Od wypełniaczy do biostymulacji

– Jestem przede wszystkim praktykiem i patrzę na medycynę estetyczną bardziej od strony skuteczności i bezpieczeństwa zabiegów, niż teorii naukowych. Kieruję się własnym doświadczeniem medycznym i rozsądkiem – mówi chirurg plastyk Grażyna Jóźwiak-Zimińska w rozmowie nt. rozwoju medycyny estetycznej w Polsce i innowacyjnych metod biostymulacyjnych

Rynek estetyczny: – Biostymulacja to ciekawy trend w ramach medycyny estetycznej. Jednak minęło sporo czasu zanim powstał ten kierunek rozwoju.

Grażyna Jóźwiak-Zimińska: – Zajmuję się medycyną estetyczną od wielu lat. Na samym początku było to przede wszystkich działanie przeciwzmarszczkowe. Likwidowanie zmarszczek, efekt wizualny to był cel, który przyświecał powstawaniu produktów do iniekcji. Chodziło wówczas o preparaty, które można stosunkowo prosto zaaplikować w skórę. Produkt miał być bezpieczny, długo utrzymywać się w tkance i jednocześnie być biodegradowalny, żeby uniknąć reakcji zapalnych wokół ciała obcego.

Początkowo wypełniane były fałdy nosowo-wargowe, usta, następnie koncentrowaliśmy się na przywracaniu twarzy objętości traconej z wiekiem i przeciwdziałanie siłom grawitacji, czyli opadaniu tkanek. W pewnym momencie rozwój  medycyny estetycznej poszedł w trochę złym kierunku, szczególnie jeżeli chodzi o to przywracanie objętości twarzy, o tzw. wolumetrię. Niektóre osoby, zajmujące się zabiegami, zaczęły przesadzać z ilością materiału i zaczęto tworzyć maszkarony, co cały czas odbija się niekorzystnie na wizerunku medycyny estetycznej.

Dla mnie medycyna estetyczna zawsze była swego rodzaju przeciwdziałaniem procesom starzenia. Nie mówię nawet o odwracaniu tych procesów, ponieważ jest to bardzo trudne. Być może tylko wizualnie da się to w jakimś stopniu osiągnąć. Natomiast możliwe jest wpływanie w sposób korzystny na organizm, na skórę, na twarz wraz z upływem czasu.

Obecnie trwa bardzo dynamiczny i wielokierunkowy rozwój medycyny estetycznej.  Coraz częściej poszukuje się metod, które by nie tyle protezowały skórę, przywracały utraconą objętość, ale wpływały na same mechanizmy starzenia. Zresztą znamy coraz lepiej mechanizmy starzenia się, powstawania zmarszczek, zmian w obrębie skóry i nie tylko.

Bo przecież medycyna estetyczna, to nie dermatologia, nie polega na leczeniu skóry lecz przede wszystkim na przeciwdziałaniu procesom starzenia. Już wiemy, że starzenie w obrębie twarzy dotyczy nie tylko skóry, tkanki podskórnej, czy mięśni ale również kości. Przykładowo z czasem inaczej układa się dolna granica oczodołu, dochodzi do zaników kości. Można próbować korygować część tych procesów.

Tak jak wspominałam, niektóre próby, mające na celu odbudowywanie ubytków poszły w złym kierunku. Prowadziły do zmian rysów twarzy pacjentów, z młodej kobiety potrafiono poprzez zabiegi zrobić jakiś sztuczny twór.

– Wydaje się, że teraz ten trend się odwraca i coraz bardziej ceni się naturalne efekty?

– Rzeczywiście można zaobserwować takie zjawisko. Po licznych próbach i błędach coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że przesada nie jest korzystna. Warto zwrócić uwagę, że medycyna estetyczna jest dziedziną subiektywną.

– Ocena efektu estetycznego jest subiektywna…

– Efekt zwykle jest kwestią subiektywnej oceny i to zarówno pacjenta, jak i lekarza. Te dwie osoby muszą się porozumieć. Oczywiście lekarz może mieć bardzo bogatą wiedzę i doświadczenie, jednak nie unikniemy tego, że każdy ma własne poczucie piękna. Nie jest to tak mierzalne, jak w innych dziedzinach medycyny.

Z drugiej strony pacjent również ma własne poczucie estetyki. Czasami ten subiektywny obszar to rodzaj zagrożenia, ponieważ łatwo jest ulec życzeniom pacjenta i ulec chęci zarobienia pieniędzy. Ten mechanizm obserwuję w medycynie estetycznej od wielu lat i dotyczy on zarówno rynku polskiego, jak i światowego. To jednak jest zjawisko niezależne od rozwoju tej dziedziny, pułapka, która czyha na każdego lekarza.

– W ostatnim czasie widoczny jest kierunek rozwoju medycyny estetycznej ku naturalnym efektom oraz ku metodom biostymulacyjnym i regeneracyjnym?

– Można tak powiedzieć……

Okładka magazynu „Rynek estetyczny” numer 3/VI-IX/2018

Chcesz wiedzieć więcej? Cały wywiad i wiele innych ciekawych artykułów nt. medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej do przeczytania w numerze „Rynku estetycznego”.

Zapraszamy do PRENUMERATY

lub do EMPIKu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zwolnienie z VAT to kwestia oceny

Zwolnieniu z 23-procentowego podatku VAT podlegają te usługi medycyny estetycznej, które należą do zakresu opieki medycznej oraz służą profilaktyce, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia. Ale...

Zamknij