Używanie nazw zbliżonych do “Botoxu” może się źle skończyć w sądzie

W maju 2012 r. przekonały się o tym dwie znane firmy kosmetyczne Helena Rubinstein oraz L’Oreal, które zgłosiły dla swoich wyrobów (m. in. kosmetyków i perfum) znaki Botolist i Botocyl.

Rejestracjom sprzeciwił się w 2005 r. producent znanego preparatu Botox – Allergan Inc., który wniósł o unieważnienie znaków firm Helena Rubinstein oraz L’Oreal – pisze w portalu brief.pl Magdalena Kogut-Czarkowska, radca prawny Baker & McKenzie.

Sprawa toczyła się w różnych instancjach przez ponad 7 lat. Dopiero wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 10 maja 2012 r. ostatecznie potwierdził, że rację w sprawie miał producent Botox-u.

Jak tłumaczy Magdalena Kogut-Czarkowska, Trybunał Sprawiedliwości UE utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji, który stwierdził, że zamiarem właścicieli spornych znaków jest czerpanie korzyści z charakteru odróżniającego wcześniejszych znaków Botox i z uzyskanej przez nie renomy.

W rezultacie, znaki Botolist i Botocyl zostały unieważnione, a spółki utraciły prawa do posługiwania się nimi.

Źródło: Brief.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Polki chcą mieć usta znanych osób

Pogoń za współczesnymi ideałami piękna powoduje, że coraz więcej kobiet decyduje się na zabieg powiększenia ust. Niestety wygórowane oczekiwania mogą przynieść nienaturalny i groteskowy efekt...

Zamknij