Rosnąca liczba gabinetów nie idzie w parze ze wzrostem jakości usług

Społeczna presja związana z dobrym , zdrowym wygladem sprawia, że pacjentów, w gabinetach dermatologów estetycznych nie brakuje i brakować nie będzie. – Kluczowe są wiedza i umiejętności lekarza – podkreśla w rozmowie z portalem rynekestetyczny.pl Dr n. med. Ewa Kaniowska, wiceprezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych.

Rynek Estetyczny: – Już od ponad roku obowiązuje wprowadzony w styczniu 2011 r. 23-procentowy podatek VAT na usługi z zakresu medycyny estetycznej oraz obowiązek wprowadzania kas fiskalnych w gabinetach lekarskich. W jaki sposób wpłynęło to zarówno na funkcjonowanie lekarzy, jak i zainteresowanie ich usługami ze strony pacjentów?

Dr Ewa Kaniowska: – Po pierwsze ustawa ta wzbudziła dyskusję nad tym, jak odpowiednio zakwalifikować poszczególne zabiegi. Dla dermatologa bowiem każdy zabieg wykonywany na skórze jest jej leczeniem. Jak wytłumaczyć pacjentowi, że do zabiegu, który miał wykonany na skórze powiek musimy doliczyć 23 -procentowy podatek, gdyż w jego efekcie dokonano ich liftingu i nie jest ważne, że leczony był w kierunku opadających powiek, które ograniczały mu pole widzenie?

Poza tym wiele schorzeń dermatologicznych czy defektów urody, wpływa na kondycję psychiczną osób na nie cierpiących. Jedyną drogą do wyleczenia ich z depresji jest przeprowadzenie właśnie zabiegu z zakresu dermatologii estetycznej. Taki zabieg służy wtedy ewidentnie celom leczniczym.

Obowiązek fiskalizacji usług spowodował zwiększenie kosztów. Lekarze musieli zakupić kasy fiskalne, zatrudnić osoby do ich obsługi i zwiększyć zakres usług księgowych. Osoby, które uczciwie fiskalizują wszystkie swoje usługi przestały być konkurencyjne wobec gabinetów, które tego nie robią. Rentowność takich gabinetów spadła, nie sposób bowiem podnosić cen zabiegów do tego stopnia, aby móc umieścić w nich koszty całego podatku.

– Jak oceniają Państwo w SLDE miniony 2011 r. i początek 2012 r. pod względem popularności usług estetycznych, liczby pacjentów zgłaszających się do lekarzy, koniunktury rynkowej?

– Obecne czasy niejako wymuszają na ludziach dobry, zdrowy wygląd. Jest to ważne między innymi ze względu na jakość naszego funkcjonowania w społeczeństwie. To jak wyglądamy wpływa na nasze samopoczucie, jak i na codzienne kontakty z innymi. Ludzie chcą, jak najdłużej czuć się i wyglądać młodo. To pragnienie sprawia, ze poszukują miejsc, sposobów, które pomogą im ten cel osiągnąć i trafiają na zabiegi estetyczne. W związku z rosnącą popularnością tego typu zabiegów, rośnie liczba miejsc, gdzie można je wykonać.

Niestety nie zawsze są to gabinety wykwalifikowanych lekarzy. Ma to wpływ na spadek liczby pacjentów w gabinetach specjalistów, gdyż motywacją dla wielu ludzi staje się cena, a nie jakość świadczonych usług. Pacjenci skuszeni ceną często trafiają potem do nas, bo nie są zadowoleni z efektów lub przychodzą z prośbą o pomoc w leczeniu powikłań.

W roku 2011 zanotowaliśmy rosnącą falę powikłań po źle przeprowadzonych zabiegach estetycznych.

– Jak ocenia Pani zainteresowanie Kongresem. Czy jest większe, niż w zeszłym roku i czy to zainteresowanie może świadczyć o lepszej koniunkturze w branży dermatologii estetycznej i medycyny anti-aging?

– Zainteresowanie Kongresem jest większe z roku na rok. Myślę, że, paradoksalnie, nie jest to jednak wynik lepszej koniunktury w branży, lecz gorszej. Lekarze szukają innych możliwości rozwoju swoich praktyk, poszerzenia swoich usług, a co za tym idzie zarobku. Tymczasem pokutuje, nietrafna opinia na temat dermatologii estetycznej, że to szybki i łatwy zarobek.

Poza tym lekarzom nie wystarczają jedynie parogodzinne kursy, czują potrzebę dokładniejszego edukowania się. SLDE wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom i widząc taką konieczność przygotowało 2-letni program nauczania, dający odpowiednie wykształcenie w zakresie zabiegów estetycznych, z naciskiem na kształcenie praktyczne.

