwersytetu Jagiellońskiego cztery lata temu  przez mgr Olgę Dębską i prof. Radosława Śpiewaka wynika, że na Allegro właściwie każdy ma dostęp do wypełniaczy tkankowych i toksyny botulinowej. W ciągu jednego miesiąca w 2013 r. 18 sprzedawców oferowało łącznie ponad 3700 opakowań wypełniaczy (głównie na bazie kwasu hialuronowego).

Na żadnej z tych stron nie było informacji, że taki produkt może podawać tylko i wyłącznie lekarz – mówiła Olga Dębska. – Okazuje się, że każdy może mieć dostęp do takich produktów – dodała. Jak informowała w ciągu jednego miesiąca zakupiono na Allegro 9 opakowań usieciowanego kwasu hialuronowego.

Tymczasem jak wynika z oficjalnego stanowiska Naczelnej Rady Lekarskiej implanty tkankowe do iniekcji są wyrobami medycznymi w rozumieniu przepisów o wyrobach medycznych i zgodnie z zaleceniami ustalonymi przez producentów (zgłoszonymi do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych oraz Produktów Biobójczych i wskazanymi w instrukcji stosowania danego wyrobu) mogą być stosowane wyłącznie przez lekarzy.

Preparaty do iniekcji na bazie kwasu hialuronowego to są produkty medyczne, które powinny być odpowiednio zabezpieczone, przechowywane we właściwy sposób, dlatego uważamy, że tego rodzaju dystrybucja nie powinna mieć miejsca – mówiła nam Joanna Szendzielorz.

Bezpieczna dystrybucja

Jeżeli ktoś kupuje preparat z niewiadomego źródła nie ma żadnej wiedzy skąd jest, jak był przechowywany, czy był już otwierany, nie ma żadnej gwarancji jakości – tłumaczyła w rozmowie z „Rynkiem estetycznym” Joanna Szendzielorz. Poza tym jeżeli coś się stanie, przypadkowy sprzedawca raczej nie weźmie odpowiedzialności za produkt.

Zdarzają się próby podrabiania najlepszych preparatów na rynku z czym i my się borykamy, ale oczywiście pracujemy nad tym – dodała prezes Lea Vivacy. Stąd plan stworzenia systemu kontroli dystrybucji preparatów. Powstaje pytanie, czy firma zyska na tym z punktu widzenia czysto handlowego.

Na pewno będzie to korzystne posunięcie z punktu widzenia bezpieczeństwa produktów, a także ich wizerunku i firmy. Będziemy wiedzieć z kim pracujemy. Zarówno dla lekarzy, jak i pacjentów nasza marka będzie gwarancją wysokiej jakości – zapewniała Joanna Szendzielorz. Firma ma pozytywne doświadczenia z Francji, gdzie sprzedaż wyrobów medycznych odbywa się w sposób wyjątkowo transparentny.

Jak mówiła nam prezes Lea Vivacy w krajach zachodnich regulacje dotyczące zabiegów medycyny estetycznej są dużo bardziej restrykcyjne, niż w naszym kraju a laboratoria i dystrybutorzy są często kontrolowani. – Ponieważ produkujemy we Francji, wiemy to z własnego doświadczenia. Wymaga to od firm większych nakładów pracy, ale z drugiej strony zasady gry na rynku są jasne i jednakowe dla wszystkich – tłumaczyła Joanna Szendzielorz.

Jej zdaniem kontrola dystrybucji może odstraszyć tylko mniej uczciwych nabywców, którzy nie byliby uprawnieni do używania produktów medycznych. – Wolimy nawet początkowo sprzedać mniej, ale osobom, z którymi stale współpracujemy – stwierdziła.

Poza tym dystrybutorzy są zobligowani prawem do tego, żeby wiedzieć dokładnie gdzie są sprzedawane produkty – zwracała uwagę. Jak podkreślała chodzi m. in. o to, żeby w razie zdarzeń niepożądanych, móc te preparaty wycofać. – My mamy cały system sprawdzania jakości i bierzemy odpowiedzialność za swoje produkty – dodała.

Źródło: rynekestetyczny.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Spotkanie dermatologów w Olsztynie

We wrześniu w Olsztynie odbędą się 3. Warmińsko-Mazurskie Interdyscylinarne Spotkania z Dermatologią. W programie konferencji pojawiły się tematy związane z estetyką lekarską

Zamknij