Koronawirus: czego się boimy, na co czekamy

Polacy w czasie pandemii najbardziej obawiają się że zachoruje ktoś im bliski,  kryzysu finansowego, 
że szpitale będą przepełnione, a system zdrowia niewydolny oraz że ludzie nie zastosują się do zaleceń i wirus będzie 
rozprzestrzeniał się zbyt szybko – wynika z raportu naukowców z Instytutu Psychologii PAN i Uniwersytetu SWPS. Co ciekawe 39 proc. kobiet deklaruje, że gdy tylko skończy się pandemia i zostaną zniesione związane z nią zakazy, to w pierwszej kolejności pójdą zadbać o swój wygląd

Raport dotyczący obaw, związanych z koronawirusem przygotowały dr Katarzyna Hamer i dr Marta Marchlewska z Instytutu Psychologii PAN oraz dr Maria Baran z Uniwersytetu SWPS. Badania zrealizowane zostały pod koniec marca na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna w oparciu o reprezentatywną grupę 1098 dorosłych Polaków metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview).

Poza wymienionymi już wyżej możliwymi problemami, związanymi z pandemią COVID-19, Polacy obawiają się oczywiście także tego, że sami zachorują. Lęk wywołuje też perspektywa zmiany trybu życia, którą pociąga za sobą stan epidemii. Jak się okazuje najmniej boimy się tego, że zabraknie produktów spożywczych i higienicznych na półkach sklepowych.

Starsi boją się bardziej

Z badań wynika, że starsze osoby sytuacji związanej z pandemią boją się bardziej, niż młodsze. Obawiają się paniki, nieracjonalnych 
zachowań, kryzysu finansowego oraz tego, że szpitale będą przepełnione, a system zdrowia – niewydolny. W grupie powyżej 55 roku życia, bardziej niż w innych grupach wiekowych, dominuje obawa, że zachoruje ktoś bliski. Aż 78 proc. dojrzałych osób przeżywa taką rozterkę.

Młodzi (18-24 lat) najmniej ze wszystkich grup wiekowych boją się zakażenia. Poniżej 42 proc. traktuje taką możliwość na serio. Rzadziej też obawiają się zakażenia bliskich im osób, chociaż 64 proc. młodych bierze to pod uwagę. Interesująca może być konstatacja, że kobiety są grupą, która obawia się wszystkich zagrożeń bardziej, niż mężczyźni.

Z badań wynika także, że mieszkańcy większych miast (powyżej 20 tys. mieszkańców) bardziej boją się przepełnionych szpitali i niewydolnej służby zdrowia, niż osoby z małych miast i wsi. Co ciekawe ludzi na wsiach oraz tych w największych miastach łączy mniejsza obawa przed zmianą trybu życia w konsekwencji epidemii oraz przed kryzysem finansowym i załamaniem rynku. Ten lęk towarzyszy w większym stopniu mieszkańcom małych i średnich miast.

Możliwe skutki niekontrolowanej sytuacji epidemiologicznej w kraju takie jak zbyt szybkie rozprzestrzenianie się wirusa oraz nieracjonalne zachowania i panika budzą najmniejszy lęk na wsi. Niestosowanie się do zaleceń również nie jest na wsi zbyt dużym powodem do obaw. Natomiast niezależnie od miejsca zamieszkania, wszyscy podobnie boją się zakażenia koronawirusem (57-60 proc.) i raczej nie boją się pustych półek w sklepach (36-41 proc.).

Chcemy spaceru i…. kosmetyczki

Według badania wykonanego na panelu badawczym Ariadna dla Wirtualnej Polski między 17 a 20 kwietnia dorośli Polacy zamknięci w domach tęsknili najbardziej za możliwością bezstresowego wyjścia na powietrze. Aż 94 proc. ankietowanych słyszało o planowanym zniesieniu części zakazów i ograniczeń w związku z pandemią koronawirusa. 49 proc. z nich stwierdziło, że w pierwszej kolejności zaczną częściej chodzić na spacery. Pewnie dlatego 20 kwietnia w publicznych parkach i ogrodach można było spotkać dużo osób.

Tylko 13 proc. badanych zapowiedziało, że po zniesieniu części zakazów i ograniczeń odwiedzi rodzinę. Niemal dwa razy mniej (7 proc.) stwierdziło że spotka się ze znajomymi. Jest też 1 proc. ankietowanych, którzy deklarowali, że: “zaczną imprezować”.

Ciekawe są wyniki ankiety internetowej (CAWI), przeprowadzonej w kwietniu wśród reprezentatywnej grupy 1062 Polaków na zlecenie “infuture institute”, na panelu badawczym Ariadna. Badani mieli dokończyć następujące zdanie: “Gdy tylko skończy się pandemia i zostaną zniesione związane z nią zakazy, to przede wszystkim….” – wskazując maksymalnie 3 najważniejsze aktywności.

Wynik może budzić nadzieję szczególnie w ogólnie pojętej branży “beauty”. Okazało się, że na pierwszym miejscu zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn pojawiła się odpowiedź: “pójdę do fryzjera, kosmetyczki”. Stwierdziło tak 39 proc. pań i 24 proc. panów. Ogólnie do takiego pragnienia przyznało się w sumie 32 proc. ankietowanych.

Wśród kobiet na drugim miejscu listy rzeczy do zrobienia zaraz po pandemii znalazła się taka odpowiedź (27 proc.): “pójdę na/ zorganizuję przyjęcie, imprezę, spotkanie dla rodziny/znajowych”. Panowie jako swój drugi wybór zaznaczali: “pójdę do kina, do teatru, na koncert” (24 proc.). Panie mają to na swojej liście na trzeciej pozycji. Z kolei Panowie jako trzeci wybór zaznaczyli: “pojadę na wycieczkę na terenie Polski”. Być może więc kultura i branża turystyczna też mogą liczyć na szybkie odbicie się od dna.

Źródło: DM, rynekestetyczny.pl/covid19psychologia.com, panelariadna.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak urząd wycofał zły żel do powiększania piersi

W obecnej sytuacji Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL) ma wiele innych obowiązków do spełnienia, jednak jeszcze 27 stycznia b. r....

Zamknij