Właściwe kształcenie może służyć m.in. zminimalizowaniu działań ubocznych i powikłań, które nie są obce i tej dziedzinie medycyny.

– Czy w ostatnim roku pojawiły się ciekawe materiały, urządzenia, czy techniki zabiegowe i które z nich wymieniłaby Pani wśród najbardziej popularnych procedur estetycznych?

– Rynek dermatologii estetycznej rozwija się niebywale prężnie. Rozwój technologii powoduje, że czasem nie nadążamy za wszystkimi nowościami. Uczestnictwo w światowych kongresach dermatologów estetycznych, wymiana doświadczeń i spostrzeżeń pozwala na weryfikację tych najlepszych, godnych uwagi.

Do tej grupy zapewne zaliczamy nieablacyjne lasery frakcyjne np. eCO2. Kolejnym urządzeniem godnym uwagi jest Ulthera, które to poprawia jędrność i napięcie skóry. Ten rodzaj bezinwazyjnego liftingu jest doskonałą alternatywą dla chirurgii plastycznej. W rękach dermatologa ta nieinwazyjna metoda pozwala uzyskać zewnętrzny efekt porównywalny z efektem po liftingu chirurgicznym, a zasadniczą przewagą jest tu istotna przebudowa struktury skóry.

Jeśli chodzi zaś o zabiegi estetyczne, to prym wiedzie tzw. miękki lift. Czasy wypełniania bruzd, czy likwidacji pojedynczych zmarszczek stały się już historią. Relaksacja całej twarzy powoduje uzyskanie naturalnego i świeżego wyglądu.

Dzięki wiedzy i nabytemu przez lata doświadczeniu jesteśmy obecnie w stanie przy pomocy strzykawki niwelować defekty estetyczne twarzy. Korekta zewnętrznych objawów retrogenii i progenii, a także niechirurgiczna korekta nosa to usługa świadczona obecnie przez najbardziej doświadczonych lekarzy.

– W związku ze zmianami ekonomicznymi w naszym kraju, pacjenci nie decydowali się na najdroższe zabiegi. Czy ta tendencja utrzymuje się w 2012 r.?

– Trudno póki co wypowiedzieć się na temat 2012 roku. Nie sposób też generalizować tego spotrzeżenia w stosunku do roku minionego. Wśród ludzi zamożnych bowiem zainteresowanie tego typu zabiegami było i jest duże. Zabiegi te dają im bowiem oszczędność czasu i widocznie szybsze efekty – na czym im zależy.

Obecna sytuacja ekonomiczna zmusiła wielu ludzi do większej refleksji nad tym, na co wydają swoje pieniądze. Zabiegi estetyczne nie są dla wielu z nich zabiegami „pierwszej potrzeby”, dlatego dwa razy pomyślą zanim zgłoszą się w tym celu do lekarza.

Jeżeli już zdecydują się na terapię, wolą rozłożyć płatność w czasie – wybierają zabiegi tańsze, ale które trzeba powtarzać i dłużej czekać na ich ostateczny efekt.

– Jakie Pani zdaniem są obecnie najbardziej poszukiwane przez pacjentów zabiegi estetyczne?

– Przede wszystkim pacjenci oczekują od zabiegów estetycznych jak najmniejszej inwazyjności. Poszukują zabiegów, które będą skuteczne, ale nie wyłączą ich z codziennej aktywności.

Pacjenci zazwyczaj zgłaszają się z jakimś problemem, mankamentem, który im przeszkadza, a zadaniem lekarza jest dobranie odpowiedniego leczenia i zabiegu. Dla każdego pacjenta należy przygotować indywidualną terapię, taką która będzie skuteczna i jednocześnie spełni jego oczekiwania.

Dużą popularnością cieszy się bezinwazyjny lifting skóry np. Thermage, Ulthera oraz tzw. miękki lifting przy użyciu kwasu hialuronowego. Pojawia się olbrzymia gama produktów na bazie kwasu hialuronowego o różnego rodzaju właściwościach.

Kluczowe są wiedza i umiejętności lekarza. Musi on bowiem wiedzieć jaki preparat dobrać do danego zabiegu dla danego pacjenta, jak ten preparat zachowuje się w skórze, jaki da efekt zaraz po zabiegu i – co ważne – jak pacjent będzie wyglądał kilka lat po nim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
SLDE do ministra zdrowia: medycyna estetyczna potrzebuje uregulowań

Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych (SLDE) apeluje do Ministerstwa Zdrowia (MZ) o stworzenie uregulowań, które zwiększyłyby bezpieczeństwo pacjentów. SLDE zbiera podpisy pod listem do ministra Bartosza...

Zamknij